Sześć niedzielnych spotkań zakończyło weekendowe zmagania w ramach trzeciej rundy FA Cup. Wiadomością dnia jest kolejna porażka Manchesteru United, który tym samym odpadł z rozgrywek!
W pierwszym spotkaniu doszło wręcz do sensacji. Nottingham podejmowało u siebie West Ham i choć można się było spodziewać wyrównanego meczu, to raczej ze wskazaniem na gości. Tymczasem wynik przeszedł chyba najśmielsze oczekiwania miejscowych, którzy rozstrzelali rywali aż 5:0. Co prawda londyńczycy zagrali rezerwowym składem, ale taki wynik to dla nich powód do wstydu. Zresztą wystawienie drugiego garnituru to dziwne posunięcie Sama Allardyce’a, który wobec fatalnej postawy WHU w lidze, musi walczyć o posadę. Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało tragedii, gospodarze prowadzili 1:0 po golu Abdouna z rzutu karnego. Jednak między 66. a 80. minutą hat-tricka strzelił Paterson, a w doliczonym czasie West Ham dobił Reid. Czy Allardyce przetrwa do następnej kolejki? Może być różnie.

O 15:00 na boisko wyszli piłkarze Sunderlandu i Carlisle FC. Dla tych pierwszych była to jedna z niewielu w sezonie sytuacji, gdy uznawani musieli być za zdecydowanego faworyta. I nie zawiedli, choć wcale nie poszło gładko. W 34. minucie na 1:0 gola zdobył Adam Johnson, jednak tuż przed przerwą wyrównał Robson. Zaraz po zmianie stron O’Hanlon trafił do własnej siatki, a tuż przed końcem meczu wynik spotkania ustalił El Hadji. 3:1 i Sunderland gra dalej!
Kwadrans później zaczął się mecz w Derby, gdzie przyjechała Chelsea. Początek spotkania to zdecydowana dominacja londyńczyków, ale w miarę upływu czasu gra się wyrównała i sytuacje miały obie strony. Podopieczni Jose Mourinho długo, bo aż do 65. minuty, trzymali w niepewności swoich kibiców. Wtedy to dośrodkował Willian, a gola strzelił ten, po którym spodziewano się tego pewnie w równym stopniu co po Marku Schwarzerze. John Obi Mikel popisał się jednak piękną główką i mógł odczuć rzadką dla niego ekstazę po zdobyciu bramki. Pięć minut później mocnym strzałem, przy niemałej pomocy bramkarza gości, który nie zdołał odbić piłki, wynik ustalił Oscar. Blisko zdobycia bramki na 3:0 był Torres, ale przegrał dwa pojedynki z Grantem i ostatecznie Chelsea wraca do Londynu ze zwycięstwem 2:0.
O 16:00 rozpoczęły się dwa spotkania. Liverpool podejmował Oldham i poradził sobie bez Suareza, a za to z wracającym do gry Gerrardem, choć i piłkarze z Merseyside długo nie potrafili zdobyć gola. W końcu w 54. minucie celnym wolejem po dograniu Sterlinga popisał się grający tego dnia w ataku Aspas. W 82. minucie wynik ustalił Tarkowski (nie, to nie Polak), który strzelił gola samobójczego i Liverpool również jest w kolejnej rundzie.
W drugim spotkaniu o 16:00 i jedynym dzisiaj bez udziału zespołu z Premier League, Port Vale zremisowało u siebie 2:2 z Plymouth.











