Życie pisze najlepsze scenariusze. Przekonaliśmy się o tym – nie pierwszy raz zresztą – w zakończonych barażach do przyszłorocznego Euro. W finałowym starciu o jedno z czterech ostatnich miejsc Goran Pandev dał swojej reprezentacji upragniony, pierwszy awans na mistrzostwa Europy w historii. Kilka lat temu zrezygnował z gry w kadrze, powrócił, zrobił swoje i za rok zadebiutuje w turnieju tej rangi. Piękna historia.
Ostatnią przeszkodą dla Macedonii Północnej na drodze do wymarzonego Euro 2020 (plus jeden) była Gruzja. Gruzja, z którą w ciągu ostatnich dziewięciu tygodni mierzyła się już dwukrotnie. Oba spotkania rozgrywane były w ramach Ligi Narodów, oba zakończyły się remisem 1:1. Tym razem stawka była zdecydowanie wyższa. O kolejnym podziale punktów nie mogło być mowy. Zwycięzca musiał zostać wyłoniony.
Dla jednych i drugich był to mecz o pierwszy awans do ME. Jak dotychczas zarówno Gruzja, jak i Macedonia Północna były daleko od europejskiego czempionatu. Czasy jednak się zmieniły. Kiedyś na Euro faktycznie jechała ścisła czołówka naszego kontynentu. W latach 1960-1976 w turnieju finałowym udziały brały tylko cztery reprezentacje. Później liczbę tę zwiększono do ośmiu. Od 1996 roku mamy 16 zespołów, a od ostatnich mistrzostw we Francji 24. Bez mała pół Europy.
Trudno się nie zgodzić z powyższym wpisem. Macedończykom można pogratulować awansu – wiadomo, piłka nożna jest dla wszystkich – ale to tylko pokazuje, jak bardzo turniej ten stracił na wartości. Skoro drużyny pokroju tej z Bałkanów mogą pojechać na elitarne niegdyś Euro, to w najbliższym czasie, dzięki Lidze Narodów, na ME zobaczymy takich mocarzy, jak: Kosowo, Azerbejdżan i zawsze mocne Wyspy Owcze.
O pozostałych meczach barażowych i tym, kto ostatecznie pojedzie na Euro, przeczytacie w naszym podsumowaniu.
Historia dzieje się na naszych oczach
Reprezentacja Macedonii Północnej jest dosyć młodą drużyną narodową, ponieważ powstała po rozpadzie Jugosławii. Swój pierwszy mecz rozegrała w 1993 roku, a jej rywalem była Słowenia. „Czerwone Lwy” wygrały 4:1. Razem z Czarnogórą były jedynymi zespołami z byłej Jugosławii, które nigdy nie wzięły udziały w wielkim turnieju, czy to mistrzostwach Europy, czy też świata. Aż do wczoraj.
W pierwszym spotkaniu barażowym dywizji D podopieczni Igora Angelovskiego podejmowali u siebie Kosowo. Wygrali 2:1 po bramkach Kololli i Velkovskiego. Została ostatnia przeszkoda – Gruzja. Gruzini w składzie z kilkoma graczami z przeszłością, ale i teraźniejszością w polskiej ekstraklasie (Dvali, Vako, Gvilia i Katcharava) w pierwszej rundzie pokonali Białorusinów 1:0. Decydujący mecz odbył się na ich terenie, na stadionie, który powinni znać doskonale.











