Kibice reprezentacji „Oranje” nie mają dobrych humorów po towarzyskim spotkaniu z Niemcami. Piłkarze Joachima Loewa rozgromili Holendrów 3:0. Zdecydowanie najlepszym piłkarzem na boisku był Miroslav Klose, który brał udział we wszystkich akcjach bramkowych.
Kiedy mierzą się dwie tak utytułowane reprezentacje jak kadra Niemiec i Holandii, to kibice mają prawo oczekiwać dobrego widowiska. Piłkarze wzięli sobie to do serca i od początku spotkania starali się sprostać oczekiwaniom kibiców.

Już w 2. minucie dobrą akcję przeprowadził Klose, który ładnie uderzył z około dwudziestu metrów, ale piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Stekelenburga. Chwilę później groźnie było pod bramką gospodarzy. Ładnie przez defensywę Niemców przedarł się Huntelaar, który próbował dograć piłkę na piąty metr, ale tam nie było żadnego z partnerów i na tablicy wyników nadal było 0:0.
Później tempo spotkania nieco siadło, ale nie na długo. Już w 14. minucie podopieczni Joachima Loewa prowadzili 1:0. Doskonałe dośrodkowanie z lewej strony boiska dotarło do niepilnowanego w polu karnym Klose, który przytomnie odegrał piłkę do Mullera, a ten nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w bramce.
Później dominacja Niemców rosła z minuty na minutę. Ich przewaga znalazła odzwierciedlenie po raz drugi w 24. minucie spotkania. Tym razem dośrodkowanie z prawej strony trafiło na głowę Klose, a ten ładnym mierzonym strzałem wpakował piłkę do bramki tuż obok słupka.
Po zdobyciu drugiej bramki piłkarze gospodarzy nieco zwolnili i zaczęli konstruować akcje dłużej, ale cały czas kontrolowali przebieg spotkania. Holendrzy wyglądali na nieco zagubionych, bo nie potrafili nawet raz zagrozić bramce Niemców.
Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i gospodarze pewnie prowadzili 2:0.
Początek drugiej części spotkania niewiele różnił się od końcówki pierwszej części gry. Niemcy dyktowali na boisku warunki, a tak bezradnych Holendrów nie widziałem już bardzo długo.

W 56. minucie powinno być 3:0. Przed wyśmienitą okazją stanął Klose, ale uderzył wprost w Stekelenburga. Dwie minuty później ładnie z dystansu uderzał Babel, ale żadnych problemów z obroną tego strzału nie miał Neuer.
