We wtorek rozegra się sześć ostatnich czerwcowych meczów w ramach eliminacji mistrzostw Europy. Pewny awans z pierwszego miejsca mogą zapewnić sobie Niemcy, którzy muszą pokonać Azerbejdżan. Ciekawie zapowiada się także starcie dwóch skandynawskich drużyn: Szwecji z Finlandią.
W ramach grupy A rozegrane zostanie jedno spotkanie. Azerbejdżan podejmie na własnym terenie Niemców. Oba zespoły grały swoje mecze w ubiegły piątek. Kaukaska drużyna nie sprostała Kazachstanowi, z kolei trzykrotni mistrzowie świata uporali się z Austrią. Pojedynek obu drużyn zapowiada się jako starcie Dawida z Goliatem. Jednak w tym wypadku szanse na biblijne rozstrzygnięcie są niemal zerowe. Niemcy zwycięstwem mogą przypieczętować awans z pierwszego miejsca i ze spokojem przygotowywać się do przyszłorocznych finałów. Azerbejdżan z pewnością potraktuje tę rywalizację bardzo ambicjonalnie. Azerowie we wrześniu ubiegłego roku przegrali na Allianz Arena 1:6, więc jutro zrobią wszystko, aby rezultat nie był blamażem. Pytanie tylko, czy podopieczni Joachima Loewa nie będą chcieli zrobić sobie kanonady? Wiele wskazuje na to, że tak się stanie.
Grupa C też uraczy kibiców jednym spotkaniem. Naprzeciw siebie staną drużyny Wysp Owczych oraz Estonii. Podopieczni Briana Kerra w ostatniej kolejce ulegli Słowenii 0:2. Wyspiarzom nie pomógł nawet atut własnego boiska. Z kolei Estończycy zostali zmiażdżeni przez Włochów. Siergiej Pareiko aż trzykrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki. Obie reprezentacje będą zatem starały się wypaść jak najlepiej. Estonia ma teoretyczne szanse na awans, więc zrobi wszystko, aby z Wysp Owczych wywieźć trzy punkty. Wbrew pozorom to zadanie nie będzie takie łatwe.
W grupie D dojdzie do dwóch starć Białoruś podejmie u siebie Luksemburg, a Bośnia i Hercegowina – Albanię. Białorusini nieźle zagrali w meczu przeciwko Francji. Jeśli podobnie zaprezentują się jutro, to trzy punkty mają jak w banku. Ponadto podopieczni trenera Stange’a mają wiele do udowodnienia. W poprzednim pojedynku obu drużyn padł bezbramkowy remis, który przyniósł hańbę białoruskiemu zespołowi. Luksemburg zagra podobnie jak gra u siebie, czyli zarygluje dostęp do własnej bramki. Tylko od determinacji wiceliderów grupy będzie zależało, ile goli uda się im strzelić. Niewykluczone, że bardzo dużo. O awans do finałów mistrzostw Europy marzy jeszcze Bośnia i Hercegowina, choć w ostatnim meczu uległa Rumunii 0:3.Tym razem drużyna prowadzona przez Safeta Susicia powinna poradzić sobie z Albanią. Albańczykom całkiem nieźle idzie w tych eliminacjach. Po pięciu meczach mają już na swoim koncie pięć punktów. Mimo wszystko wydaje się, że wyjazd do Bośni i Hercegowiny nie okaże się udany.
Starcie dwóch państw skandynawskich będzie najciekawszym spotkaniem grupy E. Szwedzi muszą pokonać Finlandię, aby znacznie przybliżyć się do wyjazdu do Polski oraz na Ukrainę. Reprezentacja „Trzech Koron” dobrze sobie radzi w tych eliminacjach. Na pięć spotkań wygrała cztery, przegrywając tylko z Holandią. Finowie muszą być rozczarowani swoją postawą. Po pięciu meczach zajmują przedostatnie miejsce w grupie. Lepsi są jedynie od reprezentacji San Marino. Jednak rywalizacja między Skandynawami będzie na pewno zacięta i zwycięstwo Szwecji nie jest wcale oczywiste. O 20.30 rozpocznie się mecz San Marino – Węgry. Madziarzy są w tym starciu zdecydowanymi faworytami. Dzsudzsak i spółka już raz wygrała ze swoimi najbliższymi rywalami aż 8:0. Ponadto Węgrzy wciąż nie składają broni w walce o przepustkę na Euro, więc do San Marino przyjechali tylko po trzy punkty. Drużyna złożona z amatorów jest najsłabszym zespołem tych eliminacji. W sześciu meczach straciła aż 30 bramek, nie zdobywając żadnej. Ta statystyka skazuje ją na klęskę, na którą w istocie się zanosi.









