– Każdy piłkarz, każdy trener chciałby wygrać Ligę Mistrzów. Każdy z nich o tym marzy. Oczywiście, Premier League jest czymś wielkim, ale Liga Mistrzów jest najważniejszymi rozgrywkami – tak jeszcze w sierpniu tego roku Mohamed Salah odpowiadał na zaczepki Pepa Guardioli. Jednakże pogląd Egipcjanina niekoniecznie musi być podzielany przez część fanów czerwonego klubu. W obliczu powrotu najbardziej elitarnych rozgrywek w Europie trzeba zadać sobie pytanie – czy Liverpool powinien mieć w tym sezonie inne priorytety?
Zapewne zdecydowana większość kibiców na świecie, zapytana o możliwość zdobycia pucharu Ligi Mistrzów albo krajowego mistrzostwa, wskazałaby palcem na to pierwsze trofeum. Po czerwonej stronie Merseyside takie stanowisko wcale nie jest dominujące. Z jednego prostego powodu – w XXI wieku kibic Liverpoolu zdecydowanie więcej szczęścia zaznał w rozgrywkach europejskich niż krajowych.
Europa to przecież Puchar UEFA z 2001 roku po pamiętnej goleadzie przeciwko Deportivo Alaves, to Dudek dance w Stambule, to pokonanie Manchesteru City w ćwierćfinale i finał w Kijowie czy wreszcie zeszłoroczny triumf w Madrycie nad Tottenhamem. Jest więc z czego wybierać, a na europejskie medale z zazdrością mogą patrzeć kibice Arsenalu, Tottenhamu czy wspomnianych już „Obywateli”.
Kibic Liverpoolu miał prawo tymi sukcesami się nasycić. A przynajmniej poczuć, iż najwyższy czas skupić się na walce o krajowy czempionat. Tutaj bowiem sytuacja miewa się następująco – ogromna rzesza fanów „The Reds” zwyczajnie nie pamięta ostatniego mistrzostwa Anglii. Upragniony tytuł jest niczym potwór z Loch Ness – gdzieś można znaleźć dowody na jego istnienie oraz świadków, natomiast wypadałoby go zobaczyć na własne oczy.
A przecież bywało już tak blisko, jak w nieszczęsnym sezonie 2013/2014 czy zeszłosezonowej, niesamowitej kampanii zakończonej 97 punktami. Czy jednak Liverpool może sobie pozwolić na tak proste postawienie sprawy i stwierdzenie: „OK, w tym roku odpuszczamy i walczymy tylko o mistrzostwo kraju”? Niestety, to tak nie działa.
Anfield kocha europejskie noce
Nie możemy wszakże zapominać o tym, jak ważne dla Anfield oraz całej społeczności „The Reds” są wielkie, europejskie noce. Premier League mimo całego prestiżu nie zawsze generuje emocje podobne do tych, które fanom Liverpoolu zdarzało się przeżywać przy okazji meczów np. z Manchesterem City czy Barceloną. Liga Mistrzów ma w sobie to coś, co wychodzi poza normalną skalę percepcji.










