Niedoceniana odmiana piłki nożnej. Kobiecy futbol w pigułce


Poznajmy bliżej żeńską wersję naszej ukochanej dyscypliny sportowej

1 lutego 2019 Niedoceniana odmiana piłki nożnej. Kobiecy futbol w pigułce

Bez bliższego zbadania sprawy mogłoby się wydawać, że z kobiecą piłką nożną nie jest źle w naszym kraju. Możemy przecież pochwalić się kilkoma zawodniczkami, które z powodzeniem grają w naprawdę dobrych klubach za granicą. Z kolei Medyk Konin ma za sobą występy w Lidze Mistrzyń. Sęk w tym, że reprezentacja, pomimo kilku perełek w składzie, nie osiąga sukcesów, a polska liga kobiet nie cieszy się dużym zainteresowaniem kibiców czy stacji telewizyjnych. Tak wygląda sytuacja w Polsce. Jednakże nie wszędzie jest tak nieciekawie. Zapraszam na charakterystykę futbolu kobiecego w Polsce i na świecie!


Udostępnij na Udostępnij na

Na początku grudnia 2018 roku miało miejsce niezwykle ważne wydarzenie dla popularyzacji kobiecej piłki nożnej. Norweska napastniczka Olympique Lyon – Ada Hegerberg – została pierwszą kobietą, która otrzymała Złotą Piłkę od France Football. Jednakże nie ma co się czarować – ta nagroda w pamięci większości ludzi nie zostałaby na zbyt długo.

Byłoby tak, gdyby nie zupełnie nieprzemyślany żart prowadzącego, który zapytał Hegerberg nie o kwestie sportowe, ale o to czy potrafi „twerkować”. I choć sama Norweżka podkreślała później, że nic wielkiego się nie stało, to jednak ten dowcip wywołał spore oburzenie. Prowadzący zakpił z Hegerberg, która na tej gali niejako reprezentowała wszystkie kobiety, które kochają futbol i chcą uprawiać tę dyscyplinę. Miało być śmiesznie, wyszło żałośnie.

Oczywiście plus tej sytuacji jest taki, że dzięki tej „aferze” o samej Hegerberg również było przez kilka dni głośno. Warto jednak uświadamiać ludzi, że nie powinniśmy kpić z kobiet grających w piłkę nożną. Doceńmy to, ile pasji do futbolu mają w sobie dziewczyny, które obierając ścieżkę swojego życia, stawiają właśnie na grę w piłkę nożną. Robią to mimo tego, że wielu ludzi wciąż żyje w przeświadczeniu, że futbol to męski świat; mimo tego, że piłkarki nie mogą liczyć na zbyt duże zainteresowanie kibiców i lukratywne kontrakty. Nie zrażają się tym, bo kochają piłkę nożną.

Polki podbijają świat

Tak jak już wspominałem wcześniej, Polska może się pochwalić kilkoma naprawdę dobrymi piłkarkami. O Katarzynie Kiedrzynek i Ewie Pajor słyszeli prawdopodobnie nawet ci ludzie, którzy nie śledzą kobiecego futbolu. Bramkarka PSG oraz napastniczka Wolfsburga to nasze największe gwiazdy i poniekąd ambasadorki kobiecej piłki nożnej w Polsce. Obie są uznawane za jedne z najlepszych zawodniczek na świecie na swoich pozycjach. Do tego musimy pamiętać, że od roku koleżanką klubową Katarzyny Kiedrzynek w PSG jest Paulina Dudek.

– Mamy powody do dumy. W Niemczech aktualnie na czele klasyfikacji strzelczyń jest Ewa Pajor, grająca w jednym z najsilniejszych klubie na świecie. W 2018 roku zagrała w finale Ligi Mistrzyń w Kijowie, przegrywając z Olympique Lyon, czyli kobiecym Realem Madryt. W 2. Bundeslidze klasyfikacji strzelczyń lideruje Julia Matuschewski. Napastniczka 1. FC Saarbrücken ma za sobą występy w juniorskich niemieckich kadrach. W PSG mamy oczywiście Katarzynę Kiedrzynek. To bramkarka i kapitan kadry narodowej. Prekursorka i ambasadorka polskiego kobiecego futbolu. W Serie A mamy Aleksandrę Sikorę, która gra w Juventusie Turyn, i Katarzynę Daleszczyk w Sassuolo – powiedział Dawid Gordecki, redaktor portalu „Tylko Kobiecy Futbol”.

Rzeczywiście nie wygląda to źle. U Ewy Pajor wielki talent można było dostrzec już w juniorskich reprezentacjach. Teraz prezentuje swoje umiejętności w pełnej krasie. Aktualnie jest najlepszą strzelczynią w jednym z najlepszych klubów na świecie – Wolfsburgu. O pozycji, jaką Pajor ma w kobiecym futbolu, niech świadczy fakt, iż niedawno podpisała kontrakt z Nike.

Dla Polki szczególnie udany był 2018 rok. Ze swoim klubem sięgnęła po mistrzostwo oraz Puchar Niemiec, a niewiele brakowało, żeby cieszyła się również z najcenniejszego trofeum w kobiecym futbolu klubowym. W finale Ligi Mistrzyń Wolfsburg prowadził w dogrywce z Olympique Lyon 1:0, ale ostatecznie to Francuzki okazały się lepsze. Pajor gola w tym meczu nie strzeliła, ale rozegrała dobre spotkanie.

Była zawodniczka Medyka Konin zakończyła jesień w Bundeslidze z 15 golami na koncie. Ma o trzy bramki więcej niż druga w klasyfikacji strzelczyń Mandy Islacker z Bayernu Monachium. Co więcej, Ewa Pajor w meczu z Bayerem Leverkusen strzeliła pięknego gola przewrotką, który był nominowany do miana gola miesiąca w Niemczech bez podziału na płeć.

Była to bramka na 6:0. Możecie ją zobaczyć w poniższym filmiku.

Ze zmiennym szczęściem radziły sobie ostatnio Polki w PSG. Katarzyna Kiedrzynek ma bowiem klasową rywalkę w walce o pierwszy skład. Christiane Endler to również bardzo dobra bramkarka. Nie brak opinii, że ze wszystkich klubów to właśnie PSG ma najlepiej obsadzoną pozycję bramkarki, trener Olivier Echoufni ma spory ból głowy, czy powinien postawić na Polkę czy na Chilijkę.

Wiosną 2018 roku stawiał na Endler, więc kapitan reprezentacji Polski musiała pogodzić się z rolą rezerwowej, do której wcześniej nie przywykła. Jej konkurentka do miejsca w składzie broniła dostępu do bramki również w niezwykle prestiżowym meczu z Olympique Lyon w finale Pucharu Francji. Starcia PSG z Lyonem to jedna z najgorętszych rywalizacji w kobiecym futbolu. Paryżanki z Endler w bramce zwyciężyły i sięgnęły po Puchar Francji.

Na szczęście jesień była już dużo lepsza dla Polki. Dzięki dobrej postawie na turnieju przedsezonowym przekonała do siebie trenera Echoufniego i rozpoczęła sezon jako podstawowa bramkarka wicemistrzyń Francji. Początek rozgrywek ligowych był dla niej świetny, w pierwszych czterech meczach zachowała trzy czyste konta. Oczywiście Endler także dostała swoje szanse, ale to Kiedrzynek grała więcej w lidze.

W najważniejszym meczu ligowym, czyli oczywiście starciu z Lyonem, Echoufni postawił na Polkę. PSG zremisowało ze swoimi największymi rywalkami 1:1. Jednakże nie byłoby tego remisu, gdyby nie kilka świetnych interwencji Katarzyny Kiedrzynek, która po raz kolejny udowodniła, że jest w ścisłym światowym topie, jeśli chodzi o pozycję bramkarki.

Również dla Pauliny Dudek druga część ubiegłego roku była znacznie lepsza niż pierwsza. 21-latka niemal równo rok temu odeszła z Medyka Konin, żeby dołączyć do słynnego PSG. We Francji trener Echoufni postanowił zrobić z Polki środkową obrończynię, mimo że to nie jest dla niej naturalna pozycja i w Polsce prawie w ogóle na niej nie grała. Wiosnę 2018 roku Dudek musiała poświęcić na ciężką pracę na treningach, na których przyswajała sobie tę pozycję.

Sytuacja zmieniła się w nowym sezonie. Obecnie reprezentantka Polski jest pewniakiem do gry i spisuje się naprawdę dobrze. Rok 2018 Paulina Dudek zakończyła z dorobkiem 20 występów dla paryskiego klubu we wszystkich rozgrywkach. Tych spotkań byłoby więcej, gdyby nie kontuzja, która wykluczyła Polkę m.in. z hitowego starcia przeciwko Lyonowi. Co ciekawe, Dudek ma też na koncie trzy gole dla PSG, po jednym w każdych rozgrywkach (Division 1, Puchar Francji, Liga Mistrzyń).

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle (z kadrą)?

Pajor, Kiedrzynek czy Dudek to oczywiście nie są jedyne polskie zawodniczki, które z powodzeniem grają za granicą. W związku z tym na papierze nasza reprezentacja naprawdę wygląda solidnie. Mimo to brakuje nam sukcesów czy choćby samych awansów na imprezy rangi mistrzowskiej. Miejmy nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

– Jako seniorska kadra jesteśmy gdzieś w trzecim koszyku Europy. Mamy swoje gwiazdy i przebłyski, lecz sukcesów w seniorskich kategoriach brak, jeszcze nigdy nie graliśmy na turnieju rangi mistrzowskiej. Selekcjonerem jest Miłosz Stępiński, a w lutym poznamy rywalki w eliminacjach do mistrzostw Europy w Anglii. Jedynym sukcesem jest mistrzostwo Europy w 2013 kadry U-17. Wtedy rozbłysnął talent Ewy Pajor. Teraz zawodniczki tej kadry stanowią siłę seniorskiego futbolu. Były wielkie plany i duże obiecanki ze strony włodarzy, lecz już wiemy, że ten sukces został zaprzepaszczony. Zamiast wielkiej trampoliny do rozwoju, trzeba teraz wszystko budować od nowa – stwierdził Gordecki.

Brak jakiegokolwiek występu na mistrzostwach Europy, świata czy też igrzyskach olimpijskich chwały nie przynosi. 34. miejsce w rankingu FIFA (najwyżej byliśmy sklasyfikowani na 27. miejscu) także nie rzuca na kolana.

Przed nami kolejne wyzwanie – eliminacje do mistrzostw Europy w Anglii. Czekamy na losowanie grup eliminacyjnych do tego turnieju. Po nim będzie można stwierdzić, jakie mamy szanse na upragniony awans. Oczywiście bez względu na losowanie nie będziemy kandydatem do wywalczenia promocji na mistrzostwa Europy, ale trzeba wierzyć, że Miłoszowi Stępińskiemu uda się stworzyć dobrze funkcjonujący zespół z kilku niezłych zawodniczek i czterech bardzo dobrych.

Najbliższa okazja, żeby przekonać, w jakiej formie są „Biało-czerwone” będzie na przełomie lutego i marca. Podopieczne Stępińskiego zagrają wówczas w prestiżowym turnieju towarzyskim – Algarve Cup. W południowej Portugalii nasze reprezentantki zmierzą się w fazie grupowej z Hiszpankami i Holenderkami. Dotychczas Polki dwukrotnie otrzymywały zaproszenie na Algarve Cup (2008 i 2009 rok). Za każdym razem zajmowały 11. miejsce, czyli przedostatnie.

Pozostałe ligi odjeżdżają polskiej Ekstralidze

Jeśli chodzi o układ sił w polskiej lidze, to ostatnio zrobiło się niezwykle ciekawie. Górnik Łęczna rzucił wyzwanie Medykowi Konin, chociaż niewiele na to wskazywało. Wydawało się, że piłkarki klubu z Konina zdominują naszą ligę na lata. W latach 2014-2017 ten klub wygrał wszystko, co było do wygrania w Polsce. Ponadto medyczki grały w Lidze Mistrzyń. Klub wzbogacił się solidnie zarówno z tytułu gry w Women’s Champions League, jak i ze względu na fakt, że najbardziej utalentowane zawodniczki Medyka trafiały do naprawdę dobrych klubów za granicą.

Mimo to w poprzednim sezonie Górnik Łęczna niespodziewanie zdetronizował medyczki. Ponadto wicemistrzostwo Polski wywalczyły piłkarki Czarnych Sosnowiec, czyli najbardziej utytułowanego polskiego klubu. Zawodniczki z Sosnowca sięgnęły też niedawno po 3. miejsce na prestiżowym turnieju towarzyskim w Poczdamie. W meczu o 3. lokatę pokonały MTK Hungaria Budapeszt 5:1.

– Polska Ekstraliga kobiet, delikatnie mówiąc, nie jest ligą popularną. Na trybunach na większości stadionów świeci pustkami, większość kibiców to znajomi i rodzina piłkarek. Są oczywiście wyjątki. Mecze w Łęcznej, Sosnowcu wzbudzają największe zainteresowanie, a na trybunach zdarza się frekwencja rzędu 300-600 osób. Poza wyjątkami reszta może tylko raczej zazdrościć.

Prezesi klubów oraz panie i panowie z Komisji Piłkarstwa Kobiecego PZPN nie potrafią jednak się dogadać, by stworzyć z ligi produkt na miarę naszych czasów. To jest największą bolączką naszego kobiecego futbolu. Coraz częściej jednak kluby starają się transmitować swoje spotkania na żywo w internecie, jest to ogromnym przełomem, ponieważ jeszcze parę lat temu większość klubów nie była nawet aktywna na Facebooku. Duża w tym zasługa KPK PZPN, która zakupiła kamery dla klubów i wprowadziła wymóg ‚wrzucania’ na specjalny serwer plików nagranych całych spotkań. My jako portal Tylko Kobiecy Futbol dołożyliśmy dużą cegiełkę, transmitują co kolejkę przynajmniej jedno spotkanie z Ekstraligi.

– Obecnie najsilniejszy w lidze klub to Górnik Łęczna. W ubiegłym sezonie zdetronizował wieloletniego hegemona, czyli Medyka Konin. Oprócz tych dwóch klubów po dawny blask wraca najbardziej utytułowany klub w Polsce, czyli Czarni Sosnowiec. W dalszej kolejności są AZS PWSZ Wałbrzych i UKS SMS Łódź. W tym sezonie do ligi awansowała GieKSa Katowice. Ewenementem na skalę kraju są piłkarki AZS UJ Kraków grające również w lidze futsalu. Na trawie to średniak, na parkiecie zawsze jeden z faworytów. Łączenie futsalu z piłką na trawie jest dużą bolączką, lecz wreszcie za sprawą młodej generacji trenerów ma dojść do wydłużenia sezonu futsalowego, co za tym idzie, piłkarki będą musiały wybierać – hala lub trawa – dodaje nasz rozmówca.

Wiele jest lig w Europie, w których zainteresowanie tą dyscypliną jest większe niż u nas. Frekwencja jest wyższa, a stacje telewizyjne także coraz chętniej transmitują tam mecze kobiet. To powoduje, że świat futbolu kobiecego zaczyna odjeżdżać polskiej Ekstralidze.

– Polska liga nie stoi, lecz tylko powoli człapie do przodu, podczas gdy inni biegną. Robi się coraz większa przepaść między szkoleniem, jakością ligi, sponsorami. Odpłynęły nam Czechy, Włochy, Portugalia. Nasi południowi sąsiedzi mają dwa kluby w rozgrywkach Ligi Mistrzyń (więcej już nie ma żaden kraj), podczas gdy u nas tylko mistrz gra w Europie. Włoszki i Portugalki przechodzą na zawodowstwo, liga jest transmitowana w telewizjach ogólnokrajowych – Serie A transmituje RAI Sport! Swoje sekcje tworzą wielkie piłkarskie firmy i pompują w nie wielkie pieniądze – Juventus, Milan, Roma, Sporting czy Benfica.

– Jeśli chodzi o kadry narodowe, to obecnie mistrzem świata są piłkarki USA, a Europy – Holenderki. W kobiecym futbolu Europa nie liczy się tak bardzo jak Ameryka Północna czy Azja. Bardzo silne są reprezentacje  Kanady, Japonii (mistrz świata 2011) czy Chin i Australii. W Europie był czas silnych skandynawskich ekip. Teraz liczą się kadry Niemiec, Francji, Anglii, Holandii, Danii, Hiszpanii oraz Szwecji, czy Norwegii. Do najsilniejszych klubów Europy należą VfL Wolfsburg, Olympique Lyon, PSG czy kluby angielskie Chelsea, City oraz hiszpańskie Barcelona, Atletico. Na świecie silna jest amerykańska NWSL czy japońska Nadeshiko – kończy redaktor portalu „Tylko Kobiecy Futbol”.

Kilka lat temu w Irlandii miała miejsce sytuacja, w której piłkarki domagały się traktowania na równi z piłkarzami. Takie żądania wynikały z faktu, że przed jednym z meczów musiały przebierać się w publicznej toalecie. Jednakże zainteresowanie futbolem w wykonaniu mężczyzn jest nieporównywalnie większe i dlatego warunki też mają lepsze. I choć tamta sytuacja była skandalem i nie powinna się zdarzyć, to ja chciałbym uniknąć jakichkolwiek porównań kobiecego i męskiego futbolu. W tekście świadomie zrezygnowałem z odniesień do piłki nożnej mężczyzn, bo uznałem to za zbyteczne.

Nie porównujmy poziomu gry czy innych aspektów futbolu mężczyzn i kobiet, bo to nie ma najmniejszego sensu. Kobieca piłka nożna to po prostu odrębna dyscyplina będąca odmianą naszego kochanego futbolu. Mimo to wiele osób nic o niej nie wie, stąd moja chęć, by ją przedstawić.

Komentarze
Jack (gość) - 1 rok temu

Dobry tekst

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze