Przed 16. urodzinami przebywał na testach w angielskim Fulham. W wieku 16 lat zadebiutował w ekstraklasie. Był zawodnikiem niemieckiego RB Lipsk, w którym stał bardzo blisko szansy na debiut w Bundeslidze. Teraz liczy na błysk w ekstraklasie. Kamil odpowiada na pytania, które mogą nurtować kogoś, kto chciałby przejść taką drogę jak on.
Od czego tak właściwie się zaczęło?
Kiedy zaczynała się moja przygoda z piłką, była to od początku mega frajda. Dużo godzin spędzałem na boiskach – czy to grając z kolegami, czy na treningach indywidualnych z tatą, jeśli w ogóle można to zaliczyć do treningu (śmiech). Dobrze bawiłem się z piłką i każdą wolną sekundę poświęcałem grze. Stąd wzięło się moje zamiłowanie do tego sportu i chęć poprawiania swoich umiejętności. Wreszcie pojawiła się okazja, graliśmy sparing z drużyną z Warszawy i tak jakoś poszło. Szczebelek po szczebelku wspinałem się coraz wyżej i jestem tu, gdzie jestem.
W młodości wyróżniałeś się na boisku czymś od swoich kolegów?
Trudno stwierdzić, nigdy nie lubiłem o sobie rozmawiać. Zazwyczaj jednak, jeśli jakieś osoby trzecie mówiły o mnie, to wspominały o dobrej grze z piłką, technice i zmyśle do gry kombinacyjnej.
Miałeś jakieś chwile zwątpienia? Myśli, że przecież tak wiele osób chce osiągnąć to co Ty, to dlaczego akurat Tobie ma się udać?
O dziwo nie. Zawsze dobrze się to układało. Moja ambicja nie pozwalała mi na takie momenty. Zawsze chcę być najlepszy, chcę się wyróżniać i być prowadzącym. Dotychczas jakoś się to udawało. Osiągałem cele, które sobie zakładałem, dlatego myślę, że nie było takiego momentu. Były oczywiście gorsze chwile, choćby te w Legii, wyprowadzałem się z domu do nowego miasta, sam, i to w młodym wieku, było mi trudno, czasami doskwierała samotność. Zresztą do dziś miewam takie momenty, mimo że do tego przywykłem.
Poza wspomnianą ambicją coś Ci pomagało? Mentor, rodzice, może idol?
Tak, rodzice zawsze byli niesamowitym wsparciem. Tata miał przeszłość piłkarską, wiedział przez to, że będą takie chwile, kiedy będzie trudniej. Wtedy bardzo mi pomagał, wiedział, że trzeba to przezwyciężyć, żeby za parę lat nie pruć brody, że nie zrobiło się wszystkiego, żeby wykorzystać swoją szansę.
Bycie zawodnikiem z aspiracjami ograniczało Cię w młodym wieku?
Ten zawód wymaga wyrzeczeń, jednak mi to nigdy nie przeszkadzało. Szczególnie na tamtym etapie, kiedy się rozwijałem, kiedy liczyła się tylko piłka, nie przeszkadzało mi, że moi znajomi szli na imprezę, a ja ciężko trenowałem. Bycie na boisku zawsze sprawiało mi największą radość. Myślę, że w każdym zawodzie, nawet w życiu piłkarza, znajdzie się czas na relaks czy zabawę. Nie jest to temat tabu, chyba każdy o tym wie. Mimo to trzeba pamiętać, aby robić to z głową i umiarem, żeby nie przesadzić.
Czy szlifowałeś jakieś inne umiejętności poza tymi boiskowymi, aby zostać lepszym zawodnikiem?
Byłem na kilku spotkaniach z psychologiem czy trenerem mentalnym. Myślę, że jest to opcja dla każdego młodego zawodnika. Może pomóc, myślę, że zawsze warto spróbować. Jeżeli jest taka szansa, że w jakimś stopniu to pomoże. Ważna również jest dobra regeneracja. Dlatego zawsze w domu staram się zrobić odnowę biologiczną, nawet przez zimny prysznic, to proste, ale pomaga. To stało się już moją rutyną.











