Podczas niedawnego meczu charytatywnego Neymar miał okazję poczuć się jak Cristiano Ronaldo. Za każdym razem, gdy młody Brazylijczyk był przy piłce, kibice skandowali nazwisko Messiego.
Dotychczas wydawało się, że Neymar jest w ojczyźnie idolem, do którego nikt nie ma zastrzeżeń. Teraz wiemy, że jest inaczej. Podczas „Partido de las Estrellas”, pośmiertnego hołdu dla Socratesa, wychowanek Santosu nieustannie słyszał z trybun okrzyki „Messi, Messi”.
– Bramkę zadedykowałem kibicom, którzy przyszli na stadion, by uczcić pamięć Socratesa. Nie interesuje mnie to, czyje nazwisko wykrzykiwali. Jedyne, co mnie smuci, to fakt, że na trybunach byli ludzie, którzy nie mieli zamiaru dopingować drużyny. Jesteśmy rodakami, nie powinni tak się zachowywać. Chociaż my już przywykliśmy do wielkiej rywalizacji – stwierdził Brazylijczyk.










