Matt Doherty w Wolverhampton był jednym z tych piłkarzy, od których Nuno Espírito Santo zaczynał wybierać podstawowy skład. Jego odejście do Tottenhamu było więc poważnym osłabieniem. W jego miejsce za niemałe pieniądze sprowadzono Nelsona Semedo. Nie jest to jednak na razie transfer w 100% trafiony. Widać, że Portugalczyka wciąż czeka mnóstwo pracy, aby wejść na poziom swojego poprzednika.
Mówi się, że nie ma ludzi nie do zastąpienia. W piłce nożnej wygląda to jednak zupełnie inaczej. Odejście jednego piłkarza czasami wywołuje lawinę kolejnych problemów. Jeśli w tym miejscu przytoczymy przykład Matta Doherty’ego i Nelsona Semedo, oczywiście będzie to wyolbrzymienie, ale z pewnością pokaże nam, że pewnych zawodników docenia się jeszcze bardziej po ich odejściu. Portugalski wahadłowy nie gra bardzo słabo. Tego nie można powiedzieć, ale względem swojego irlandzkiego poprzednika znajduje się jeszcze o półkę niżej.
Wyjątek w portugalskiej kolonii
Patrząc na transfery, jakich dokonywało Wolverhampton w ostatnim czasie, nasuwa się od razu jeden wniosek. Przede wszystkim stawiano w klubie na młodych graczy, którzy nie kosztowali dużych pieniędzy. Dobrymi przykładami będą tutaj chociażby Ruben Neves (15,8 milionów funtów), Diogo Jota (13 milionów funtów) czy Leander Dendoncker (12 milionów funtów). Każdy z nich przychodził na Molineux Stadium nie jako gwiazda, ale jako zawodnik, który miał do takiego miana aspirować w przyszłości.
W letnim oknie transferowym Wolverhampton odeszło jednak trochę od swoich dotychczasowych zasad za sprawą dwóch transferów. Najpierw pobiło klubowy rekord transferowy, płacąc za Fábio Silvę 35 milionów funtów. Przyjście Portugalczyka dało się jednak podpiąć pod politykę transferową klubu z Molineux Stadium. W końcu w Portugali uchodził on za ogromny talent. Z drugim nabytkiem – Nelsonem Semedo, było już jednak inaczej. Nuno Espírito Santo zrobił dla byłego gracza Barcelony wyjątek. Wydał na niego bowiem 27 milionów funtów, a kwota ta wciąż może wzrosnąć o dodatkowe 10 milionów. 27-latek nie przyniesie już najprawdopodobniej większych zysków. Trudno będzie na nim zarobić jakiekolwiek pieniądze, ale sytuacja, jaka zapanowała w klubie, zmusiła Nuno Espírito Santo do podjęcia takiej decyzji.
Po odejściu Matta Doherty’ego do Tottenhamu na prawej flance pojawiła się ogromna luka. Trzeba było działać szybko, a najlepszym kandydatem okazał się właśnie Nelson Semedo. Priorytetem dla Wolverhampton nie miały być w tym momencie pieniądze i ewentualny zysk. Główny cel był jeden – zminimalizować straty sportowe po odejściu Matta Doherty’ego. Reszta miała drugorzędne znaczenie.













