Dziesięć lat – tyle czasu Joachim Loew jest już trenerem piłkarskiej reprezentacji Niemiec. Za nim pięć wielkich turniejów, piękne sukcesy i gorzkie klęski. A przed nim… kolejne wyzwania z tą samą ekipą piłkarzy. Czy Loew może pokusić się o jeszcze jeden triumf na stanowisku selekcjonera rodzimej kadry?
Dekada Loewa w pigułce

Na zdjęciu jej najpiękniejszy moment, lecz nim do niego czeka nas długa droga. Wszak mistrzostwo świata Joachim Loew zdobył dopiero po ośmiu latach pracy na ławce trenerskiej reprezentacji Niemiec.
Pamiętacie, kiedy to wszystko się zaczęło? Rok 2006, mistrzostwa świata w Niemczech i bijący się o tytuł gospodarze pod wodzą Juergena Klinsamanna. Wówczas Joachim Loew był tylko jego asystentem i podczas zmagań na mundialu zakończonych zdobyciem brązowego krążka pozostawał w cieniu bardziej cenionego kolegi po fachu. Jednak tuż po turnieju w Niemczech z wielkim przytupem z tego cienia wystąpił, zmieniając Klinsamanna na stanowisku pierwszego selekcjonera ich rodzimej reprezentacji.
Wraz z trenerskim stołkiem Loew dostał dwa lata, by przygotować zespół na zbliżające się Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. Nowy selekcjoner nie dokonał wówczas rewolucji w składzie i na kolejny turniej zabrał 15 z 23 graczy, którzy byli obecni na mundialu w Niemczech. Efekt? Srebro w mistrzostwach Starego Kontynentu.
Nie był to co prawda sukces osiągnięty łatwo i przyjemnie, a nasi zachodni sąsiedzi przeplatali na turnieju w Austrii mecze zwyczajnie dobre z tymi sporo słabszymi. Jednak wciąż – jak na początek pracy niespełnionego klubowego trenera z narodową reprezentacją – to naprawdę było coś.
A potem? Brązowy medal na mundialu w RPA. Sukces czy jednak porażka? Trudno wyczuć, tym razem Loew bardzo odmłodził drużynę i do Afryki zabrał reprezentację składającą się w ponad połowie z graczy, którzy nigdy wcześniej nie mieli okazji wystąpić na wielkim turnieju. Podjął ryzyko i ostatecznie poległ.
Niemcy radzili sobie na mundialu wyśmienicie, aż w końcu przyszedł czas na półfinałową rywalizację z nieszczęsnymi Hiszpanami. Druga z rzędu porażka 0:1 z drużyną z Półwyspu Iberyjskiego i marzenia o złotym medalu legły w gruzach. Udało się natomiast zdobyć ten brązowy – po wygranej 3:2 w meczu o trzecie miejsce z reprezentacją Urugwaju.

Już wówczas mówiło się o tym, że Loew może nie przedłużyć wygasającego po mistrzostwach kontraktu i spróbować szczęścia gdzie indziej. Niemiecki szkoleniowiec dostał jednak pełne poparcie od związku oraz piłkarzy i zadecydował się podjąć jeszcze jedną próbę.
Na Euro 2012 nasi zachodni sąsiedzi przyjechali do Polski i na Ukrainę jako główni faworyci turnieju. Przez dwa lata dzielące turniej w Afryce z mistrzostwami na wschodzie Europy Niemcom narodziło się bądź rozwinęło mnóstwo gwiazd światowego formatu. Ta drużyna miała wszystko, by wreszcie odgryźć się Hiszpanom i po 18 latach oczekiwania zwyciężyć na wielkim turnieju.











