Trudno spotkać na południowoamerykańskim kontynencie bardziej anonimowego piłkarsko kraju aniżeli Boliwia. Zupełny brak rozpoznawalnych zawodników, wieloletnia seria ciągłych porażek z każdym lokalnym rywalem, raczej mocno przeciętna liga. Czy młodzież ma szanse odmienić ten stan? Zajmująca obecnie 80. miejsce w rankingu FIFA Boliwia zachowuje status „czerwonej latarni” kontynentu. Nie zawsze tak było, w najlepszych dla jej piłki czasach (lata 90.) stanowiła znaczącą siłę Ameryki Południowej (wicemistrz Copa America w 1997 roku, uczestnik mundialu w 1994 roku, druga dziesiątka rankingu FIFA). Kadrę prowadzoną przez Argentyńczyka Guillermo Angela Hoyosa czeka radykalne odmłodzenie. Centralnymi postaciami stać się powinni następujący zawodnicy:
1) Erwin Saavedra (20 lat, Bolivar)
Wychowanek stołecznego Bolivar, bezsprzecznie najlepszego boliwijskiego klubu w historii. Jako osiemnastolatek był już podstawowym elementem składu, który doprowadził swój zespół do wyrównania największego sukcesu drużyny z La Paz, jakim był półfinał Copa Libertadores. Saavedra to nowocześnie grający prawy obrońca. Uwielbia ofensywne rajdy, lubi dryblować. Szerszemu światu stał się znany po kapitalnej bramce strzelonej przeciwko Boca Juniors w rozgrywkach kontynentalnych (marzec 2016). 20-latek to już doświadczony zawodnik, z niemal 100 występami w lidze i pięcioma w kadrze narodowej. Wydaje się, że to najbardziej prawdopodobny kandydat do wyjazdu do Europy spośród wszystkich piłkarzy występujących w lidze boliwijskiej. Z takim gazem i ciągiem na bramkę może zajść naprawdę wysoko.
https://youtu.be/CvH4HaEYwA4
2) Pedro Azogue (21 lat, Oriente Petrolero)
Na drugim miejscu ląduje gracz środka pola dyktujący tempo gry klubu z jednego z najszybciej rozwijających się miast na świecie – niemal trzymilionowego Santa Cruz de la Sierra. Azogue od dawna uchodzi za lokalną perełkę – w kadrze narodowej debiutował w wieku osiemnastu lat, pełnił też funkcję kapitana w reprezentacjach U-17 i U-20. Na początku kariery był typową „dziesiątką”, nietrudno więc zgadnąć, że jednym z jego kluczowych atutów są umiejętności techniczne i kreatywność. Z czasem przesunięto go jednak na „ósemkę”, dzięki czemu nabrał też ogłady w defensywie. Dziś to zawodnik takiego typu, jakiego chciałby mieć w swoich szeregach każdy trener. Biega od pola karnego do pola karnego, notuje asysty, odbiera piłki. Jeśli się nie zasiedzi na krajowym podwórku, możemy o nim jeszcze usłyszeć.
3) Mauricio Baldivieso (20 lat, Club San Jose)
Nazwisko chłopaka, który zajmuje miejsce trzecie, mogliście prawdopodobnie usłyszeć już dość długi czas temu. Mauricio Baldivieso to środkowy pomocnik reprezentujący boliwijskiego średniaka, jakim jest Club San Jose. Czego takiego dokonał, że stał się sławny? Otóż urodzony w 1996 roku zawodnik po raz pierwszy w karierze rozegrał mecz ligowy w profesjonalnej drużynie w wieku… dwunastu lat (sic!), co stanowi jak dotąd niepobity przez nikogo rekord. Uczciwie należy przyznać, że młodziutki Mauricio nie dostąpiłby takiej szansy, gdyby nie fakt, iż trenerem jego ówczesnego klubu (Aurora FC) był legendarny w Boliwii Julio Cesar Baldivieso, prywatnie ojciec naszego bohatera. Cała sprawa była szalenie kontrowersyjna – w czasie meczu doszło do ostrego starcia, które doprowadziło 12-latka do płaczu. Po spotkaniu trener wpadł w furię, wywołując duże zamieszanie. Ostatecznym efektem była utrata pracy całkiem dobrego szkoleniowca (niedawny selekcjoner kadry Boliwii). Jak na razie nie wydaje się, by syn przejął wszystkie piłkarskie tatowe geny – w jego wieku Julio był już etatowym reprezentantem kraju, Mauricio pozostaje jednym z najbardziej obiecujących, ale tylko młodzieżowców.











