Lewa obrona, oj ta lewa obrona… Przez lata Jakub Wawrzyniak występował w reprezentacji w zastępstwie zawodnika, który nie istnieje (tak mówił sam zainteresowany). Był Sebastian Boenisch, wiecznie pechowy, było kilku innych. Tęskniliśmy za czasami, gdy musieliśmy zostawiać w domu bardzo solidnego Tomasza Rząsę, grającego w dobrym europejskim klubie. Z powodu kłopotu bogactwa rzecz jasna…Ostatnio jednak coś jakby drgnęło. Adam Nawałka, jako selekcjoner, nie przejął się notorycznym problemem. Najpierw przestawił na lewą stronę defensywy Artura Jędrzejczyka, później, po jego kontuzji, to samo zrobił z Maciejem Rybusem. Potem ten pierwszy zagrał bardziej niż solidnie na Euro 2016, drugi zaś podpisał kontrakt z Olympique Lyon, gdzie grać ma właśnie na swojej nowej pozycji. Pytanie, czy wśród młodych nominalnych bocznych defensorów też jest tak różowo.
Odpowiedź jest niestety negatywna, różowo w żadnym wypadku nie jest. Jeden ograny w ekstraklasie, ale ostatnio kontuzjowany. Drugi w piłkę nie grał rok i ciągle nie może się pozbierać. Dwóch uniwersalnych, jeszcze nie wiadomo, na której pozycji będą grali. I jeden bez cienia doświadczenia. Tak w skrócie wygląda poniższa piątka. O kim mowa?
1) Paweł Jaroszyński (Cracovia, 21 lat)
Wynik nie mógł być inny. Paweł Jaroszyński to jedyny młody polski lewy obrońca, który na swojej pozycji wyróżnia się w całej lidze. Pewny w interwencjach, niełamiący linii spalonego (a więc dobrze ustawiający się na boisku) i bardzo przydatny w ofensywie. Trudno znaleźć równie dobrze dośrodkowujących lewą nogą w pełnym biegu piłkarzy w naszej lidze. Podobno Jaroszyński był całkiem blisko wyjazdu za granicę już w trwającym obecnie okienku transferowym. Przeszkodziła poważna kontuzja, 21-latkowi w sparingu pękła kość w nodze. Niedługo ma wracać do treningów, co z pewnością cieszy całą pasiastą część Krakowa. Z takim potencjałem do kadry narodowej wcale nie jest już daleko.
2) Patryk Stępiński (Wisła Płock, 21 lat)
Od czasów juniorskich kojarzony z lewą stroną boiska, mimo że naturalnie jest prawonożnym zawodnikiem. Stępiński po dwóch latach spędzonych w I lidze wraca do ekstraklasy, już jako zawodnik ograny i otrzaskany z realiami dorosłego futbolu. Reprezentujący nasz kraj niemal w każdej kategorii wiekowej Stępiński jest dynamiczny i potrafił włączać się w akcje ofensywne swojego zespołu. Fakt, że nie został do defensywy przystosowany w późniejszym czasie (Paweł Jaroszyński w rozgrywkach juniorskich był napastnikiem), sprawia, że zawodnik Wisły Płock potrafi znaleźć odpowiedni bilans między grą w obronie a ataku, zresztą największym atutem piłkarza jest chyba czysty odbiór piłki. Swoją postawą już zasłużył na szacunek wśród fanów „Nafciarzy” — kibice widzą w nim największy klubowy talent obok Arkadiusza Recy. Jest w tym sporo prawdy, obu stać na równie dużą karierę.











