Najlepsi napastnicy Lotto Ekstraklasy 2017/2018


Kto według naszej redakcji okazał się najlepszym snajperem minionego sezonu?

5 czerwca 2018 Najlepsi napastnicy Lotto Ekstraklasy 2017/2018

W naszych ekstraklasowych podsumowaniach przyszedł czas na to, co tygryski lubią najbardziej. Przyszedł czas na wyłonienie najlepszego – naszym zdaniem – napastnika minionego sezonu. To właśnie zawodnicy odpowiedzialni za zdobywanie bramek są na ustach wszystkich piłkarskich kibiców i to oni zazwyczaj zdobywają indywidualne nagrody. Kto okazał się najlepszy w zakończonym niedawno sezonie? Sprawdźcie.


Udostępnij na Udostępnij na

5. Krzysztof Piątek

Jako pierwszy, wyróżniony zostanie przez nas najlepszy strzelec Cracovii, który jest również najlepszym polskim strzelcem LOTTO Ekstraklasy w poprzednim sezonie, czyli Krzysztof Piątek. Co prawda 22-letni napastnik był trzecim najlepszym strzelcem w całej lidze, ale my zamieniliśmy go miejscem z Igorem Angulo.

W swoim pierwszym sezonie spędzonym w drużynie z Krakowa zdobył 11 bramek. W tej kampanii aż 21-krotnie pokonywał bramkarza rywali. Do tego czterokrotnie uderzał w obramowanie bramki (raz w słupek i trzy razy w poprzeczkę).

Oprócz goli ma również asysty. Piątek w minionych rozgrywkach zaliczył cztery ostatnie podania. Jego zespół na swoim koncie ma 51 zdobytych goli. Bramki i asysty Piątka to 49% całego tego dorobku. Aż strach pomyśleć, gdzie by była teraz Cracovia, gdyby nie miała w swoich szeregach takiego zawodnika.

Dobra postawa na boisku nie umknęła uwadze selekcjonera reprezentacji Polski – Adamowi Nawałce, który powołał napastników „Pasów” do szerokiej kadry na mundial. Krzysztof Piątek jednak został skreślony jeszcze przed rozpoczęciem zgrupowania w Juracie, ale zawsze jest to jakieś wyróżnienie i dodatkowa motywacja do jeszcze lepszej pracy.

4. Christian Gytkjaer

Lech Poznań w ostatnich latach ma nosa do napastników. Zobaczmy tylko na takie nazwiska: Lewandowski, Rudnevs czy Teodorczyk. Pierwszy i ostatni aktualnie biorą udział w zgrupowaniu kadry przed mundialem w Rosji. Latem ubiegłego roku włodarze „Kolejorza” ściągnęli byłego króla strzelców ligi norweskiej (z 2016 roku).

Przygodę z poznańskim klubem 28-letni Duńczyk rozpoczął wręcz niesamowicie. Po pierwszych sześciu ligowych kolejkach nowy nabytek Lecha strzelił cztery gole. Później przyszedł czas posuchy. Napastnik przestał wykorzystywać okazje. Zaczął być nieskuteczny.

Gytkjaer przełamał się po 371 minutach. Szczyt formy natomiast załapał pod koniec rundy zasadniczej. W kolejkach 25–29 strzelił siedem goli (pięć z rzędu kolejek z golem). Rundę finałową miał równie kiepską co cały zespół „Kolejorza”.

Patrząc na statystyki, to Duńczyk wcale nie wypada tak źle. Jego licznik zdobytych goli w pierwszym sezonie jest lepszy niż całej wcześniej wymienionej trójki. Gytkjaer jednak nie jest typem piłkarza, który gdy dostanie piłkę, to pociągnie z nią kilkanaście metrów, ogra kilku rywali efektownymi zwodami i na końcu z zimną krwią zapakuje piłkę do siatki. Takich napastników najbardziej się pamięta i takich najbardziej kochają kibice.

3. Jarosław Niezgoda

W naszym zestawieniu nie mogło zabraknąć najlepszego strzelca mistrzów Polski, którym oczywiście jest Jarosław Niezgoda. 23-letni zawodnik wystąpił w 27 meczach, ale warto pamiętać, że na początku sezonu był kontuzjowany. Prawdopodobnie miałby ich teraz więcej na swoim koncie.

W LOTTO Ekstraklasie zdobył 13 goli i zaliczył dwie asysty. Ktoś może zapytać, dlaczego on jest na trzecim miejscu, skoro taki Piątek czy Gytkjaer mają lepsze statystyki? Dlatego, że jest bardziej przebojowy od napastnika Cracovii  i jest mniej „drewniany” (z całym szacunkiem oczywiście) niż Duńczyk z Lecha Poznań.

Niezgoda strzelał również bramki w Pucharze Polski. Dokładnie udało mu się strzelić dwa gole. W tym jeden w finale PP z Arką Gdynia. Napastnik Legii został nawet wybrany najlepszym piłkarzem tamtego finałowego spotkania.

Jarosław Niezgoda wielu nie przekonuje swoją grą. Dla wielu nie ma w sobie nic wyjątkowego. Dla wielu znajdą się lepsi od 23-latka – jak chociażby Piątek. Z drugiej strony jednak ten chłopak ma w sobie taki błysk, takie coś co sprawia, że zaczynasz się zastanawiać. Hmmm…w sumie to z tego Niezgody może być kawał piłkarza.

2. Igor Angulo

Wicekról strzelców i najskuteczniejszy napastnik Górnika Zabrze. Piłkarz, który w minionym sezonie 23-krotnie pokonywał bramkarzy. Rewelacyjna pierwsza część sezonu, druga trochę słabsza, ale ostatecznie umieściliśmy go na drugim miejscu.

Po 21 kolejkach (czyli do ostatniego meczu przed przerwą) Igor Angulo z 19 golami na koncie był królem strzelców. Po wznowieniu gry po zimowej przerwie ten hiszpański snajper przestał strzelać. Zaciął się, nie był już tak automatyczny jak w pierwszej części sezonu.

Wydawało się, że Bask zbliży się do wyczynu Nemanji Nikolicia, który w sezonie 2015/2016 strzelił 28 goli. Tym czasem od 22. do 37. kolejki zdobył zaledwie cztery bramki. Marny dorobek jak na napastnika, który tak przebojowo wprowadził się na polskie salony.

Słaba postawa Angulo w drugiej części sezonu spowodowała, że w naszych oczach spadł z pozycji lidera na drugie miejsce. Kibice Górnika mogą mieć do nas żal, ale trzeba przyznać, że w minionym sezonie był ktoś, kto w przekroju całego sezonu bardziej na to zasłużył.

1. Carlitos

I tutaj bez niespodzianek. Naszym numerem jeden jest napastnik Wisły Kraków – Carlitos. Hiszpan został królem strzelców minionego sezonu. Zdobył 24 gole, do tego zaliczył siedem asyst. Aż siedmiokrotnie obijał obramowanie bramki (cztery razy trafiał w słupek i trzy razy w poprzeczkę). Ehh… gdyby miał więcej szczęścia, to zapewne przekroczyłby barierę 30 trafień, co w naszej lidze zdarza się niezwykle rzadko.

https://twitter.com/ogorkowazryzem/status/998269336400879618

Carlitos zwyciężył również w klasyfikacji kanadyjskiej (31), a na Gali Ekstraklasy odebrał nagrodę dla najlepszego piłkarza sezonu. Wybór jak najbardziej zasłużony. Hiszpan był centralną postacią ataku Wisły Kraków. Jego procentowy udział przy zdobytych bramkach całego zespołu wynosi 60,8%.

To nie jest błąd. Można powiedzieć, że Wisła została „carlitozależna”, ale to dobrze dla nich. Bez tego zawodnika ekipa „Białej Gwiazdy” nie zakończyłaby tego sezonu na 5. miejscu i nie walczyłaby do ostatniej kolejki o europejskie puchary. Można nawet stwierdzić, że grałaby w grupie spadkowej.

Mało tego, Carlitos był w miarę regularny. Nie miał takiego wahania formy, passy bez zdobytego gola jak choćby jego rodak, Igor Angulo. Wybór Carlitosa na najlepszego napastnika minionego sezonu nie może nikogo dziwić. Tym bardziej, że miał on największy wkład w swój zespół od pozostałych snajperów w naszej lidze.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze