W naszych ekstraklasowych podsumowaniach przyszedł czas na to, co tygryski lubią najbardziej. Przyszedł czas na wyłonienie najlepszego – naszym zdaniem – napastnika minionego sezonu. To właśnie zawodnicy odpowiedzialni za zdobywanie bramek są na ustach wszystkich piłkarskich kibiców i to oni zazwyczaj zdobywają indywidualne nagrody. Kto okazał się najlepszy w zakończonym niedawno sezonie? Sprawdźcie.
5. Krzysztof Piątek
Jako pierwszy, wyróżniony zostanie przez nas najlepszy strzelec Cracovii, który jest również najlepszym polskim strzelcem LOTTO Ekstraklasy w poprzednim sezonie, czyli Krzysztof Piątek. Co prawda 22-letni napastnik był trzecim najlepszym strzelcem w całej lidze, ale my zamieniliśmy go miejscem z Igorem Angulo.
W swoim pierwszym sezonie spędzonym w drużynie z Krakowa zdobył 11 bramek. W tej kampanii aż 21-krotnie pokonywał bramkarza rywali. Do tego czterokrotnie uderzał w obramowanie bramki (raz w słupek i trzy razy w poprzeczkę).
Oprócz goli ma również asysty. Piątek w minionych rozgrywkach zaliczył cztery ostatnie podania. Jego zespół na swoim koncie ma 51 zdobytych goli. Bramki i asysty Piątka to 49% całego tego dorobku. Aż strach pomyśleć, gdzie by była teraz Cracovia, gdyby nie miała w swoich szeregach takiego zawodnika.
Dobra postawa na boisku nie umknęła uwadze selekcjonera reprezentacji Polski – Adamowi Nawałce, który powołał napastników „Pasów” do szerokiej kadry na mundial. Krzysztof Piątek jednak został skreślony jeszcze przed rozpoczęciem zgrupowania w Juracie, ale zawsze jest to jakieś wyróżnienie i dodatkowa motywacja do jeszcze lepszej pracy.
4. Christian Gytkjaer
Lech Poznań w ostatnich latach ma nosa do napastników. Zobaczmy tylko na takie nazwiska: Lewandowski, Rudnevs czy Teodorczyk. Pierwszy i ostatni aktualnie biorą udział w zgrupowaniu kadry przed mundialem w Rosji. Latem ubiegłego roku włodarze „Kolejorza” ściągnęli byłego króla strzelców ligi norweskiej (z 2016 roku).
Przygodę z poznańskim klubem 28-letni Duńczyk rozpoczął wręcz niesamowicie. Po pierwszych sześciu ligowych kolejkach nowy nabytek Lecha strzelił cztery gole. Później przyszedł czas posuchy. Napastnik przestał wykorzystywać okazje. Zaczął być nieskuteczny.
Gytkjaer przełamał się po 371 minutach. Szczyt formy natomiast załapał pod koniec rundy zasadniczej. W kolejkach 25–29 strzelił siedem goli (pięć z rzędu kolejek z golem). Rundę finałową miał równie kiepską co cały zespół „Kolejorza”.











