Rozgrywki I ligi powoli wkraczają w decydującą fazę. Za nami 23. kolejka spotkań, po której coraz bardziej krystalizuje się sytuacja w ligowej tabeli. A już dzisiaj w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski zagra Arka Gdynia – jedyny I-ligowy zespół, który pozostał w stawce. Czy gdynian stać na niespodziankę?
I liga rządzi się swoimi prawami. Nie da się ukryć, że od Ekstraklasy trochę się różni. Mniejsze stadiony, mniej kibiców na trybunach (oczywiście nie zawsze), ale bynajmniej nie idzie to w parze ze stylem gry. Często bowiem mecze I-ligowych zespołów wyglądają całkiem podobnie do zmagań ekstraklasowych drużyn. Czy świadczy to o wyrównywaniu się szans w polskiej piłce, czy jednak bardziej o jej słabości? Skłaniałabym się do tej drugiej opcji, mimo że oczywiście chciałabym dożyć dnia, w którym Polska będzie miała dwie silne ligi piłkarskie. Do tego jednak daleka droga. Póki co pozostaje się więc skupić na tym, co mamy obecnie.

23. kolejka nie obyła się bez niespodzianek. Za taką trzeba wszakże uznać bezbramkowy remis Arki Gdynia z przedostatnim zespołem tabeli, Okocimskim Brzesko. Gdynianie wciąż liczą się w walce o awans do Ekstraklasy, jednak drugi z rzędu remis może powoli wprowadzić niepokój w szeregi zawodników Arki. Zwłaszcza, że najgroźniejsi rywale nie próżnują. W meczu na szczycie GKS Katowice zremisował z Górnikiem Łęczna 1:1, natomiast GKS Bełchatów pokonał na wyjeździe legnicką Miedź 2:0. Wynik GKS-u Katowice trzeba uznać niewątpliwie za sukces. Remis z liderem, przy średniej jakości gry, był dosyć szczęśliwy. Być może na zawodników podziałały groźby prezesa klubu, Wojciecha Cygana, który po ostatniej porażce z Miedzią Legnica, groził piłkarzom zesłaniem do drużyny rezerw. Takich kar nie zapowiedział póki co prezes Energetyka ROW Rybnika. Śląska drużyna zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli. W pięciu wiosennych spotkaniach zdobyła jedynie dwa punkty, a ostatnie zwycięstwo odnotowała dokładnie pół roku temu.
Na 11 kolejek przed końcem sezonu wydaje się, że w walce o awans będą się głównie liczyć Górnik Łęczna, GKS Bełchatów oraz Arka Gdynia. Niczego jednak nie można z góry przesądzać. Czwarte miejsce dzieli od strefy spadkowej tylko 9 punktów, w związku z czym sytuacja w tabeli może jeszcze diametralnie się zmienić. Niewątpliwie wpłynie to również na poziom zainteresowania rozgrywkami I ligi. Do końca bowiem będą się rozstrzygać losy awansu oraz spadku.
Z boku ligowych zmagań toczy się także walka o Puchar Polski. Z I-ligowych drużyn na placu boju pozostała jedynie Arka Gdynia. Już dzisiaj zmierzy się w półfinale na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. I nie pozostaje w tym pojedynku bez szans. Lubinianie zajmują obecnie 14. miejsce w tabeli i w końcówce sezonu czeka ich walka o utrzymanie. Ostatnio spisują się w lidze ze zmiennym szczęściem i właśnie w tym gdynianie powinni doszukiwać się swojej szansy. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Arka podejdzie do spotkania poważnie osłabiona. Za kartki nie zagrają m.in. Bartosz Ślusarski, Piotr Tomasik, Sławomir Cienciała oraz Paweł Wojowski. Na szczęście półfinał składa się z dwóch meczów, a Arka może udowodnić, że I liga wcale tak bardzo nie odstaje od Ekstraklasy. Najgroźniejsi rywale już dawno odpadli, a pozostałe zespoły pozostają w zasięgu Arki. Gdynianie z pewnością walczą w tym sezonie o pełną pulę i awans do Ekstraklasy chcieliby przypieczętować grą w europejskich pucharach. Ostatni raz wystąpili w międzynarodowych rozgrywkach w 1979 roku. Czemu więc teraz, po 35 latach, nie powtórzyć tego sukcesu?











