W cyklu tekstów prezentujących drużyny, które zazwyczaj nie goszczą na pierwszych stronach gazet, czas na Pilicę, która, jako jedna z niewielu czwartoligowych polskich drużyn, może pochwalić się wychowaniem reprezentanta Polski.
Białobrzegi – krótka informacja dla tych, którzy nie wiedzą – to małe, nieco ponad siedmiotysięczne miasto położone na Mazowszu, między Warszawą a Radomiem. Miejscowość ta przez długie lata była słynna z powodu przebiegającej przez jej środek trasy E7, która sprawiała, że przejście na drugą stronę ulicy było wyczynem niebagatelnym. Teraz, gdy pojawiła się obwodnica, okazało się, że Białobrzegi to nie tylko droga ekspresowa, ale też piękne nadrzeczne tereny. Przepływająca przez miasto Pilica daje wielkie możliwości rozwoju turystyki, z czego coraz skrzętniej korzystają władze lokalne.

Pilica to jednak nie tylko rzeka. W Białobrzegach ma swoją siedzibę klub sportowy o takiej właśnie nazwie. Za datę jego powstania przyjmuje się rok 1922. Niemal 90-letnia, nieprzerwana tradycja piłkarska to coś, czego Pilicy może pozazdrościć niejeden klub znacznie bardziej znany i utytułowany. W trudnych latach niedługo po odzyskaniu niepodległości sport i aktywność fizyczna były jednym z ważniejszych czynników jednoczących społeczności lokalne. Powstające jak grzyby po deszczu stowarzyszania często stawały się zalążkami instytucji i organizacji, które w dobrym zdrowiu przetrwały do dziś. Tak też było z Pilicą. Grupa działaczy – Stanisław Gutkiewicz, Eustachy Mroziewicz, Filip Pająk, Wacław Skowyra, Franciszek Rokita oraz Henryk Krzesiński – zainaugurowała działalność sekcji piłkarskiej Pilicy, jednocześnie zgłaszając ją do rozgrywek ligi okręgowej, w której białobrzeskiej ekipie przyszło mierzyć się głównie z drużynami z Radomia. Piłkarzom nie przeszkadzał fakt prowizorycznej organizacji klubu, który nie miał nawet stałego boiska. Miejsce, gdzie zawodnicy zazwyczaj rozgrywali mecze, było okresowo zalewane przez rzekę, co wymuszało przenosiny na drugi brzeg.
Mówiąc o tym okresie historii Pilicy, nie sposób nie wspomnieć o osobie Zygmunta Siedleckiego, jednego z najbardziej wszechstronnych lekkoatletów tamtych czasów. Siedlecki zdobywał medale mistrzostw Polski w pchnięciu kula, rzucie dyskiem oraz skoku w dal. W 1932 pojechał na igrzyska olimpijskie do Los Angeles, gdzie miał wystąpić w zawodach dziesięcioboistów. Niestety, kontuzja wykluczyła go z rywalizacji już po pierwszym dniu. Poza pełną sukcesów karierą lekkoatlety, Siedlecki realizował się również na murawie, przez długie lata będąc jednym z najlepszych graczy Pilicy. Po spędzonym na walce – najpierw jawnej, później konspiracyjnej – okresie drugiej wojny został mianowany kierownikiem ośrodka sportowego w Białobrzegach. Pełnił też funkcję trenera drużyny, w której przez lata grywał. Po 1945 roku klub wzbogacił się o kolejne sekcje sportowe: lekkoatletyki, podnoszenia ciężarów, zapasów, siatkówki, koszykówki i, uwaga, szachów.











