Wczoraj na warszawskim stadionie przy ulicy Konwiktorskiej Lech Poznań odrobił stratę jednej bramki z pierwszego meczu ćwierćfinałowego w Pucharze Polski. Tym samym „Kolejorz” wyeliminował zespół Polonii. Oto wypowiedzi poznańskich piłkarzy.
Rafał Murawski (pomocnik Lecha Poznań):
– Fajnie zaczęliśmy to spotkanie, szybko strzeliliśmy dwie bramki i ułatwiło nam to zadanie. Nie chcę krytykować sędziego, ale myślę, że ten gol [dla Polonii – przyp. red.] nie powinien być uznany, bo w piątce bramkarz nie powinien być pchany i blokowany. Szkoda, bo z powodu tej sytuacji była nerwówka przez całe spotkanie.
O przewadze Polonii w drugiej połowie:
– Tak to bywa, nie mieli nic do stracenia. Musieli ruszyć do przodu, chcieli wyrównać to spotkanie i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ale my kontrolowaliśmy spotkanie, graliśmy dobrze, wybijaliśmy ich z rytmu. Wygraliśmy, przeszliśmy dalej i cieszymy się z tego.
Krzysztof Kotorowski (bramkarz Lecha Poznań):
– Cała drużyna zasłużyła na słowa uznania w trudnej sytuacji, w jakiej się znajdowaliśmy. Szkoda, że zrobiło się nerwowo, ale myślę, że to nie nasza wina, a tylko i wyłącznie tego pana, który biegał w żółtej koszulce. On doprowadził do takiego spotkania, które stało się bardzo dramatyczne i mogły posypać się ostre kontuzje. Dochodziło już do tego, że trzeszczały ochraniacze.
O bramce dla Polonii:
– Chcę to zobaczyć, ale dostałem już informację, że byłem faulowany. Nie mogłem się rozpędzić, bo stałem na linii bramkowej i piłka leciała pod samą poprzeczkę. Chciałem wyskoczyć z miejsca, nie zdążyłem, zostałem trafiony w klatkę piersiową. To tak na gorąco. Uważam, że był to ewidentny faul na mnie i rzut wolny. Zostałem zaatakowany na linii bramkowej, a jest to niedopuszczalne.










