Rok temu zabawa trwała nieco dłużej. Juventus musiał poczekać z otwieraniem szampanów do przedostatniej kolejki, w której bezbramkowo zremisował z AS Roma, zapewniając sobie tym samym siódme z rzędu mistrzostwo. W kampanii 2018/2019 drużyna ze stolicy Piemontu zdystansowała jednak resztę stawki, przypieczętowując zdobycie tytułu pięć kolejek przed końcem ligowych zmagań.
Zastanówmy się jednak, czy ten sezon mógł wyglądać inaczej. Skoro Juventus wygrał siedem ostatnich edycji Serie A, zaś przed rozpoczęciem obecnego pozyskał Cristiano Ronaldo, trudno było spodziewać się, że którakolwiek drużyna zaliczana do peletonu będzie w stanie nagle złamać hegemonię turyńczyków. W drodze do mistrzostwa podopieczni Massimiliano Allegrego wygrali 28 meczów, trzy zremisowali i przegrali tylko dwa – z Genoą w 28. serii gier i ze SPAL w 32.
Tracą najmniej…
Ile to już razy słyszeliśmy, że turnieje czy mistrzostwa zdobywa się solidną defensywą? Ten wyświechtany frazes nabiera szczególnego znaczenia we Włoszech, które przecież wydały na świat wielu znakomitych obrońców. Dobra gra z tyłu to zresztą do dziś specjalność ekip z Półwyspu Apenińskiego, a w szczególności Juventusu Turyn. O parze Bonucci – Chiellini Jose Mourinho mówił, że mogliby wykładać defensywę na Harvardzie, a słowa tego menedżera znaczą bardzo wiele.
Przejdźmy jednak do konkretnych danych: Juventus stracił w 33 meczach zaledwie 23 gole. Drugi w tym zestawieniu Inter jest o cztery bramki gorszy. Bonucci, Chiellini i Barzagli wsparci Ruganim, Canem, Cancelo, De Sciglio, Aleksem Sandro czy Leonardo Spinazzolą w większości spotkań stanowili prawdziwy monolit. Połączenie starej szkoły calcio z młodą generacją nowoczesnych bocznych obrońców zadziałało chyba nawet lepiej, niż się tego spodziewano.
Mówiąc o tej mieszance, mamy na myśli przede wszystkim umiejscowienie w składzie zarówno Chielliniego, jak i Cancelo. Włoch i Portugalczyk symbolizują ogromną przemianę, która dokonuje się wśród obrońców. Grający w staromodny sposób Giorgio (przejmij, odepchnij, wykop) i biegający kilkanaście metrów od niego Joao, który jest modelowym przykładem dzisiejszego skrajnego defensora (szybki, dryblujący, strzelający gole), to obrazek niezwykle znamienny. Któż inny, jeśli nie Massimiliano Allegri, mógłby tak doskonale poskładać wszystko w całość, aby finalnie stworzyć kapitalną drużynę?
…strzelają najwięcej
Juventus momentami przypomina grające na konsoli dziecko, które nie chcąc przegrywać, celowo wybrało zbyt niski poziom trudności. Wtedy jego drużyna na pewno straci najmniej goli, a sama strzeli najwięcej. Tak właśnie wyglądają statystyki turyńczyków. W 33 spotkaniach wbili rywalom aż 67 goli – oczywiście najwięcej w lidze.
Autorem 19 trafień jest Cristiano Ronaldo, najskuteczniejszy zawodnik w zespole. Drugi w klasyfikacji Mario Mandzukić może pochwalić się znacznie skromniejszym dorobkiem, na który złożyło się osiem goli. Sześć bramek zanotował natomiast Moise Kean, o jedną mniej Paulo Dybala.
Warto wspomnieć, że na listę strzelców wpisało się łącznie 17 graczy Juventusu. Obrazuje to głębie składu, jakim dysponuje Allegri. Właściwie każdy piłkarz w czarno-białym trykocie stanowi potencjalne zagrożenie dla rywala. Bramki potrafią strzelać zarówno napastnicy, jak i środkowi obrońcy. Juventus to doskonale naoliwiona maszyna, która w razie kłopotów zmienia kształt i pomimo trudności pokonuje przeciwnika.











