Koguty po raz kolejny pokazują, jak wyrachowanym są zespołem za kadencji byłego szkoleniowca FC Porto. Wygrywają oni 2-0 po minimalistycznej grze i zabójczych kontrach w pierwszej połowie meczu. Spotkanie to można zaliczyć do typowych zwycięstw Jose. Ekipa „Mou” wygrywa po raz siódmy w Premier League, 4 raz z rzędu bez straty gola.
Tottenham przystępował do tego spotkania z drugiej pozycji w tabeli, w przypadku wygranej zajęliby oni pozycje lidera Premier League. Jose Mourinho przed spotkaniem powiedział, że jego rekord 10 spotkań bez przegranej w ligowych meczach domowych z Kanonierami, nie znaczy nic. Portugalczyk, odkąd w 2004 został menedżerem Chelsea, ani razu nie uległ „Armatkom” na własnym stadionie w lidze Angielskiej. Fakty te robiły z ekipy Artety , rywala wręcz idealnego.
Forma zespołu z czerwonej części północnego Londynu, nie robiła dobrego wrażenia. Pierwszy raz od 1993 roku przystępowali oni z tak niskiej pozycji w tabeli do „North London Derby”. Mało tego, „The Gunners” w ostatnich trzech meczach ligowych, zdobyli zaledwie jeden wymęczony punkt w Leeds. Nastroje sympatyków Arsenalu, nie były więc w jakimkolwiek stopniu optymistyczne. Oliwy do ognia dolewał fakt, że Pierre-Emerick Aubameyang, ostatniego ligowego gola z gry zdobył 12 września, w meczu otwarcia sezonu z Fulham.
Godzinę przed spotkaniem wiadome było już o tym, jacy zawodnicy zadebiutują w walce o północną część stolicy Anglii. Thomas Partey, Willian, Sergio Reguilon oraz Pierre-Emile Hojbjerg, to piłkarze, którzy pierwszy raz zasmakowali tego futbolowego święta. Drugi z wcześniej wymienionej czwórki, miał okazje wcześniej występować w „North West London derby”. Brazylijczyk w 13 meczach ligowych przeciwko Spurs, jeszcze jako piłkarz Chelsea zanotował 2 bramki i dołożył 1 asystę.
Pierwsza Połowa
Już w 13 minucie gry, przepięknym strzałem popisał się Heung Min Son. Zawodnik Tottenhamu strzelił bramkę z około 25 metrów, po kontrataku, wykorzystując kiepskie ustawienie Brenda Leno. Był to 13 gol zawodnika, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Asystę do niego dołożył Harry Kane, podając piłkę do Koreańczyka jeszcze z własnej połowy. Było to siódme ligowe trafienie Spurs w pierwszych 15 minutach oraz tym samym osiemnasta bramka z gry.
Mogło wydawać się, że pierwsza część gry zakończy się wynikiem 1-0, nic bardziej mylnego. Po zabójczej kontrze i nie wykorzystanej sytuacji Arsenalu, dobrze skonstruowaną akcję na bramkę zamienił nikt inny, jak Harry Kane. Piłka wylądowała w siatce po potężnym strzale od poprzeczki, z okolic piątego metra od linii bramkowej. Anglik do 10 asyst w tym sezonie Premier League, dokłada 8 trafienie. Ostatnie podanie poprzedzające trafienie, wykonał strzelec pierwszego gola- Son.











