W drugim spotkaniu grupy B młodzieżowych mistrzostw Europy UEFA 2012 reprezentacja Polski prowadzona przez Marcina Dornę zremisowała z grającą u siebie Słowenią 1:1 (1:1).
W pierwszej, rozegranej w ubiegły piątek, kolejce fazy grupowej Polska pokonała Belgię po bramce Mariusza Stępińskiego 1:0, natomiast gospodarze imprezy ulegli broniącej tytułu mistrzowskiego Holandii 1:3. Dla „Biało-czerwonych” był to więc bój o zapewnienie sobie awansu do półfinału, natomiast dla podopiecznych Milosa Kosticia ostatnia szansa na nawiązanie walki o grę w dalszej rundzie europejskiego czempionatu.
Pierwszą połowę świetnie rozpoczęli nasi piłkarze. Nie tylko dobrze przerywali akcje tworzone przez Słowaków, ale także sami potrafili groźnie zaatakować. Jedna z takich sytuacji przyniosła nam bramkę już w 10. minucie. Patryk Stępiński doskonałym zwodem minął obrońcę i z prawej strony dośrodkował na pole karne. Tam bramkarzowi przeszkadzał snajper Widzewa Łódź Mariusz Stępiński, a całą akcję zamknął Vincent Rabiega, który pewnym strzałem z woleja wpakował futbolówkę do siatki. Po strzeleniu gola Polacy przejęli inicjatywę, nie pozwalając gospodarzom rozwinąć skrzydeł. Należy wyróżnić kapitana polskiej jedenastki – Gracjana Horoszkiewicza – który świetnie radził sobie z zawodnikami rywala. Podopieczni trenera Dorny stwarzali sobie kolejne sytuacje, jednak nie potrafili podwyższyć prowadzenia. W 26. minucie duży błąd naszego bramkarza – Oskara Pogorzelca – wykorzystał Bian Paul Sauperl, który wyrównał stan rywalizacji. Napastnik Słowenii, którego asekurował Horoszkiewicz, otrzymał prostopadłe podanie z głębi boiska, jednak niepotrzebnie z bramki wybiegł Pogorzelec, dając się minąć Sauperlowi. Na domiar złego tym wyjściem uniemożliwił skuteczną interwencję obrońcy i na tablicy wyników pojawiło się 1:1. Do końca pierwszej części spotkania gra była bardzo wyrównana, choć to Polacy byli bliżej objęcia prowadzenia. W 30. minucie Karol Żwir dogrywał z rzutu rożnego. Dośrodkował na głowę Adriana Cierpki, który głową trafił do siatki, ale sędzia nie uznał gola z nie do końca oczywistych przyczyn. Prawdopodobnie odgwizdany został faul Cierpki lub też piłka przekroczyła linię końcową.
Druga połowa już od pierwszych minut była bardzo wyrównana. Żadna drużyna nie była w stanie narzucić swojego tempa gry. Zarówno Polacy, jak i ekipa gospodarzy próbowali stwarzać sobie dogodne sytuacje do strzelenia gola, jednak nikt nie potrafił ich odpowiednio wykończyć. Wraz z upływem czasu lepsze wrażenie zaczęli sprawiać Słoweńcy, którzy powoli przejmowali inicjatywę. Grali jednak bardzo niedokładnie i często narażali się na groźne kontry „Biało-czerwonych”. W 65. minucie sam na sam przed bramkarzem Gregorem Zabretem znalazł się Karol Linetty, ale jego uderzenie z trudem wybronił słoweński golkiper. W odpowiedzi rywale kilkakrotnie postraszyli naszą defensywę, nie mogąc jednak przedrzeć się przez dobrze dysponowaną parę stoperów: Horoszkiewicz – Łasicki. Wynik do końca nie uległ już zmianie i podział punktów stał się faktem. Remis nie zadowala ani jednych, ani drugich: Polska, aby awansować, musi przynajmniej zremisować z Holandią, gospodarze natomiast mają praktycznie już tylko matematyczne szanse na grę w półfinale.










