Niemcy są przykładem kraju, w którym klub ze stolicy nie bije się o najwyższe cele. Ani Hertha, ani tym bardziej Union czy inny zespół z Berlina nie należą do czołówki niemieckiej Bundesligi. Ci pierwsi są zresztą jedyną drużyną ze stolicy, która gra na najwyższym szczeblu.
Hercie nie grozi mistrzostwo, podium czy spadek. Europejskie puchary są bliżej niż baraże o utrzymanie, lecz mało kto wierzy, że berlińczycy będą jeszcze w stanie na poważnie powalczyć o miejsca gwarantujące przepustkę do Europy. Zespół węgierskiego trenera Pala Dardaia to zwyczajny średniak, który ma całkiem silny skład z kilkoma nazwiskami z przeszłością w silnych klubach. Mnóstwo jednak w ekipie z Berlina postaci młodych, wchodzących w świat piłki. Celem może być w tym sezonie awans do Ligi Europy, jeżeli jednak to się nie uda, tragedii też nie będzie. Ważne, by drużyna nie spadła z ligi i była w górnej połówce tabeli.
Spokojne budowanie
Brak większej presji ze strony zarządu czy nawet kibiców sprawia, że dla trenera Pala Dardaia praca w zespole „Starej Damy”, którą niegdyś reprezentował jako piłkarz, jest przyjemnym zajęciem. Węgier nie musi się stresować. Wszyscy w Hercie mają do niego duże zaufanie i szacunek, dlatego też należy do najdłużej pracujących trenerów w całej lidze. W Berlinie szkoleniowcem jest już od czterech lat. Dłużej od niego trenerem w jednym klubie jest tylko Christian Streich z SC Freiburg, w którym pracuje od 2011 roku. Nie każdy może w Bundeslidze pochwalić się takim stażem.

„Stara Dama” nie robi żadnych pochopnych ruchów nie tylko w kwestii trenera. Nie zniechęca się dłuższą aklimatyzacją danych zawodników. Przykładem niech będzie świetnie znany z polskich boisk Ondrej Duda, który od razu Berlina nie podbił. Słowak do Herthy trafił latem 2016 roku z Legii, lecz dopiero w obecnym sezonie zaczął grać zdecydowanie częściej i skuteczniej. Swoją pozycję buduje trzeci sezon i gołym okiem widać postępy, gdy nie brakuje cierpliwości.
Nawet mimo wpadki w europejskich pucharach, a właściwie na drodze do Ligi Europy, w klubie nie zrobiono z tego powodu żadnej tragedii. Hertha dwa sezony wstecz poległa w starciu z duńskim Broendby, natomiast w sezonie 2017/2018 ekipa Dardaia nie była w stanie wyjść z grupy, w której zmierzyła się z Athletic Bilbao, Oestersund oraz Zorią Ługańsk.
Młodzież prze po swoje
Kadra licząca sobie średnio 24 lata i ogromna liczba wychowanków to jeden ze znaków rozpoznawczych dzisiejszej Herthy. Młodszy jest tylko Lipsk, ale mimo wszystko należy docenić fakt, że Hertha stawia na piłkarzy wychowanych w swoich ośrodkach. Tych w przygotowującej się do sezonu „Starej Damie” było aż dwunastu! Jordan Torunarigha, Maximilian Mittelstädt, Arne Maier, syn trenera – Palko Dardai, a także Dennis Jastrzembski już teraz dostają wiele szans na grę, a w kolejce są kolejni.











