Cesare Prandelli przyznał, iż Giovanni Trapattoni jest jego trenerskim guru. Dziś selekcjoner reprezentacji Irlandii potwierdził, że jest świetnym taktykiem. Znakomicie rozpracował swojego ucznia i dał mu srogą lekcję. Dowodzona przez charyzmatycznego Włocha reprezentacja Irlandii pokonała Italię 2:0.
Przed spotkaniem trenerzy obu drużyn nie szczędzili sobie komplementów. Cesare Prandelli powiedział wprost, że dzięki Giovanni Trapattoniemu rozpoczął swoją przygodę z trenerką. Na boisku miało nie być sentymentów. Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych. Na pierwszą akcję kibice musieli czekać do 13. minuty. Wówczas do dogodnej okazji doszedł Shane Long. Jego strzał minął lewy słupek bramki strzeżonej przez Emiliano Viviano. Irlandczycy nie pozwalali rozwinąć Włochom skrzydeł, którzy starali się grać ofensywnie. Dobrą akcję w 25. minucie przeprowadził Claudio Marchisio. Zawodnik Juventusu przebiegł z piłką około 30 metrów, po czym wypuścił na wolne pole Pazziniego. Napastnik nie przygotował się dobrze do uderzenia, po którym piłka poszybowała ponad bramką.

Wydawało się, że „Squadra Azzurra” kontroluje przebieg gry. Podopieczni Cesare Prandellego właściwie nie schodzili z połowy rywala, ale też nie potrafili skonstruować składnej akcji. W 36. minucie trybuna zajmowana przez kibiców z Zielonej Wyspy eksplodowała z radości. Stephen Hunt wykonywał rzut wolny, lecz zamiast oddać bezpośredni strzał na bramkę, wystawił piłkę Keithowi Andrewsowi. Ten silnie uderzył, a futbolówka po rykoszecie znalazła drogę do siatki. Włosi starali się jeszcze przed przerwą wyrównać. Jednak stać ich było jedynie na strzał z dystansu w wykonaniu Antonio Nocerino. Jednak przy tym uderzeniu Forde nie musiał interweniować.
W drugiej połowie to Włosi szybko przejęli inicjatywę. Jednak Irlandczycy dopuścili do głosu rywali dopiero w 54. minucie. Wówczas do dobrej sytuacji doszedł Matri, ale jego strzał był daleki od ideału. Ataki reprezentacji Italii przypominały walenie głową w mur. Podopieczni trenera Trapattoniego nie pozwalali przeciwnikom zbyt długo gościć na własnym polu karnym, choć gra głównie toczona była na połowie Irlandii. Włosi, nie widząc innego rozwiązania, starali się uderzać z dystansu. Najpierw w 63. minucie na strzał z 25 metrów zdecydował się Marchisio, a po chwili Giovinco. Jednak uderzenia obu graczy nie stworzyły zagrożenia dla bramki Forde.
Irlandczycy zdecydowali się grać systemem catenaccio, a więc oparli się wyłącznie na defensywie. Włochom bardzo trudno grało się przeciwko takiej taktyce. Atakowali ambitnie, ale z tych ataków nic dobrego nie wychodziło. Irlandzki bramkarz miał bardzo niewiele pracy, gdyż strzały podopiecznych trenera Prandellego były najczęściej niecelne. W ostatniej minucie zawodnicy z Zielonej Wyspy przeprowadzili znakomitą kontrę, która zakończyła się strzeleniem drugiej bramki. Stephen Hunt dynamicznie wszedł w pole karne i doskonale dograł do Simona Coxa. Ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki do pustej bramki. Doświadczony Giovanni Trapattoni znalazł sposób na swojego ucznia. Irlandczycy po słabym widowisku, ale konsekwentnej grze wygrali 2:0.











