Za oknem ciemno, więc wszyscy pewnie już czekają na nowy odcinek „Minął Dzień”. Doczekaliście się, moi Państwo! Dzisiejszy dzień nie obfitował w wydarzenia przełomowe, ale kilka ciekawych informacji się pojawiło.
Pamiętacie zakończenie kariery Zidane’a? Każdy pamięta. A Maradony, Figo czy Maldiniego? Do czego zmierzam? Co łączy tych graczy? Wszyscy są piłkarzami, którzy na swojej pozycji byli jednymi z najlepszych, a może i najlepszymi w historii. Dziś dotarła do nas informacja, że kolejny tytan futbolu w ciągu najbliższych miesięcy zagra swój ostatni mecz. Claude Makelele, przez wielu, w tym przez autora tego tekstu, jest uważany za najlepszego defensywnego pomocnika w historii.
W tym miejscu, w imieniu wszystkich kibiców Realu Madryt i futbolu w ogóle, chciałem podziękować Florentino P. za pozbycie się gracza tego formatu. Florentino, jeśli miałeś zamiar zniszczyć świetnie funkcjonującą drużynę, to ci się udało. Jeśli chciałeś zrobić miejsce dla Gravesenów, Gago czy prezentujących poziom ligi polskiej wychowanków, to nie mogłeś zrobić nic lepszego. Na szczęście, opuszczenie Madrytu nie zniszczyło Claude’a. W Chelsea był graczem kluczowym, nie do zastąpienia. Jego kariera przebiegała wzorowo. 37 lat to piękny wiek na zakończenie kariery.
Makelele kończy karierę
Mamy dobrą wiadomość dla fanów Manchesteru City. Tevez się znalazł. Muszę przyznać, że w ostatnim czasie niewiele było informacji które by mnie zdziwiły, rozśmieszyły, a nawet zszokowały jednocześnie. Udało się to Manciniemu. Jego stwierdzenie, że nie ma pojęcia, gdzie jest Tevez, sprawiły, że inaczej spojrzałem na sprawę podejścia szkoleniowca do gracza. W City przez kilka dni nikt nie wiedział, co się dzieje z ich najlepszym piłkarzem. Pojechał do ojczyzny, by być przy narodzinach córki. Został tam ponad tydzień, a Mancini mógł mieć tylko nadzieję, że „Apacz” nie zapomniał o meczu z Chelsea. Dziś już wiemy, że nie zapomniał. Robotnicza część Manchesteru siedząc w pubach, pewnie wychyliła już z tej okazji niejeden kufel piwa. Mało tego, że Argentyńczyk wrócił. Nie zapomniał o wyrozumiałym szkoleniowcu, gorliwie chwaląc go przy każdej okazji. Manus manum lavat?
Tevez gotowy na spotkanie z Chelsea
Opuszczamy deszczową Anglię i przenosimy się do Hiszpanii. Od kilku dni, zarówno w madryckiej, jak i katalońskiej prasie, panowała atmosfera oczekiwania. Kogo wybierze del Bosque na najbliższe spotkanie? Kto pojedzie na mundial? W zapewnienia „Sfinksa”, że jeszcze wielu piłkarzy jest branych pod uwagę, nikt nie wierzył. Jasne jest, że do RPA polecą ci sami panowie, co do Paryża na mecz z „Trójkolorowymi”.
Dochodzę do wniosku, że Hiszpania to smutny kraj. Nie będzie miała okazji powiedzieć: „Kto to, do cholery, ten Sibik?” albo „Ale że Dudka na mundial nie wzięli?”. Bo jak by to brzmiało? „Kto to jest, ten Navas?” Jak to kto? Najlepszy skrzydłowy ligi. A o możliwości braku powołania dla Ikera lepiej nawet nie myśleć. Wśród powołanych brakuje Gutiego. Rzecz niesłychana. Przecież to on miesiąc temu, jak donoszą madryckie dzienniki, zatrzymał kulę ziemską swoim podaniem do Benzemy.










