Jose Mourinho, po tygodniowym odpoczynku od mediów, postanowił w końcu publicznie wyjawić motywy swojego niedawnego zachowania. Na konferencji prasowej przed sobotnim meczem z Aston Villą Portugalczyk odniósł się także do zawieszenia najlepszego snajpera „The Blues”, Diego Costy i ekspresowego transferu Juana Cuadrado. Co ciekawe, kilka dni po ataku Mourinho na angielskie środowisko piłkarskie w podobnym tonie wypowiedział się menedżer Manchesteru United, Louis van Gaal. Wojna psychologiczna w grze o tytuł mistrza Anglii rozpoczęła się zatem na dobre.
– Nie myślcie sobie, że jestem zadowolony, iż tutaj siedzę – w swoim stylu rozpoczął piątkową konferencję prasową „The Special One”. Początki jego drugiej kadencji w Chelsea mogły jednak sugerować, że na Wyspy przyjechał zupełnie inny Mourinho. Sam zresztą nadał sobie nowy przydomek „The Happy One”, który miał poniekąd odwzorowywać jego charakterologiczną przemianę. Nic bardziej mylnego. Stary Jose dał o sobie znać już pod koniec ubiegłego roku, kiedy zaczął głośno kwestionować pracę angielskich arbitrów (warto zaznaczyć, że często miał rację). Od tego czasu Portugalczyk zdążył już pokłócić się z ekspertami telewizyjnymi, dziennikarzami prasowymi i władzami federacji, o menedżerach drużyn przeciwnych nie wspominając.
– Czasami cisza może być bardziej wymowna i donośniejsza, niż słowa. Zależy tylko co chcesz w ten sposób osiągnąć. Wy [dziennikarze] dobrze wiecie, jaka była przyczyna mojego milczenia – w tak wyszukanych słowach menedżer Chelsea opisał swoje zachowanie sprzed kilku dni, kiedy to zbojkotował obie konferencje prasowe (przedmeczową i pomeczową) związane ze szlagierowym starciem w lidze z Manchesterem City. Mimo nieco enigmatycznego wywodu Mourinho, nie jest żadną tajemnicą, że ów protest związany był ze zbyt surowym, zdaniem Portugalczyka, traktowaniem „The Blues” przez angielską federację piłkarską.
https://twitter.com/perchal/status/562336198342238208
Biorąc pod uwagę przewiny obu ukaranych panów, Diego i Jose, sankcje, jakie otrzymali od FA, trzeba uznać za sprawiedliwe i współmierne do popełnionych czynów. Być może nawet sam „The Special One” zdaje sobie sprawę z tego faktu, ale nigdy nie powie tego otwarcie na forum publicznym. Wszystkie stosowane przez Mourinho zabiegi socjotechniczne mają przynieść w niedalekiej przyszłości profity w postaci korzystnych dla Chelsea decyzji. Syndrom oblężonej twierdzy ma pozytywnie wpłynąć na postawę zawodników, a na sędziego narzucić dodatkową presję. Problem w tym, że w trakcie madryckiej kadencji Mou metoda ta okazała się zupełnie nieskuteczna, a i w Anglii wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić do kontrowersyjnych wypowiedzi Portugalczyka. Jego „mind games” na wielu nie robią już wrażenia.











