Sebastian Mila myślami jest już przy jutrzejszym meczu Śląska Wrocław z Club Brugge. Pomocnik wrocławian mówi, że to przeciwnik będzie faworytem spotkania, ale po chwili dodaje, iż rosnąca forma podopiecznych trenera Levy’ego daje nadzieję na korzystny wynik.
Gwiazdor Śląska Wrocław pochlebnie wypowiada się o czwartkowym rywalu. Jego zdaniem Belgowie są najtrudniejszym rywalem, z jakim w ostatnim czasie borykali się wrocławianie: – Club Brugge to chyba najlepsza ze wszystkich drużyn, z którymi graliśmy w ostatnim czasie. Zdajemy sobie sprawę, że to przeciwnik jest faworytem, będzie się starał prowadzić grę i załatwić sprawę w pierwszym meczu. Jednak to jest futbol, dużo zależy od dyspozycji dnia. W naszej grze widać progres i w czwartek chcemy potwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

Sebastian Mila wypowiedział się też na temat meczu z Jagiellonią, w którym nie pojawił się na boisku od pierwszej minuty. Piłkarz tłumaczy, że powodem jego absencji były kłopoty zdrowotne: – W ostatnim meczu nie grałem od pierwszej minuty, bo miałem kłopoty ze zdrowiem. Teraz jest już lepiej, jestem w stu procentach gotowy do gry. Myślę, że będziemy się dobrze czuli, mamy już plan na Belgów i wierzę, że nam się uda. Wszyscy jesteśmy tak zmotywowani, że nie trzeba będzie specjalnie nikogo mobilizować.
Były reprezentant Polski pochwalił też nowego napastnika Śląska, Marco Paixao. Jego zdaniem Portugalczyk może przynieść wrocławskim kibicom wiele radości: – Styl gry Marco Paixao mi odpowiada. Jest ruchliwy, szuka piłki i pozycji. Ułatwia to zadanie zarówno mnie, jak i całej drużynie, bo obrońcy muszą za nim nadążać i robi się miejsce dla pozostałych zawodników.











