Pomocnik Polonii Warszawa, Adrian Mierzejewski, uważa, że do wywalczenia remisu w spotkaniu z Francją zabrakło „Biało-czerwonym” zimnej krwi. Mierzejewski był jednym z wyróżniających się piłkarzy w drużynie Smudy.
Czego zabrakło dzisiaj w naszej grze, żeby choćby zremisować?
Przede wszystkim zimnej krwi. Mieliśmy w drugiej połowie kilka sytuacji do zdobycia bramki. Chociaż trzeba jasno powiedzieć, że Francja była zespołem lepszym od nas. W drugich 45 minutach zaczęli więcej grać piłką i troszkę sobie pobiegaliśmy. Momentami poruszaliśmy się jak juniorzy, dlatego też pod koniec opadliśmy z sił.
Do Euro został już tylko rok, co powinniśmy poprawić w naszej grze, by na meczu otwarcia wyglądało to lepiej?

Przede wszystkim musimy się dłużej utrzymywać przy piłce. Tak jak mówiłem, czasem biegaliśmy za piłką jak juniorzy, pięć minut próbowaliśmy ją odzyskać, a gdy się udało, to bardzo szybko ją traciliśmy. Tak nie można grać. Mamy w kadrze kilku zawodników, którzy nie lubią grać w ten sposób i ich potencjał nie jest wtedy w pełni wykorzystany.
Widać, że na boisku dobrze Ci się współpracowało z Obraniakiem. Szkoda, że żadna z Waszych akcji nie przyniosła nam bramki.
Na pewno szkoda tych niewykorzystanych sytuacji. Rzeczywiście, nasza współpraca z Ludo wygląda coraz lepiej, ale niestety nic nam to nie dało.
Nie uważasz, że zabrakło nam trochę takiego cwaniactwa na boisku, ogrania?
Tak, niestety było widać tę różnicę. Nie ma się co oszukiwać, Francja ma lepszych zawodników niż my. Dlatego musimy częściej grać przeciwko takim piłkarzom jak dziś, bo tylko w ten sposób czegoś się nauczymy.
Jaki był nastrój w szatni?
Było spokojnie. Na pewno był to dla nas bardzo ważny mecz, niestety, nie udało nam się wygrać, ale myślę, że pokazaliśmy się dziś z dobrej strony.











