Powiedzenie „do trzech razy sztuka” doskonale sprawdza się w przypadku FC Midtjylland. Duńczycy podczas swojej trzeciej próby dostali się w końcu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Niewielkie miasteczko z Jutlandii będzie gościć gwiazdy europejskiego futbolu, co samo w sobie jest już wielkim sukcesem klubu.
Przed pięcioma laty FC Midtjylland zakończyło przygodę z LM na trzeciej rundzie eliminacji do fazy grupowej tych rozgrywek. Wpierw pokonało bez problemu gibraltarskie Lincoln Red Imps, ale później nie dało rady cypryjskiemu APOEL-owi Nikozja. Dwa lata temu Duńczycy wywrócili się już na pierwszej przeszkodzie. Lepsza okazała się wówczas kazachtańska FC Astana.
Teraz klub z miasteczka Herning mierzył się także z wymagającymi rywalami. Najpierw pokonał skromnie 1:0 bułgarski Łudogorec Razgrad, a w kolejnej rundzie wygrał 3:0 ze szwajcarskim Young Boys. Najtrudniejsza w fazie play-off okazała się Slavia Praga. Do 83. minuty rewanżowego spotkania wydawało się, że dzięki bezbramkowemu remisowi w pierwszym meczu awansują Czesi. Sędzia Damir Skomina podyktował jednak rzut karny dla Midtjylland. Duńczycy nie wykorzystali go za pierwszym razem, ale po powtórce było już 2:1. Zespół dołożył jeszcze dwa gole i dostał się do piłkarskiego raju.
Krótka historia
Midtjylland, podobnie jak FC Krasnodar, debiutuje w fazie grupowej LM, a ponadto jest obok rosyjskiego klubu najmłodszym uczestnikiem tej edycji rozgrywek. Oficjalnie drużyna z Herning powstała w 1999 roku z połączenia dwóch lokalnych zespołów. Jeden z nich, Ikast FS, był nawet trzykrotnie finalistą Pucharu Danii. Nigdy nie odgrywał jednak szczególnej roli w duńskiej ekstraklasie, stąd postanowił dokonać fuzji z Herning Fremad.
Trzeba przyznać, że FC Midtjylland rodziło się w wyjątkowych bólach. Do zjednoczenia wspomnianych klubów doszło bowiem… po dziesięciu latach rozmów. Wszystko za sprawą dwóch lokalnych biznesmenów, którzy uznali, że tylko fuzja da możliwość dalszego rozwoju futbolu w Jutlandii.
– Wspomniane zespoły grały wtedy na drugim poziomie rozgrywek i decyzje o stworzeniu nadbudowy podjęły, nie widząc szans na inny rozwój. Mówię nadbudowy, bo – podobnie jak w przypadku klubów, z których powstała FC Kopenhaga – obie te drużyny istnieją do dziś, grając jednak w ligach amatorskich i będąc nieco nietypowymi klubami filialnymi FC Midtjylland – mówi w rozmowie z naszym portalem Wiktor Morawski z „Futbolu po skandynawsku”. Decyzja okazała się zresztą trafna, bo już rok po powstaniu nowy klub awansował do Superligaen. Od tego czasu trzykrotnie zdobył mistrzostwo Danii oraz raz krajowy puchar.
Właścicielskie perypetie
Historia zespołu z Herning nie zawsze była jednak usłana różami. Włodarze klubu potrafili generować spore zyski, aby dosyć szybko notować równie duże straty. W 2002 roku za ówczesne trzy miliony euro sprzedali oni Mortena Skoubo do Borussii Moenchengladbach, a za kilkukrotnie mniejszą kwotę pozyskali Bo Hansena. Doświadczony zawodnik pomógł drużynie dotrzeć do pierwszego w jej historii finału Pucharu Danii.










