O finansowych problemach Ruchu oraz monotonności ligowej piłki z Czesławem Michniewiczem rozmawiał redaktor iGol.pl, Dominik Wronka.
Jak ocenia Pan pierwszą rundę w wykonaniu polskich drużyn?
Potwierdza się to, że niewiele się zmieniło jeśli chodzi o ligowy układ w tabeli. Dalej dominuje Wisła, Legia i Lech. Jednak różnica pomiędzy tymi zespołami, a pozostałymi zaciera się i dzisiaj już nikt nie mówi o wielkiej sensacji, kiedy Piast remisuje z Lechem, Wisła nie wygrywa z Polonią Bytom u siebie czy choćby Legia przegrywa z Jagiellonią. Tak więc różnica klas jest coraz mniejsza pomiędzy tą czołową trójką, a pozostałymi zespołami. Sądzę, że idzie to bardziej w dół, niż do góry.
Wiele osób mówi o tym, że Ruch jest rewelacją tej rundy. Jak Pan uważa, podopieczni Waldemara Fornalika utrzymają obecną formę i będą „czarnym koniem” rozgrywek?
Zgadzam się, że w pewnej części sezonu Ruch jest rewelacją, ale do zakończenia sezonu jeszcze daleka droga. O tym klubie mówi się jako rewelacji rundy, ale także mówi się o ich problemach i to one wcześniej czy później znajdą odzwierciedlenie w grze. Sadlok, Niedzielan czy Sobiech, któryś z tych zawodników może opuścić klub, aby załatać dziurę w budżecie, a wtedy nie można mówić dalszych sukcesach. Niezłą pracę wykonał trener Fornalik, który pokazał się z bardzo dobrej strony. Świetnie ułożył grę w swoim zespole, fakt było tam kilku dobrych zawodników, ale brakowało zgrania. Dziś Ruch Chorzów gra naprawdę fajną piłkę, ale na dłuższą metę nie wytrzyma z czołową trójką ze względów finansowych.
Wisła Kraków ma pierwsze miejsce, ale przegrali w tym sezonie wszystkie prestiżowe mecze.
W lidze się gra o mistrzostwo, nie o prestiżowe mecze. Każdy chciałby wygrywać te najważniejsze spotkania, ale one mistrzostwa nie dają. Wisła miała dobrą passę na początku. Ikony klubu, które grają od lat, jak Głowacki, Sobolewski czy choćby Brożek, który dorasta do takiego miana, w dalszym ciągu są trochę lepsi od innych zawodników i na razie nie widać piłkarzy, którzy mogli by dominować w Wiśle. Oni są coraz starsi, grają bardzo dobrze, ale mimo wszystko „Biała Gwiazda” musi pomyśleć o następcach, ponieważ wypadł Głowacki, Sobolewski i przegrali dwa mecze z kolei, co nie zdarza się często.
Która drużyna Pana najbardziej zawiodła?
Ciężko wskazać tak jednoznacznie. Polska liga dzieli się na te trzy zespoły, które walczą o pierwsze trzy miejsca. Ktoś tam zawsze jest rewelacją w pewnym fragmencie, tak jak Polonia Bytom, Ruch Chorzów czy Bełchatów, który też miał dobrą passę. Pozostałe zespoły od szóstego do szesnastego miejsca prezentują bardzo podobny poziom i tutaj równie dobrze można być na siódmym, jak i na szesnastym miejscu. Moim zdaniem nie podniósł się poziom zespołów grających o czołówkę, bo nie może się podnieść, jak grają ciągle ci sami zawodnicy. Transfery z reguły są przypadkowe. Sprowadzani są zagraniczni zawodnicy, których nigdy wcześniej nie obserwuje. Młodzież jest taka, a nie inna. Ciągle jej czegoś brakuje. Najlepszym przykładem jest fakt, że Andrzej Niedzielan przez rok nie grał w piłkę w Wiśle, przechodzi do Ruchu Chorzów i ponownie jest gwiazdą ligi. To pokazuje, że starsi zawodnicy grają lepiej od młodszych.










