Trenerska karuzela w PKO Ekstraklasie nabiera rozpędu. We wtorkowe południe kolejnym zmuszonym do szukania nowego pracodawcy został Michał Probierz. Jego zwolnienie akurat w tym okresie jest podobnie zaskakujące co zatrudnienie przed czterema laty.
Michał Probierz wręcz sensacyjnie zawitał do Krakowa przed sezonem 2017/2018 po zakończeniu umowy z zespołem wicemistrza Polski, Jagiellonią Białystok. Po tamtym sukcesie z Podlasianami przez szerokie grono był uważany za czołowego polskiego trenera, a w jego kontekście sporo mówiło się o potencjalnym wyjeździe za granicę.
Bytomianin kompletnie paradoksalnie został jednak opiekunem zespołu z samego dołu tabeli ekstraklasy. Życie natomiast napisało scenariusz, w którym 49-latek w klubie ze stadionu imienia Józefa Piłsudskiego mocno obniżył własną renomę i osłabił swój autorytet.
Chociaż charyzmatyczny trener z nawiązką przebił średnią czasu pracy szkoleniowca w klubie ekstraklasy, to jego przygoda z „Pasami” raczej nie będzie dobrze wspominana przez wielu sympatyków krakowskiej ekipy, jak i postronnych obserwatorów polskiej ligi. Wszystko dlatego, że obiecywano sobie zdecydowanie coś więcej.
(Bez)graniczne zaufanie
Probierz od samego początku dostał w klubie wysoką pozycję, a z czasem stała się ona jeszcze wyższa. W styczniu 2019 został on wiceprezesem klubu, a dobre relacje z właścicielem i prezesem Januszem Filipiakiem odbijały się szerokim echem w mediach.
Trener stał się w pewien sposób „pupilem” bogatego profesora, który nie zważał na jego błędy i ślepo szedł za nim w zaparte. Przyjaźń trwała w najlepsze, nawet gdy okręt Cracovia zaczynał się podtapiać.
Nie sposób było od kilku miesięcy nie przeczuwać, że koniec jest bliski. Przecież w pewnym momencie zaufanie do samego siebie stracił nawet sam Michał Probierz, podając się do dymisji na konferencji pomeczowej. Okazało się, że rezygnacja nie zostanie przyjęta, a prezes Janusz Filipiak chce pozostawić trenera oraz wiceprezesa na obu stanowiskach do końca kontraktu upływającego w czerwcu 2023 roku.
Słowa nie udało się dotrzymać, a czas, w którym ta obietnica została zerwana, wywołał tym większy szok. Z każdej strony pojawia się pytanie, dlaczego akurat dzisiaj? W końcu dopiero co zespół notował imponującą serię bez porażki w lidze.













