Fot. Piotr Reiss niespodziewanie otrzymał szansę gry…
W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy nie zabraknie emocji. Wiele klubów ma coś do udowodnienia swoim kibicom i będą chciały się spisać jak najlepiej. Praktycznie zostało wyjaśnione wszystko poza tym, kto spadnie do I ligi. Wiadome jest, że Polonia Warszawa nie dostała licencji na kolejny sezon. Natomiast tej drugiej drużyny jeszcze nie poznaliśmy i dopiero rozstrzygnie się to w ostatniej kolejce.
Lechia – Górnik
Drużyna z Gdańska w ostatnim czasie spisuje się bez zarzutów. Podopieczni Bogusława Kaczmarka nie przegrali czterech ligowych spotkań z rzędu. W czwartek okazali się lepsi w wyjazdowym spotkaniu od Zagłębia Lubin, wygrywając na Dialog Arenie 3:0. Warto zaznaczyć, że wszystkie bramki padły w pierwszej połowie meczu. Zwycięstwo w starciu z Górnikiem Zabrze może zapewnić gdańszczanom lokatę w górnej części tabeli. Przed stoczeniem ostatniej potyczki w tym sezonie plasują się na ósmym miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Warto również dopowiedzieć, że Lechia Gdańsk ostatni raz na własnym stadionie zwyciężyła w marcu, kiedy przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść w spotkaniu z Koroną Kielce. Dlatego piłkarze gdańskiego zespołu zamierzają godnie pożegnać się z kibicami przed własną publicznością.
Piotr Reiss (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Dyspozycja Górnika pozostawia wiele do życzenia. Zabrzanie przegrali trzy ostatnie pojedynki z rzędu, nie strzelając żadnej bramki. Na wiosnę drużyna z Górnego Śląska przegrała dziesięć ligowych spotkań, co z pewnością nie jest wynikiem, którego w Zabrzu oczekują. Jesienią zespół prowadzony przez Adama Nawałkę nie przegrał żadnego spotkania na terenie rywala. Natomiast w tej rundzie udało się wygrać tylko jeden mecz, w Lubinie z Zagłębiem 2:1. Poza tym Górnik ma problemy ze zdobywaniem bramek. Zazwyczaj po utracie pierwszego gola nie potrafi się podnieść. Piłkarze drużyny z Zabrza mają nadzieję, że uda się w Gdańsku przełamać złą passę i zrehabilitować za swoją słabszą dyspozycję w rundzie wiosennej. Jednak zrealizować ten cel będzie bardzo trudno.
Lech Poznań – Korona Kielce
Piłkarze „Kolejorza” w końcówce sezonu nieco zwolnili tempo. Najpierw przegrali arcyważne spotkanie w kontekście rozstrzygnięcia mistrzostwa z Legią Warszawa, a następnie na własnym stadionie polegli z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które zacięcie walczy o to, aby utrzymać się w T-Mobile Ekstraklasie. Natomiast w starciu ze Śląskiem Wrocław wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Lech do przerwy prowadził 1:0 po golu Rafała Murawskiego w 41. minucie. Jednak w końcówce drużyna z Wrocławia wykorzystała błąd poznaniaków i doprowadziła do wyrównania. Mecz z Koroną będzie okazją dla Mariusza Rumaka i jego piłkarzy do tego, by pożegnać się z własnymi kibicami w godny sposób. Szczególnie z racji tego, że w większości meczów w Poznaniu Lech zawodził i spisywał się poniżej oczekiwań. Starcie z kieleckim zespołem będzie bardzo istotne dla Piotra Reissa, który postanowił skończyć karierę.
BZ
Błażej Zięty/Jakub Sośnicki
Korona w tym sezonie ma dwa oblicza. Na własnym stadionie spisuje się bardzo dobrze, natomiast na wyjazdach zawodzi. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogą przełamać złą passę. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej zdarzały się już takie rzeczy. Pamiętamy, jak Jagiellonia prowadzona przez Tomasza Hajtę w Poznaniu wygrała 2:0 i przerwała złą passę meczów na wyjazdach. Kielczanie liczą, że tak jak „Jadze” uda im się przerwać złą serię. Ostatnio Korona w trzech meczach z rzędu nie zgubiła punktów. Wygrała z Jagiellonią Białystok aż 5:0 i zremisowała z Piastem i Widzewem Łódź. Do stolicy Wielkopolski podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pojadą bojowo nastawieni.
Wisła – Zagłębie Lubin
„Biała Gwiazda” tego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Już drugi sezon z rzędu nie walczy o najwyższe cele i zajmuje lokatę w środkowej części tabeli. Jak wiadomo, w Wiśle powinno dojść do zmian, które mają przywrócić krakowskiemu zespołowi dawny blask i polot. Podopieczni Tomasza Kulawika w poprzednim spotkaniu przeciwko Górnikowi Zabrze zainkasowali komplet punktów. Mają nadzieję, że przy Reymonta znowu okażą się lepsi od swoich rywali i będą mogli z twarzą zakończyć sezon i po dość trudnym okresie w małym stopniu uradować swoich kibiców. Krakowianie nie przegrali trzech ostatnich meczów na własnym stadionie i teraz chcą podtrzymać tę passę.
Trener Piasta, Marcin Brosz (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Zagłębie Lubin po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław aż 4:0 spoczęło na laurach. Zespół Pavla Hapala od tamtego meczu dwa razy zremisował i trzy razy przegrał. W szczególności boli czwartkowa porażka na własnym stadionie z Lechią Gdańsk. Lubinianie chcieli z honorem pożegnać się z kibicami w tym sezonie, lecz w pierwszej części gry dali sobie strzelić trzy bramki. Nie stać ich było nawet na bramkę honorową i to gdańszczanie cieszyli się z kompletu punktów. Warto zaznaczyć, że Zagłębie na wiosnę nie wygrało żadnego pojedynku. Ma ono nadzieję, że na koniec sezonu uda się złą passę przełamać.
Piast – PGE GKS
W czwartek gliwiczanie dali swoim kibicom mnóstwo radości. W Warszawie zremisowali z Polonią i w ten oto sposób zapewnili sobie prawo gry w eliminacjach do Ligi Europy. Uczynili to jako beniaminek, zachwycając wielu fachowców i ekspertów. Warto zaznaczyć, że Piast ostatni raz punkty zgubił w połowie kwietnia w pojedynku z Lechem Poznań. Wtedy piłkarze „Kolejorza” wygrali na Górnym Śląsku 3:0. Podopieczni Marcina Brosza będą starać się wygrać i pożegnać sezon w Gliwicach w efektowny sposób. W tym sezonie dali swoim kibicom już mnóstwo niespodziewanej radości.
PGE GKS przez większość był wskazywany jako pewny zespół do spadku. Natomiast ku zaskoczeniu wielu zawodnicy dowodzeni przez Kamila Kieresia spisywali się doskonale. Nie przegrali bowiem siedmiu meczów z rzędu. Jednak w ostatnim spotkaniu z Jagiellonią w końcówce stracili bramkę, która przyczyniła się do remisu w tym meczu. Stracone punkty znacznie utrudniają zadanie PGE GKS-owi, gdyż nawet w przypadku zwycięstwa może on spaść do I ligi. Musi liczyć, że Podbeskidzie w starciu z Widzewem straci punkty. O taką rzecz będzie trudno, bo „Górale” w czwartkowym meczu z Pogonią pokazali dużo walki, ambicję i wielkie zaangażowanie. Jednak wiara w zespole jest i na stadionie w Gliwicach bełchatowianie na pewno nie odpuszczą.
Widzew Łódź – Podbeskidzie Bielsko-Biała
Dla „Górali” jest to kolejne spotkanie z serii: mecz o wszystko, mecz o życie, mecz o utrzymanie w ekstraklasie. Podopieczni Czesława Michniewicza zajmują przedostatnie miejsce w lidze, jednak – jak wszyscy dobrze wiemy – Polonia nie otrzymała licencji na udział w przyszłorocznych rozgrywkach ligowych. Cel jest zatem bardzo prosty – zdobyć trzy punkty W Łodzi. Piłkarze Podbeskidzia z Robertem Demjanem na czele przez całą drugą rundę prezentują dobry poziom, dlatego niedzielne spotkanie powinno być dla nich pestką. Tym bardziej że dla Widzewa jest to mecz o pietruszkę, bo w zasadzie ma zapewnione utrzymanie w lidze, a walka o europejskie puchary jeszcze mu nie grozi.
Cezary Wilk (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Ostatnie dwa spotkanie „Górali” to komplet sześciu punktów. Tutaj należą się wielkie brawa, ponieważ piłkarze polskiego Mourinho rozgrywali spotkanie z Lechem Poznań, który wtedy walczył jeszcze o mistrzostwo Polski. Forma łodzian to dramat przez duże D – ostatnie zwycięstwo odnotowali bowiem miesiąc temu (i to jeszcze z iście beznadziejną Jagiellonią Białystok). Podbeskidzie wypluje płuca, zostawi na boisku kawał zdrowia i serducha – jest tak blisko utrzymania! Po prostu nic i nikt nie może go zatrzymać.
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław
Walka o podium trwa w najlepsze, jednak pozostaje jeszcze pytanie – czy Śląsk zasłużył na miejsce numer trzy? Nie. Piast Gliwice prezentuje lepszy poziom i to właśnie gliwiczanie powinni stanąć na ostatnim stopniu podium. Legia Warszawa niczym już się nie stresuje: mistrza Polski odzyskała, w ładny sposób odsunęła Ljuboję ze składu – normalny luzik. Wystarczy pobiegać przez ostatnie w tym sezonie 90 minut i można legalnie świętować.
Pierwsze spotkanie obu ekip w bieżących rozgrywkach ligowych zakończyło się skromną wygraną Śląska 1:0 po bramce Tomasza Jodłowca. W niedzielnym spotkaniu emocji za wiele nie będzie. Bo komu się będzie chciało grać przy tak brzydkiej pogodzie? Chyba tylko Pepe Ćwielongowi…
Jagiellonia Białystok – Ruch Chorzów
Ten mecz będzie ważny przede wszystkim dla Tomasza Hajty, który po sezonie żegna się z Jagiellonia i nie wiadomo, kiedy powróci na ławkę trenerską. Bilans jego zespołu w ostatnich spotkaniach jest zatrważający: pięć porażek, jeden remis, szesnaście bramek straconych (z rzędu) i jedna strzelona, w końcówce meczu z Bełchatowem, przez Euzebiusza Smolarka, pełniącego tylko rolę rezerwowego. Wydawać by się mogło, że drużyna w takiej formie nie ma szans na pokonanie kogokolwiek. Do Białegostoku przyjeżdża jednak drużyna, która w ostatnich tygodniach dała sobie strzelić siedem goli asom ofensywy z Gdańska i Szczecina.
Górnik Zabrze (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Gracze Ruchu Chorzów, remisując w ostatnim meczu, w obliczu braku licencji dla Polonii zapewnili sobie utrzymanie w ekstraklasie. Presja nie powinna pętać im nóg, dzięki czemu możemy być świadkami naprawdę ciekawego widowiska. Oba zespoły często miewają problemy w obronie, co może nam zwiastować wiele bramek w Białymstoku. Swoją szansę będzie chciał zapewne wykorzystać Tomasz Frankowski, który tym występem zakończy swoją piłkarską karierę. Z iloma trafieniami? Wszystko zależy od defensywy „Niebieskich”.
Pogoń Szczecin – Polonia Warszawa
Klub z ponad stuletnią tradycją upadł za sprawą jednego nieodpowiedzialnego i grubego prezesa, który przez cały czas wszystkich oszukiwał i za skradzione pieniądze objadał wszystkie lokalne restauracje. Tak, to Ireneusz Król – „Królu złoty, gdzie są banknoty?”. Z takim szyldem na koszulkach wystąpili w ostatnim meczu piłkarze Polonii Warszawa, którzy mimo wielkich problemów finansowych zajmują piąte miejsce w T-Mobile Ekstraklasie. „Czarnym Koszulom” nie pomogło nawet specjalne stowarzyszenie z Grzegorzem Popielarzem i Jerzym Engelem na czele. Klub upadł, nie dostał licencji na grę w przyszłorocznych rozgrywkach ligowych i prawdopodobnie rozpocznie swoją grę od najniższej B-klasy.
Pogoń Szczecin utrzymała się w lidze, ale czy można uznać powrót na ławkę trenerską Dariusza Wdowczyka za udany? Chyba jednak nie, bo do ostatnich chwil gorąco działo się na dole tabeli. W pierwszym meczu lepsza okazała się Polonia Warszawa, która pokonała szczecinian 2:0.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy nie zabraknie emocji. Wiele klubów ma coś do udowodnienia swoim kibicom i będą chciały się spisać jak najlepiej. Praktycznie zostało wyjaśnione wszystko poza tym, kto spadnie do I ligi. Wiadome jest, że Polonia Warszawa nie dostała licencji na kolejny sezon. Natomiast tej drugiej drużyny jeszcze nie poznaliśmy i dopiero rozstrzygnie się to w ostatniej kolejce.
Lechia – Górnik
Drużyna z Gdańska w ostatnim czasie spisuje się bez zarzutów. Podopieczni Bogusława Kaczmarka nie przegrali czterech ligowych spotkań z rzędu. W czwartek okazali się lepsi w wyjazdowym spotkaniu od Zagłębia Lubin, wygrywając na Dialog Arenie 3:0. Warto zaznaczyć, że wszystkie bramki padły w pierwszej połowie meczu. Zwycięstwo w starciu z Górnikiem Zabrze może zapewnić gdańszczanom lokatę w górnej części tabeli. Przed stoczeniem ostatniej potyczki w tym sezonie plasują się na ósmym miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Warto również dopowiedzieć, że Lechia Gdańsk ostatni raz na własnym stadionie zwyciężyła w marcu, kiedy przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść w spotkaniu z Koroną Kielce. Dlatego piłkarze gdańskiego zespołu zamierzają godnie pożegnać się z kibicami przed własną publicznością.
Piotr Reiss (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Dyspozycja Górnika pozostawia wiele do życzenia. Zabrzanie przegrali trzy ostatnie pojedynki z rzędu, nie strzelając żadnej bramki. Na wiosnę drużyna z Górnego Śląska przegrała dziesięć ligowych spotkań, co z pewnością nie jest wynikiem, którego w Zabrzu oczekują. Jesienią zespół prowadzony przez Adama Nawałkę nie przegrał żadnego spotkania na terenie rywala. Natomiast w tej rundzie udało się wygrać tylko jeden mecz, w Lubinie z Zagłębiem 2:1. Poza tym Górnik ma problemy ze zdobywaniem bramek. Zazwyczaj po utracie pierwszego gola nie potrafi się podnieść. Piłkarze drużyny z Zabrza mają nadzieję, że uda się w Gdańsku przełamać złą passę i zrehabilitować za swoją słabszą dyspozycję w rundzie wiosennej. Jednak zrealizować ten cel będzie bardzo trudno.
Lech Poznań – Korona Kielce
Piłkarze „Kolejorza” w końcówce sezonu nieco zwolnili tempo. Najpierw przegrali arcyważne spotkanie w kontekście rozstrzygnięcia mistrzostwa z Legią Warszawa, a następnie na własnym stadionie polegli z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które zacięcie walczy o to, aby utrzymać się w T-Mobile Ekstraklasie. Natomiast w starciu ze Śląskiem Wrocław wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Lech do przerwy prowadził 1:0 po golu Rafała Murawskiego w 41. minucie. Jednak w końcówce drużyna z Wrocławia wykorzystała błąd poznaniaków i doprowadziła do wyrównania. Mecz z Koroną będzie okazją dla Mariusza Rumaka i jego piłkarzy do tego, by pożegnać się z własnymi kibicami w godny sposób. Szczególnie z racji tego, że w większości meczów w Poznaniu Lech zawodził i spisywał się poniżej oczekiwań. Starcie z kieleckim zespołem będzie bardzo istotne dla Piotra Reissa, który postanowił skończyć karierę.
Korona w tym sezonie ma dwa oblicza. Na własnym stadionie spisuje się bardzo dobrze, natomiast na wyjazdach zawodzi. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego mogą przełamać złą passę. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej zdarzały się już takie rzeczy. Pamiętamy, jak Jagiellonia prowadzona przez Tomasza Hajtę w Poznaniu wygrała 2:0 i przerwała złą passę meczów na wyjazdach. Kielczanie liczą, że tak jak „Jadze” uda im się przerwać złą serię. Ostatnio Korona w trzech meczach z rzędu nie zgubiła punktów. Wygrała z Jagiellonią Białystok aż 5:0 i zremisowała z Piastem i Widzewem Łódź. Do stolicy Wielkopolski podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pojadą bojowo nastawieni.
Wisła – Zagłębie Lubin
„Biała Gwiazda” tego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Już drugi sezon z rzędu nie walczy o najwyższe cele i zajmuje lokatę w środkowej części tabeli. Jak wiadomo, w Wiśle powinno dojść do zmian, które mają przywrócić krakowskiemu zespołowi dawny blask i polot. Podopieczni Tomasza Kulawika w poprzednim spotkaniu przeciwko Górnikowi Zabrze zainkasowali komplet punktów. Mają nadzieję, że przy Reymonta znowu okażą się lepsi od swoich rywali i będą mogli z twarzą zakończyć sezon i po dość trudnym okresie w małym stopniu uradować swoich kibiców. Krakowianie nie przegrali trzech ostatnich meczów na własnym stadionie i teraz chcą podtrzymać tę passę.
Trener Piasta, Marcin Brosz (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Zagłębie Lubin po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław aż 4:0 spoczęło na laurach. Zespół Pavla Hapala od tamtego meczu dwa razy zremisował i trzy razy przegrał. W szczególności boli czwartkowa porażka na własnym stadionie z Lechią Gdańsk. Lubinianie chcieli z honorem pożegnać się z kibicami w tym sezonie, lecz w pierwszej części gry dali sobie strzelić trzy bramki. Nie stać ich było nawet na bramkę honorową i to gdańszczanie cieszyli się z kompletu punktów. Warto zaznaczyć, że Zagłębie na wiosnę nie wygrało żadnego pojedynku. Ma ono nadzieję, że na koniec sezonu uda się złą passę przełamać.
Piast – PGE GKS
W czwartek gliwiczanie dali swoim kibicom mnóstwo radości. W Warszawie zremisowali z Polonią i w ten oto sposób zapewnili sobie prawo gry w eliminacjach do Ligi Europy. Uczynili to jako beniaminek, zachwycając wielu fachowców i ekspertów. Warto zaznaczyć, że Piast ostatni raz punkty zgubił w połowie kwietnia w pojedynku z Lechem Poznań. Wtedy piłkarze „Kolejorza” wygrali na Górnym Śląsku 3:0. Podopieczni Marcina Brosza będą starać się wygrać i pożegnać sezon w Gliwicach w efektowny sposób. W tym sezonie dali swoim kibicom już mnóstwo niespodziewanej radości.
PGE GKS przez większość był wskazywany jako pewny zespół do spadku. Natomiast ku zaskoczeniu wielu zawodnicy dowodzeni przez Kamila Kieresia spisywali się doskonale. Nie przegrali bowiem siedmiu meczów z rzędu. Jednak w ostatnim spotkaniu z Jagiellonią w końcówce stracili bramkę, która przyczyniła się do remisu w tym meczu. Stracone punkty znacznie utrudniają zadanie PGE GKS-owi, gdyż nawet w przypadku zwycięstwa może on spaść do I ligi. Musi liczyć, że Podbeskidzie w starciu z Widzewem straci punkty. O taką rzecz będzie trudno, bo „Górale” w czwartkowym meczu z Pogonią pokazali dużo walki, ambicję i wielkie zaangażowanie. Jednak wiara w zespole jest i na stadionie w Gliwicach bełchatowianie na pewno nie odpuszczą.
Widzew Łódź – Podbeskidzie Bielsko-Biała
Dla „Górali” jest to kolejne spotkanie z serii: mecz o wszystko, mecz o życie, mecz o utrzymanie w ekstraklasie. Podopieczni Czesława Michniewicza zajmują przedostatnie miejsce w lidze, jednak – jak wszyscy dobrze wiemy – Polonia nie otrzymała licencji na udział w przyszłorocznych rozgrywkach ligowych. Cel jest zatem bardzo prosty – zdobyć trzy punkty W Łodzi. Piłkarze Podbeskidzia z Robertem Demjanem na czele przez całą drugą rundę prezentują dobry poziom, dlatego niedzielne spotkanie powinno być dla nich pestką. Tym bardziej że dla Widzewa jest to mecz o pietruszkę, bo w zasadzie ma zapewnione utrzymanie w lidze, a walka o europejskie puchary jeszcze mu nie grozi.
Cezary Wilk (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Ostatnie dwa spotkanie „Górali” to komplet sześciu punktów. Tutaj należą się wielkie brawa, ponieważ piłkarze polskiego Mourinho rozgrywali spotkanie z Lechem Poznań, który wtedy walczył jeszcze o mistrzostwo Polski. Forma łodzian to dramat przez duże D – ostatnie zwycięstwo odnotowali bowiem miesiąc temu (i to jeszcze z iście beznadziejną Jagiellonią Białystok). Podbeskidzie wypluje płuca, zostawi na boisku kawał zdrowia i serducha – jest tak blisko utrzymania! Po prostu nic i nikt nie może go zatrzymać.
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław
Walka o podium trwa w najlepsze, jednak pozostaje jeszcze pytanie – czy Śląsk zasłużył na miejsce numer trzy? Nie. Piast Gliwice prezentuje lepszy poziom i to właśnie gliwiczanie powinni stanąć na ostatnim stopniu podium. Legia Warszawa niczym już się nie stresuje: mistrza Polski odzyskała, w ładny sposób odsunęła Ljuboję ze składu – normalny luzik. Wystarczy pobiegać przez ostatnie w tym sezonie 90 minut i można legalnie świętować.
Pierwsze spotkanie obu ekip w bieżących rozgrywkach ligowych zakończyło się skromną wygraną Śląska 1:0 po bramce Tomasza Jodłowca. W niedzielnym spotkaniu emocji za wiele nie będzie. Bo komu się będzie chciało grać przy tak brzydkiej pogodzie? Chyba tylko Pepe Ćwielongowi…
Jagiellonia Białystok – Ruch Chorzów
Ten mecz będzie ważny przede wszystkim dla Tomasza Hajty, który po sezonie żegna się z Jagiellonia i nie wiadomo, kiedy powróci na ławkę trenerską. Bilans jego zespołu w ostatnich spotkaniach jest zatrważający: pięć porażek, jeden remis, szesnaście bramek straconych (z rzędu) i jedna strzelona, w końcówce meczu z Bełchatowem, przez Euzebiusza Smolarka, pełniącego tylko rolę rezerwowego. Wydawać by się mogło, że drużyna w takiej formie nie ma szans na pokonanie kogokolwiek. Do Białegostoku przyjeżdża jednak drużyna, która w ostatnich tygodniach dała sobie strzelić siedem goli asom ofensywy z Gdańska i Szczecina.
Górnik Zabrze (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Gracze Ruchu Chorzów, remisując w ostatnim meczu, w obliczu braku licencji dla Polonii zapewnili sobie utrzymanie w ekstraklasie. Presja nie powinna pętać im nóg, dzięki czemu możemy być świadkami naprawdę ciekawego widowiska. Oba zespoły często miewają problemy w obronie, co może nam zwiastować wiele bramek w Białymstoku. Swoją szansę będzie chciał zapewne wykorzystać Tomasz Frankowski, który tym występem zakończy swoją piłkarską karierę. Z iloma trafieniami? Wszystko zależy od defensywy „Niebieskich”.
Pogoń Szczecin – Polonia Warszawa
Klub z ponad stuletnią tradycją upadł za sprawą jednego nieodpowiedzialnego i grubego prezesa, który przez cały czas wszystkich oszukiwał i za skradzione pieniądze objadał wszystkie lokalne restauracje. Tak, to Ireneusz Król – „Królu złoty, gdzie są banknoty?”. Z takim szyldem na koszulkach wystąpili w ostatnim meczu piłkarze Polonii Warszawa, którzy mimo wielkich problemów finansowych zajmują piąte miejsce w T-Mobile Ekstraklasie. „Czarnym Koszulom” nie pomogło nawet specjalne stowarzyszenie z Grzegorzem Popielarzem i Jerzym Engelem na czele. Klub upadł, nie dostał licencji na grę w przyszłorocznych rozgrywkach ligowych i prawdopodobnie rozpocznie swoją grę od najniższej B-klasy.
Pogoń Szczecin utrzymała się w lidze, ale czy można uznać powrót na ławkę trenerską Dariusza Wdowczyka za udany? Chyba jednak nie, bo do ostatnich chwil gorąco działo się na dole tabeli. W pierwszym meczu lepsza okazała się Polonia Warszawa, która pokonała szczecinian 2:0.