Mano Menezes wyznał na łamach mediów, że absencja Marcelo na tegorocznym Copa America to dyscyplinarna kara. Piłkarz podpadł selekcjonerowi pod koniec marca, kiedy to symulował, że jest kontuzjowany, aby nie grać w towarzyskim spotkaniu ze Szkocją.
Brak powołania dla Marcelo był największą niespodzianką na 22-osobowej liście piłkarzy wybranych przez Menezesa na tegoroczne Copa America. Miejsce defensora Realu Madryt zajął obrońca Fenerbahce, Andre Santos.

Selekcjoner reprezentacji Brazylii do tej pory nie wypowiadał się na temat niespodzianki kadrowej, lecz wraz z początkiem tygodnia postanowił przerwać milczenie i zdradził, że brak Marcelo na Copa America ma związek z wydarzeniami przed towarzyskim meczem ze Szkocją. Wtedy to defensor Realu Madryt miał symulować uraz, aby uniknąć gry. Niestety dla piłkarza, we wszystkim połapał się selekcjoner, który postanowił wyciągnąć wobec niego poważne konsekwencje.
– Dla mnie i każdego Brazylijczyka priorytetem w piłkarskiej karierze jest drużyna narodowa. Chcę, aby wszyscy moi zawodnicy poczuli, jakie wielkie wyróżnienie ich spotkało. Tu nie ma miejsca na prywatne grymasy. Jeżeli tolerowałbym takie wybryki, to już na początku mojej pracy wszystko szłoby w złym kierunku – mówił Menezes.
Kiedy ciekawscy uczestnicy konferencji prasowej spytali trenera, czy nieobecność Marcelo ma związek z wartościami, jakie wygłosił na temat reprezentacji, selekcjoner odpowiedział potwierdzająco. Wtedy jasne było, że sytuacja zaistniała 27 marca miała kluczowy wpływ na brak powołania dla defensora występującego na co dzień w Realu Madryt.
Menezes dodał jednak, że w przyszłości reprezentacyjne drzwi nie są dla Marcelo zamknięte i będzie miał okazję udowodnić, że jest godny gry w koszulce „Canarinhos”. Najpierw jednak musi wykazać skruchę za swoje karygodne zachowanie.
Prestiżowy turniej w Argentynie rozpoczyna się 1 lipca, a Brazylia w fazie grupowej zmierzy się z Ekwadorem, Paragwajem i Wenezuelą.











