To był prawdziwy hit kolejki, na jaki przystało. W Fortuna 1. Lidze lider mierzył się z wiceliderem. Nikt w tym spotkaniu nie chciał tanio sprzedać swojej skóry i to faktycznie mogliśmy zobaczyć. Walka do ostatnich minut, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie. ŁKS Łódź w ostatniej minucie spotkania stracił trzy punkty i tym samym nie powiększył swojej przewagi w tabeli.To piłkarze Ruchu Chorzów opuszczali murawę z uśmiechami na ustach. Rzutem na taśmę zdobyli bardzo cenny punkt z liderem. Najważniejsze dla nich jest to, że dalej tracą do łodzian tylko dwa oczka w ligowej tabeli. Teraz do następnego meczu będą przystępować ze zdwojoną siłą po takiej końcówce spotkania. Mecz na szczycie nie zawiódł i potwierdził, że walka o bezpośredni awans będzie niezwykle zacięta do ostatniej kolejki.
Rollercoaster w pierwszej połowie
W pierwszej połowie byliśmy świadkami czterech bramek. Każdy z zespołów zdążył wysunąć się na prowadzenie, jednak pierwsza część spotkania zakończyła się remisem. Pierwszego gola strzelił Piotr Janczukowicz, który ostatnio nie dostawał zbyt wielu szans. Jednak to spotkanie rozpoczął od pierwszej minuty i dał o sobie znać trenerowi Moskalowi już w 26. minucie spotkania.
Piękna i szybka akcja w wykonaniu gości. Rozklepana obrona gospodarzy, świetna asysta Pirulo, który przerzucił piłkę nad obrońcami prosto na klatkę Janczukowicza, a ten pewnie wykończył akcję z „piątki” bramkowej. ŁKS Łódź prowadził w tym spotkaniu, jednak nie trwało to długo.
Po tej bramce Ruch Chorzów zabrał się do odrabiania strat. „Niebiescy” po odbiorze piłki rozpoczęli akcję prawą flanką. Kasolik wbiegł w pole karne i dograł do Wójtowicza, który nie był kompletnie pilnowany i miał mnóstwo czasu, by oddać celny strzał. W 30. minucie było już 1:1.











