Wisła Kraków jedzie do Białegostoku z nadzieją, że uda się osiągnąć korzystny rezultat i zbliżyć do warszawskiej Legii. Z kolei Jagiellonia ostatnio gra w kratkę i będzie chciała solidnie się zaprezentować przeciwko drużynie Franciszka Smudy.
W ostatnim czasie Jagiellonia Białystok gra w kratkę. Można powiedzieć, że podopieczni Piotra Stokowca zabierają bogatym, a oddają biednym. Potrafią pokonać Śląska Wrocław oraz Lecha Poznań, by później oddać inicjatywę Lechii Gdańsk czy Koronie Kielce. Obecnie zajmują 11. lokatę, lecz mają dużą przewagę nad ostatnimi dwiema drużynami w tabeli. Zespół z Podlasia ma bardzo silną formację ofensywną, w której tkwi duży potencjał. Najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem jest Dani Quintana. Patrząc na postawę Hiszpana można się zdziwić, że na boiskach Primera Division nie potrafił odegrać znaczącej roli. Przecież bez niego Jagiellonia w wielu meczach, praktycznie by sobie nie poradziła. Na przykład w spotkaniu ze Śląskiem, kiedy zdobył dwa gole, i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. Wyróżniają się również Bekim Balaj oraz Dawid Plizga. Sporym mankamentem w ostatnich meczach jest słaba koncentracja na boisku. Zdarza się, że defensywa białostoczan popełnia katastrofalny błąd, po którym przegrywa mecz. W poniedziałkowych zawodach muszą być od początku meczu ostrożni, bo w przeciwnym razie przeciwnicy to wykorzystają.

Piłkarze Wisły Kraków zdają sobie sprawę, że zajmująca fotel lidera Legia Warszawa przechodzi kryzys i trudno przychodzi jej zdobywanie punktów. Dlatego w swoich meczach chcą zaprezentować wysoką formę i dość często punktować, żeby dogonić podopiecznych Jana Urbana. Mają świadomość, że ich najbliższy przeciwnik w ostatnich pojedynkach nie pokazuje się od najlepszej strony, i jest duża szansa na zainkasowanie kompletu punktów. Jednak nie mogą zlekceważyć białostoczan, gdyż ci potrafią zaskoczyć i być bardzo nieobliczalni. Zespół dowodzony przez Franciszka Smudę tworzy zgrany kolektyw, na który z przyjemnością się patrzy. Przede wszystkim dużo zależy od gry bramkostrzelnego Pawła Brożka oraz, ostatnio przechodzącego renesans formy, Łukasza Garguły. Gracze „Białej Gwiazdy” w ostatnich dwóch ligowych meczach okazali się zwycięscy, pokonując drużyny, które przechodzą wyraźny kryzys. Teraz czeka ich podobne spotkanie, na które nastawiają się bojowo, by trzeci raz z rzędu przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Szkoleniowiec gospodarzy nie przyjmuje do wiadomości, że jego zespół znów mógłby zagrać poniżej oczekiwań. – Na pewno nie wyobrażam sobie sytuacji, żebyśmy powtórzyli taki mecz, jak z Lechią Gdańsk. Myślę, że na Wisłę nie muszę nikogo mobilizować. Zawodnicy wyjdą odpowiednio zmobilizowani i zaangażowani – powiedział Piotr Stokowiec.











