Maxime Dominguez dołączył przed sezonem do drużyny Miedzi Legnica, z którą walczy o awans do polskiej ekstraklasy. Jak czuje się w Polsce? Jak odnalazł się w nowym klubie i nowej rzeczywistości piłkarskiej? Co lubi w naszym kraju? Wszystko w poniższej rozmowie.
Maxime Dominguez jest wychowankiem Servette FC, ale w swojej karierze grał też w kilku innych szwajcarskich klubach: FC Zurich, Lausanne Sport czy Neuchatel Xamax. Przed trwającym właśnie sezonem dołączył do występującej w Fortuna 1. Lidze Miedzi Legnica i walczy z drużyną o awans do ekstraklasy. 25-latek, występujący w przeszłości w młodzieżowych kadrach swojego kraju, obecnie łapie formę i staje się ważnym ogniwem legnickiej jedenastki. Jak wyglądały jego początki w naszym kraju? Jak czuje się w klubie? Czy dostrzega różnice między piłką nad Wisłą a tą w kraju Helwetów? Zapraszamy na rozmowę!

Dlaczego wybrałeś Miedź?
Duże znaczenie przy wyborze Miedzi miało dla mnie to, że bardzo zależało na mnie trenerowi. Przed podjęciem decyzji odbyłem ze szkoleniowcem rozmowę, podczas której przedstawił mi jak widzi moją rolę w drużynie, mówił o klubie, celach i planach awansu. To wszystko utwierdziło mnie w przekonaniu, że będzie to dla mnie dobre miejsce.
Jak się czujesz w Polsce? Podoba Ci się?
W Polsce czuję się bardzo dobrze i jestem szczęśliwy. Podoba mi się życie tutaj i na nic nie mogę narzekać. Mieszkam z psem, a tak się składa, że obok mam park, więc wszystko jest idealnie. Legnica to fajne miasto. W Polsce jest wiele ciekawych miejsc, wiec można choćby zwiedzać i poznawać kraj.
Mógłbyś powiedzieć, co zdążyłeś już zobaczyć?
Korzystając z wolnego czasu odwiedziłem m.in. Kraków czy Oświęcim. Bardzo się cieszę z możliwości mieszkania w Polsce. Podoba mi się wasza kultura i z radością ją poznaję.
Wróćmy do Legnicy. Co najbardziej lubisz w tym mieście?
Najbardziej w Legnicy lubię właśnie ten park, o którym mówiłem. Mogę też powiedzieć, że do gustu przypadły mi miejscowe restauracje, w których można dobrze zjeść i spędzić przyjemnie czas.
A nie tęsknisz za rodzinnymi stronami?
Jasne, że brakuje mi Genewy, czyli mojego rodzinnego miasta. Brakuje mi rodziny, przyjaciół i dziewczyny. Wiadomo, że dystans dzielący oba kraje jest spory i to sprawia pewne trudności, ale nie jest tak, że nie czuję się w Legnicy dobrze.
Powiedz, jak wyglądały Twoje początki w klubie. Trudno było się odnaleźć?
Debiut w nowym klubie nigdy nie należy do łatwych, ale muszę podkreślić, że bardzo dobrze przyjęli mnie koledzy i cała drużyna mi pomagała. Kilku chłopaków mówi po francusku i to też było dużym plusem.











