Mateusz Kowalczyk jeszcze kilka miesięcy temu był na poważnym zakręcie w swojej piłkarskiej karierze. Nie mógł liczyć na regularne występy w duńskim Broendby IF i wielu zastanawiało się, czy będzie to kolejny zawodnik, który za szybko zdecydował się na wyjazd. Latem powrócił nad Wisłę i w zaledwie kilku występach przekonał do siebie Michała Probierza.
Michał Probierz ponownie zaskoczył. Tym razem na dwa wrześniowe mecze Ligi Narodów – przeciwko Szkocji i Chorwacji – powołał kilku zawodników, których nie oglądaliśmy w reprezentacji. Na liście znaleźli się m.in. Bartosz Mrozek, Mateusz Bogus czy Mateusz Kowalczyk. Dla tego ostatniego będzie to debiut na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji Polski. Piłkarz GKS-u Katowice to największe zaskoczenie na liście powołanych. To również duży zaszczyt dla beniaminka z Katowic. GKS po ponad dwudziestu latach może doczekać się kolejnego reprezentanta Polski w seniorskiej kadrze.
Mateusz Kowalczyk urodził się 16 kwietnia 2004 roku. Piłkarskie szlify zbierał w Ząbkovii Ząbki, by w lipcu 2021 roku przenieść się do ŁKS-u Łódź. To właśnie w klubie z Alei Unii zadebiutował na szczeblu centralnym, a jego kariera nabrała rozpędu. Przed rokiem przeniósł się do duńskiego Broendby IF, lecz tam nie był w stanie wywalczyć sobie miejsca w składzie. Kilka tygodni temu sięgnął po niego beniaminek PKO BP Ekstraklasy. Wypożyczenie do GKS-u Katowice zaowocowało wzrostem formy oraz debiutanckim powołaniem do reprezentacji Polski.
Mateusz Kowalczyk – ŁKS pierwszym przystankiem
Dwudziestoletni dziś pomocnik najpierw występował w trzecioligowych rezerwach, lecz nie potrzebował wiele czasu, by przedrzeć się do pierwszej drużyny. Trzeba przyznać, że ten ruch na rynku transferowym ówczesnego dyrektora sportowego ŁKS-u, Krzysztofa Przytuły był strzałem w dziesiątkę. Kowalczyk potrzebował zaledwie czternastu spotkań w drugiej drużynie, by doczekać się debiutu w pierwszej. Grający wówczas w 1. lidze ŁKS okazał się dla niego dobrym miejscem do miarowego rozwoju. W sezonie 2021/2022 na zapleczu ekstraklasy wystąpił dwanaście razy, w tym raz od pierwszej minuty. Udało mu się strzelić jedną bramkę przeciwko Sandecji Nowy Sącz, która zapewniła łodzianom komplet punktów. ŁKS tamten sezon zakończył na dziesiątym miejscu w tabeli i w następnej kampanii ponownie oglądaliśmy Kowalczyka na pierwszoligowych boiskach.
Fan niższych lig - 2. ligi w dół. Z zaciekawieniem spogląda na aspekt organizacyjny klubów sportowych oraz szeroko pojęty marketing sportu.
Prywatnie kibic GKS-u Bełchatów.
Sezon 2022/2023 okazał się być przełomowym w karierze Mateusza Kowalczyka. W trzeciej kolejce wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, którego nie oddał już do końca sezonu. Kazimierz Moskal korzystał z jego usług regularnie, a nastolatek odwdzięczył mu się świetną grą. Sześć goli oraz cztery asysty gracza urodzonego w Warszawie stanowiły ważną cegiełkę w awansie ŁKS-u Łódź do PKO BP Ekstraklasy. Sam Kowalczyk tego sukcesu jednak nie skonsumował i nie doczekał się debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Młody piłkarz mierzył bowiem wyżej. Mimo zainteresowania wielu polskich klubów – Rakowa Częstochowa, Legii Warszawa czy Górnika Zabrze – zdecydował się na transfer zagraniczny.
Wybór padł na Danię, a dokładniej Broendby IF. Według portalu Weszło, niemały udział w tej transakcji miała rodzina Platek, która wówczas była zainteresowana kupnem łódzkiego klubu. Ten sam portal informował, że ŁKS za utalentowanego środkowego pomocnika (bez debiutu w ekstraklasie) zainkasował milion euro. Natomiast w przyszłości łodzianie mogą również liczyć na ewentualne bonusy. Jak na zawodnika, który zagrał w 39 spotkaniach, zdobył siedem goli i zanotował cztery asysty jest to kwota satysfakcjonująca.
Duński niewypał
Jednak przygoda z utytułowanym duńskim klubem nie przebiegała po myśli młodzieżowego reprezentanta Polski. Kowalczyk stracił ostatni rok na grze w drużynach młodzieżowych. W pierwszej drużynie odegrał epizodyczne role. Jego debiut i zarazem ostatni mecz w lidze duńskiej miał miejsce 1 października 2023 roku w meczu przeciwko Hvidovre. Pomocnik pojawił się na murawie na samej końcówce, a jego ligowy licznik zatrzymał się na… jednej minucie. Trener duńskiego klubu dał mu jeszcze szansę w krajowym pucharze. Kowalczyk w dwóch spotkaniach zagrał 46 minut i nie przekonał trenera do swoich umiejętności. 20-latek występował za to w drużynie rezerw oraz zespole U-19. Jednak dla piłkarza, który z powodzeniem mógłby występować w PKO BP Ekstraklasie, takie granie z pewnością było niewystarczające.
Świetny czas w Katowicach
Dlatego też latem pojawiły się pogłoski, jakoby Mateusz Kowalczyk miał wrócić do Polski. O młodzieżowego reprezentanta Polski już zimą miały pytać ŁKS Łódź czy Śląsk Wrocław. Ostatecznie 20-latek wylądował w beniaminku ekstraklasy, GKS-ie Katowice. Śląski klub wypożyczył pomocnika z Broendby IF. Roczne wypożyczenie ma sprawić, że Kowalczyk odbuduje swoją formę i przede wszystkim nabierze doświadczenia w najlepszej lidze w Polsce.
– Nie żałuję tego ruchu. Gdybym był jeszcze raz w ŁKS-ie, to ponownie bym spróbował. Grając w ŁKS-ie nie zebrałbym takiego doświadczenia, jakie tu zyskałem dzięki treningom. Nie spodziewałem się, że będzie to tak dobry okres. Widzę, jaki zespół zrobił progres, jak oglądałem go z ławki, to chciało bić się brawo Mateusz Kowalczyk dla Przeglądu Sportowego
I trzeba przyznać, że od początku pokazuje, że ma w sobie potencjał. W barwach GKS-u Katowice zadebiutował w meczu przeciwko Stali Mielec, pojawiając się na murawie na ostatni kwadrans. W następnej kolejce trener Rafał Górak postawił na 20-latka już od pierwszej minuty. Ten nie oddał miejsca w składzie i z miejsca stał się jedną z wiodących postaci beniaminka. Tak asystuje nowy reprezentant Polski:
Kowalczyk doczekał się także debiutanckiej bramki w PKO BP Ekstraklasie – w meczu przeciwko mistrzom Polski. Dobre występy zaowocowały tym, że to właśnie on znalazł się na liście powołanych do reprezentacji Polski na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Chorwacją i Szkocją. Wiele mówiło się o powołaniu innego pomocnika związanego w przeszłości z drugim łódzkim klubem, Michaelem Ameyawem, lecz selekcjoner postawił na obecnego gracza „GieKSy”.
Co z powołaniem do kadry młodzieżowej?
Michał Probierz znalazł miejsce dla Kowalczyka na swojej liście powołań. Jednak sam piłkarz został także zaproszony na zgrupowanie reprezentacji U-20 prowadzonej przez Miłosza Stępińskiego. Ta ma rozegrać 9 września wyjazdowy mecz z rówieśnikami z Portugalii. Dorosła reprezentacja ma priorytet, lecz należy postawić sobie pytanie, czy Kowalczyk dostanie szansę debiutu w którymś ze spotkań, czy będzie jedynie trenował z pierwszą reprezentacją młodzieżówki.
Dla samego Kowalczyka jest to pierwsze powołanie do dorosłej reprezentacji. Wcześniej występował on w kadrach juniorskich, a na mistrzostwach Europy U-19 rozegrał wszystkie trzy spotkania. Łącznie z „orzełkiem na piersi” zagrał w dziesięciu meczach i zdobył jedną bramkę. Czy wychowanek Ząbkovii będzie nowym odkryciem Michała Probierza? Najbliższe zgrupowania pozwolą nam znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Mateusz Kowalczyk jeszcze kilka miesięcy temu był na poważnym zakręcie w swojej piłkarskiej karierze. Nie mógł liczyć na regularne występy w duńskim Broendby IF i wielu zastanawiało się, czy będzie to kolejny zawodnik, który za szybko zdecydował się na wyjazd. Latem powrócił nad Wisłę i w zaledwie kilku występach przekonał do siebie Michała Probierza.
Michał Probierz ponownie zaskoczył. Tym razem na dwa wrześniowe mecze Ligi Narodów – przeciwko Szkocji i Chorwacji – powołał kilku zawodników, których nie oglądaliśmy w reprezentacji. Na liście znaleźli się m.in. Bartosz Mrozek, Mateusz Bogus czy Mateusz Kowalczyk. Dla tego ostatniego będzie to debiut na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji Polski. Piłkarz GKS-u Katowice to największe zaskoczenie na liście powołanych. To również duży zaszczyt dla beniaminka z Katowic. GKS po ponad dwudziestu latach może doczekać się kolejnego reprezentanta Polski w seniorskiej kadrze.
Mateusz Kowalczyk urodził się 16 kwietnia 2004 roku. Piłkarskie szlify zbierał w Ząbkovii Ząbki, by w lipcu 2021 roku przenieść się do ŁKS-u Łódź. To właśnie w klubie z Alei Unii zadebiutował na szczeblu centralnym, a jego kariera nabrała rozpędu. Przed rokiem przeniósł się do duńskiego Broendby IF, lecz tam nie był w stanie wywalczyć sobie miejsca w składzie. Kilka tygodni temu sięgnął po niego beniaminek PKO BP Ekstraklasy. Wypożyczenie do GKS-u Katowice zaowocowało wzrostem formy oraz debiutanckim powołaniem do reprezentacji Polski.
Mateusz Kowalczyk – ŁKS pierwszym przystankiem
Dwudziestoletni dziś pomocnik najpierw występował w trzecioligowych rezerwach, lecz nie potrzebował wiele czasu, by przedrzeć się do pierwszej drużyny. Trzeba przyznać, że ten ruch na rynku transferowym ówczesnego dyrektora sportowego ŁKS-u, Krzysztofa Przytuły był strzałem w dziesiątkę. Kowalczyk potrzebował zaledwie czternastu spotkań w drugiej drużynie, by doczekać się debiutu w pierwszej. Grający wówczas w 1. lidze ŁKS okazał się dla niego dobrym miejscem do miarowego rozwoju. W sezonie 2021/2022 na zapleczu ekstraklasy wystąpił dwanaście razy, w tym raz od pierwszej minuty. Udało mu się strzelić jedną bramkę przeciwko Sandecji Nowy Sącz, która zapewniła łodzianom komplet punktów. ŁKS tamten sezon zakończył na dziesiątym miejscu w tabeli i w następnej kampanii ponownie oglądaliśmy Kowalczyka na pierwszoligowych boiskach.
Pewne miejsce na boisku
Sezon 2022/2023 okazał się być przełomowym w karierze Mateusza Kowalczyka. W trzeciej kolejce wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, którego nie oddał już do końca sezonu. Kazimierz Moskal korzystał z jego usług regularnie, a nastolatek odwdzięczył mu się świetną grą. Sześć goli oraz cztery asysty gracza urodzonego w Warszawie stanowiły ważną cegiełkę w awansie ŁKS-u Łódź do PKO BP Ekstraklasy. Sam Kowalczyk tego sukcesu jednak nie skonsumował i nie doczekał się debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Młody piłkarz mierzył bowiem wyżej. Mimo zainteresowania wielu polskich klubów – Rakowa Częstochowa, Legii Warszawa czy Górnika Zabrze – zdecydował się na transfer zagraniczny.
Wybór padł na Danię, a dokładniej Broendby IF. Według portalu Weszło, niemały udział w tej transakcji miała rodzina Platek, która wówczas była zainteresowana kupnem łódzkiego klubu. Ten sam portal informował, że ŁKS za utalentowanego środkowego pomocnika (bez debiutu w ekstraklasie) zainkasował milion euro. Natomiast w przyszłości łodzianie mogą również liczyć na ewentualne bonusy. Jak na zawodnika, który zagrał w 39 spotkaniach, zdobył siedem goli i zanotował cztery asysty jest to kwota satysfakcjonująca.
Duński niewypał
Jednak przygoda z utytułowanym duńskim klubem nie przebiegała po myśli młodzieżowego reprezentanta Polski. Kowalczyk stracił ostatni rok na grze w drużynach młodzieżowych. W pierwszej drużynie odegrał epizodyczne role. Jego debiut i zarazem ostatni mecz w lidze duńskiej miał miejsce 1 października 2023 roku w meczu przeciwko Hvidovre. Pomocnik pojawił się na murawie na samej końcówce, a jego ligowy licznik zatrzymał się na… jednej minucie. Trener duńskiego klubu dał mu jeszcze szansę w krajowym pucharze. Kowalczyk w dwóch spotkaniach zagrał 46 minut i nie przekonał trenera do swoich umiejętności. 20-latek występował za to w drużynie rezerw oraz zespole U-19. Jednak dla piłkarza, który z powodzeniem mógłby występować w PKO BP Ekstraklasie, takie granie z pewnością było niewystarczające.
Świetny czas w Katowicach
Dlatego też latem pojawiły się pogłoski, jakoby Mateusz Kowalczyk miał wrócić do Polski. O młodzieżowego reprezentanta Polski już zimą miały pytać ŁKS Łódź czy Śląsk Wrocław. Ostatecznie 20-latek wylądował w beniaminku ekstraklasy, GKS-ie Katowice. Śląski klub wypożyczył pomocnika z Broendby IF. Roczne wypożyczenie ma sprawić, że Kowalczyk odbuduje swoją formę i przede wszystkim nabierze doświadczenia w najlepszej lidze w Polsce.
– Nie żałuję tego ruchu. Gdybym był jeszcze raz w ŁKS-ie, to ponownie bym spróbował. Grając w ŁKS-ie nie zebrałbym takiego doświadczenia, jakie tu zyskałem dzięki treningom. Nie spodziewałem się, że będzie to tak dobry okres. Widzę, jaki zespół zrobił progres, jak oglądałem go z ławki, to chciało bić się brawo Mateusz Kowalczyk dla Przeglądu Sportowego
I trzeba przyznać, że od początku pokazuje, że ma w sobie potencjał. W barwach GKS-u Katowice zadebiutował w meczu przeciwko Stali Mielec, pojawiając się na murawie na ostatni kwadrans. W następnej kolejce trener Rafał Górak postawił na 20-latka już od pierwszej minuty. Ten nie oddał miejsca w składzie i z miejsca stał się jedną z wiodących postaci beniaminka. Tak asystuje nowy reprezentant Polski:
Kowalczyk doczekał się także debiutanckiej bramki w PKO BP Ekstraklasie – w meczu przeciwko mistrzom Polski. Dobre występy zaowocowały tym, że to właśnie on znalazł się na liście powołanych do reprezentacji Polski na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Chorwacją i Szkocją. Wiele mówiło się o powołaniu innego pomocnika związanego w przeszłości z drugim łódzkim klubem, Michaelem Ameyawem, lecz selekcjoner postawił na obecnego gracza „GieKSy”.
Co z powołaniem do kadry młodzieżowej?
Michał Probierz znalazł miejsce dla Kowalczyka na swojej liście powołań. Jednak sam piłkarz został także zaproszony na zgrupowanie reprezentacji U-20 prowadzonej przez Miłosza Stępińskiego. Ta ma rozegrać 9 września wyjazdowy mecz z rówieśnikami z Portugalii. Dorosła reprezentacja ma priorytet, lecz należy postawić sobie pytanie, czy Kowalczyk dostanie szansę debiutu w którymś ze spotkań, czy będzie jedynie trenował z pierwszą reprezentacją młodzieżówki.
Dla samego Kowalczyka jest to pierwsze powołanie do dorosłej reprezentacji. Wcześniej występował on w kadrach juniorskich, a na mistrzostwach Europy U-19 rozegrał wszystkie trzy spotkania. Łącznie z „orzełkiem na piersi” zagrał w dziesięciu meczach i zdobył jedną bramkę. Czy wychowanek Ząbkovii będzie nowym odkryciem Michała Probierza? Najbliższe zgrupowania pozwolą nam znaleźć odpowiedź na to pytanie.
🇵🇱 Mateusz Kowalczyk powołany do reprezentacji Polski! Cieszymy się, że właśnie tutaj stawiał pierwsze kroki w seniorskim futbolu, duma „Kowal” ⚪️🔴⚪️
📷 Łukasz Grochala | @Cyfrasport
🇵🇱 Mateusz Kowalczyk powołany do reprezentacji Polski! Cieszymy się, że właśnie tutaj stawiał pierwsze kroki w seniorskim futbolu, duma „Kowal” ⚪️🔴⚪️
📷 Łukasz Grochala | @Cyfrasport
🆕TRANSFER✍️
Mateusz Kowalczyk na zasadach transferu definitywnego przenosi się z @LKS_Lodz do Danii🇩🇰, gdzie będzie reprezentował barwy jednego z najbardziej utytułowanych klubów @BrondbyIF✔️
Kontrakt młodzieżowego reprezentanta Polski🇵🇱 został zawarty do 30/06/2027🔥 Show more
🆕TRANSFER✍️
Mateusz Kowalczyk na zasadach transferu definitywnego przenosi się z @LKS_Lodz do Danii🇩🇰, gdzie będzie reprezentował barwy jednego z najbardziej utytułowanych klubów @BrondbyIF✔️
Kontrakt młodzieżowego reprezentanta Polski🇵🇱 został zawarty do 30/06/2027🔥 Show more