Biznes po angielsku, czyli jak podnieść wartość gracza, by później go sprzedać


Liverpool poszedł w ślady Chelsea, wypożyczając w obecnym oknie transferowym dwunastu zawodników

14 sierpnia 2019 Biznes po angielsku, czyli jak podnieść wartość gracza, by później go sprzedać

Masowe pozyskiwanie młodych utalentowanych graczy od lat jest powszechną praktyką stosowaną przez najbogatsze kluby. Podobnie jak nierzadko kilkukrotne wypożyczanie obiecujących zawodników do słabszych zespołów w celu ogrania, ale także zwiększenia wartości, a potem często sprzedaży. Przoduje w tym Chelsea, a drogą wyznaczoną przez londyńczyków obecnego lata wyruszył także Liverpool. FIFA alarmuje, lecz zarys zmian dopiero pojawia się na horyzoncie.


Udostępnij na Udostępnij na

We wrześniu 2016 roku brytyjska prasa poinformowała, że aż 38 zawodników Chelsea znajduje się obecnie na wypożyczeniach. Niektórzy z graczy na krótkoterminowy pobyt trafili do zespołów z Premier League. Z kolei inni do klubów ze słabszych rozgrywek, z kolumbijską włącznie. Tak wielka liczba zawodników Chelsea porozrzucanych po świecie kolejny raz wzbudziła liczne kontrowersje. Tym bardziej, że zaledwie mały procent piłkarzy „The Blues” po powrocie na Stamford Bridge miał szansę na walkę o miejsce w kadrze pierwszego zespołu. Zdecydowaną większość czekało kolejne wypożyczenie lub transfer definitywny.

Chelsea – lider w kwestii wypożyczeń

Polityka wysyłania młodych graczy na krótkoterminowe pobyty do innych klubów działała jednak w Chelsea w najlepsze. Nawet mimo faktu, że masowe wypożyczenia krytykowali kolejni eksperci, a zaniepokojona zjawiskiem zaczęła być FIFA.

Będąc uczciwym Chelsea tak bardzo psuje młode talenty, że to niewiarygodne. […] Mają świetny system pozyskiwania młodzieży, fantastycznie. Jednak następnie po prostu rozrzucają utalentowanych graczy na lewo i na prawo, na kolejne wypożyczenia. Trzy, cztery lata temu Jose Mourinho, kiedy był menedżerem [Chelsea – przyp. red.], powiedział, że jeśli nie pozwolimy tym chłopcom grać dla Chelsea, to równie dobrze możemy pozwolić im odejść – komentował w rozmowie z Daily Mail w lipcu 2018 roku Gary Neville.

Wypowiedź byłego reprezentanta Anglii zainicjowała w mediach kolejną debatę na temat systemu masowych wypożyczeń. „The Blues” niezrażeni jednak krytyką kontynuowali wysyłanie na krótkoterminowe pobyty do innych klubów rzeszy zawodników. Nie tyle w celu zapewnienia regularnych występów graczom niemieszczącym się w planach szkoleniowca Chelsea, co podniesienia ich wartości. Klub ze Stamford Bridge od lat zarabia wielkie pieniądze na sprzedaży piłkarzy powracających z wypożyczeń. Graczy bez szans na miejsce w kadrze pierwszego zespołu, którzy podczas krótkoterminowego pobytu w innych klubach prezentowali wysoką dyspozycję, podwyższając swoją wartość. Tym samym w dobie Finansowego Fair Play łatwiej dostosowując się do wymogów UEFA.

Chelsea tak bardzo psuje młode talenty, że to niewiarygodne.Gary Neville

Możliwość masowego wysyłania piłkarzy na krótkoterminowy pobyt do innych zespołów planuje powstrzymać FIFA. Światowa federacja chce wprowadzić ograniczenia związane z maksymalną liczbą wypożyczonych graczy. Restrykcje mają jednak według wstępnych planów obowiązywać dopiero od sezonu 2020/2021. Dlatego jeszcze przez przynajmniej rok najbogatsze kluby mogą czerpać korzyści z systemu masowych wypożyczeń. Z furtki skorzystał Liverpool, który w obecnym oknie transferowym poszedł w ślady Chelsea.

Inwestycje na wypożyczeniach

Od początku bieżącego lata nie milkły głosy, że „The Reds” najchętniej definitywnie pożegnaliby powracającego z wypożyczenia Harry’ego Wilsona. Po bardzo udanym sezonie Walijczyka w Derby County władze Liverpoolu liczyły na ofertę opiewającą w granicach przynajmniej 25 milionów funtów. Zgodnie z oczekiwaniami zainteresowanych zawodnikiem nie brakowało, lecz żaden klub nie zdecydował się na wyłożenie żądanej kwoty. Okres przygotowawczy Harry Wilson spędził więc pod okiem Jürgena Kloppa, lecz nie zdołał przekonać niemieckiego menedżera do swoich umiejętności. Pod koniec okna transferowego w Anglii zawodnik został wypożyczony do AFC Bournemouth. W zespole z Dean Court ma otrzymać szansę na regularną grę oraz podnieść swoją wartość, tak by w razie ponownych kłopotów z walką o miejsce w kadrze Liverpoolu klub z Anfield Road mógł sprzedać Walijczyka za jeszcze wyższą kwotę niż suma żądana obecnego lata.

Podobnie przedstawia się sytuacja z Marko Grujiciem. Serb od początku kariery w Liverpoolu miał problemy z regularną grą w barwach „The Reds”. Wypożyczenie do Herthy BSC okazało się dla zawodnika zbawienne. W Berlinie odżył i powoli udowadniał drzemiący dotąd potencjał. Zainteresowanych definitywnym pozyskaniem gracza przybywało z każdym miesiącem. Po zakończeniu kampanii wydawało się, że władze Liverpoolu skorzystają z okazji i sprzedadzą Serba ze sporym zyskiem. Przedstawiciele klubu z Anfield Road zdecydowali jednak o kolejnym wypożyczeniu Marko Grujicia do Herthy BSC, aby wartość gracza wzrosła jeszcze bardziej i tym samym na utalentowanym zawodniku kolejnego lata zarobić już kilkadziesiąt milionów funtów.

Poza Harrym Wilsonem oraz Marko Grujiciem na wypożyczeniu znajduje się także dziesięciu innych zawodników Liverpoolu. Graczy, którzy mają jeszcze mniejsze szanse na grę pod okiem Jürgena Kloppa niż wymieniona dwójka. Wysłanie na krótkoterminowe pobyty Sheyiego Ojo (Rangers FC), Taiwo Awoniyiego (1. FSV Mainz 05) czy Nathana Phillipsa (VfB Stuttgart) to działania mające na celu przynieść Liverpoolowi następnego lata przynajmniej kilkanaście milionów funtów. Fundusze, które zasilą budżet transferowy udostępniony Jürgenowi Kloppowi. Podobnie jak Chelsea Liverpool nadchodzącego lata będzie czerpał korzyści z systemu masowych wypożyczeń.

Komentarze
A. (gość) - 3 lata temu

Nie rozumiem rzekomego psucia talentów taką polityką transferową, nie dość że oba zainteresowane kluby (wypożyczający i otrzymujący zawodnika) czerpią z takiego układu korzyści, to jeszcze zawodnik regularnie gra, a po powrocie ma szansę na transfer definitywny. W moim przekonaniu jak najbardziej racjonalne nawyki.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze