W finale Pucharu Ligi Francuskiej Marsylia pewnie pokonała Bordeaux 3:1. Mecz rozstrzygnął się w drugiej połowie, kiedy w zaledwie kwadrans marsylczycy zdobyli trzy gole.
Finał Pucharu Ligi Francuskiej pomiędzy Marsylią i Bordeaux został rozegrany na podparyskim Saint-Denis. Już na ponad godzinę przed meczem trybuny stadionu były pełne, a kibice, zwłaszcza „Les Phoceens”, efektownie dopingowali swoich ulubieńców.
Początek meczu to przede wszystkim wzajemne badanie się rywali. Żadna z drużyn nie chciała od razu ruszyć do stanowczych ataków, żeby już w pierwszych minutach nie zaprzepaścić szans na zdobycie pucharu.
Pierwszą dobrą okazję do zdobycia gola stworzyli piłkarze Didiera Deschampsa. W 27. minucie sprzed pola karnego mocno uderzał Ben Arfa, ale jego strzał na rzut rożny sparował Rame. Pięć minut później znów szarżowali „Les Phoceens”. Akcję rozpoczął Niang dobrym podaniem do Brandao. Brazylijczyk bez chwili zawahania uderzył lewą nogą, ale piłkę końcówkami palców wybił golkiper „Żyrondystów”.
Golkiper Bordeaux był w pierwszej połowie najsilniejszym punktem ekipy Laurenta Blanca, bo jego koledzy z pola spisywali się znacznie poniżej oczekiwań.
Drugą część spotkania również lepiej rozpoczęli marsylczycy. W 60. minucie blisko zdobycia gola był Brandao, ale jego uderzenie głową po dośrodkowaniu Valbueny nie znalazło drogi do bramki. Niespełna minutę później kibice „Les Phoceens” mieli już powody do radości. Z rzutu rożnego dośrodkował Lucho Gonzalez, a w polu karnym najwyżej do piłki wyskoczył Diawara i głową skierował futbolówkę do siatki.
Bramka podziałała na graczy Bordeaux jak zimny prysznic. „Żyrondyści” natychmiast rzucili się do odrabiania strat i już w 64. minucie byli bliscy szczęścia. Z dystansu uderzał Gourcuff, Mandanda niepewnie łapał piłkę, a tam już czekał na nią Chamakh. Na szczęście dla OM, interwencja francuskiego golkipera, choć niepewna, zakończyła się sukcesem i Chamakh do piłki nie dopadł.
Niewykorzystana szansa szybko się zemściła. W 67. minucie prowadzenie Marsylii podwyższył wprowadzony w drugiej połowie Valbuena. Filigranowy pomocnik od momentu, w którym pojawił się na boisku, był wyróżniającym się graczem i udokumentował to zdobyciem gola. Strzał gracza OM był bardzo dobry i Rame nie miał żadnych szans na interwencję.
Chwilę później „Les Phoceens” pokazali, że to właśnie im należy się puchar. Akcja Valbueny zakończyła się samobójczym trafieniem Chalme i na niecały kwadrans przed końcem było 3:0 dla marsylczyków. W końcowych minutach na trybunach trwało już świętowanie zwycięstwa przez licznie zgromadzonych kibiców OM. A ich ulubieńcy niesieni dopingiem próbowali zdobywać kolejne gole. Sztuka ta im się nie udała, za to honorowego gola zdobyli podopieczni Blanca. Na pięć minut przed końcem spotkania do bramki Mandandy trafił Sane.
Wynik nie uległ już zmianie i Marsylia pewnie pokonała Bordeaux 3:1. Świetny mecz w barwach OM rozegrali Ben Arfa i Valbuena, wśród „Żyrondystów” warto wyróżnić golkipera – Ulricha Rame, który uratował Bordeaux przed wyższą porażką.










