To nie będzie mecz ogórków


Najważniejszy mecz na mistrzostwach

15 czerwca 2018 To nie będzie mecz ogórków

Podczas drugiego dnia mistrzostw świata fani piłki nożnej oczywiście najbardziej czekają na pojedynek Portugalii z Hiszpanią. Niektórzy z chęcią pooglądają mecz Egiptu z Urugwajem ze względu na zawodników ofensywnych, jakich obie reprezentacje posiadają. Trochę lekceważony jest mecz Maroko – Iran. Te dwie drużyny znajdują się w grupie B, w której wieczorem odbędzie się wyżej wspomniany hit. My chcemy Wam udowodnić, że to spotkanie wcale nie będzie się gorzej oglądać.


Udostępnij na Udostępnij na

Niestety wczorajszy mecz Rosji z Arabią Saudyjską postawił jak na razie arabski futbol w złym świetle. Mało kto się spodziewał aż takiej kompromitacji drużyny ze strefy azjatyckiej. Szczególnie że było głośno o przygotowaniach do mundialu piłkarzy z Półwyspu Arabskiego. Dzięki temu meczowi wróciły na nowo pretensje do FIFA o powiększenie liczby uczestników mundialu. Ale akurat dzisiaj wierzymy, że przedstawiciele dwóch słabszych regionów dadzą popis.

„Lwy Atlasu” chcą powtórki

Ostatni raz na mundialu Maroko grało aż 20 lat temu. Duża część piłkarzy obecnej kadry nie ma prawa tego pamiętać. Warto tutaj dodać, że mimo zaledwie czterech startów na mundialach Marokańczycy przeszli do historii afrykańskiego futbolu. Jako pierwsza drużyna z Czarnego Lądu wyszli z grupy mistrzostw świata, a miało to miejsce w 1986 roku. Wtedy odpadli dopiero w meczu 1/8 finału przeciwko RFN. Jeżeli w tym roku udałoby się powtórzyć ten wyczyn, to każdy fan marokańskiej piłki byłby spełniony.

Zadanie dla „Lwów Atlasu” nie jest łatwe. W grupie znajduje się mocna Hiszpania, mistrz Europy – Portugalia i najsilniejsza drużyna strefy azjatyckiej – Iran. Oczywiście dyskusje na temat tej grupy wśród kibiców toczą się tylko o to, kto zajmie pierwsze miejsce – Hiszpania czy Portugalia? I to jest błąd. Tak nie wolno myśleć. Maroko na obecnych mistrzostwach jest uważane przez wielu za najmocniejszą drużynę z Afryki. Dlaczego? Bo jako jedyna przeszła eliminacje bez straty gola oraz w swoim składzie posiada wielu młodych i utalentowanych zawodników wychowanych w Europie.

W eliminacjach do turnieju w Rosji Maroko eliminowało Gwineę Równikową, a następnie pokonało w grupie Gabon, Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Mali. Rywale dość niepozorni, bo jednak na ten moment WKS to tylko melodia dawnej siły, Gabończycy to gra wokół Pierre’a-Emericka Aubameyanga, a Mali od kilku lat nie pokazuje nic ponad przeciętność. Mimo wszystko sztuką jest w żadnym z tych meczów nie stracić gola. Właśnie to jest bronią Marokańczyków. Świetna gra w obronie. Oczywiście o wiele łatwiej o to, kiedy dowodzi nią ktoś taki jak Mehdi Benatia. Zawodnika Juventusu nie trzeba nikomu przedstawiać. Obok niego w bloku defensywnym grają choćby Achraf Hakimi, Manuel Da Costa czy Romain Saiss. Zawodnicy z doświadczeniem gry w europejskich klubach.

Jeżeli chodzi o grę Maroko, to nikt nie będzie przecież podziwiać obrońców. I bardzo dobrze, bo w drugiej linii „Lwy Atlasu” mają bardzo ciekawych i świetnie wyszkolonych technicznie zawodników. Na pierwszy ogień Hakim Ziyech, który jest ważną postacią Ajaksu Amsterdam. Najprawdopodobniej zmieni po mundialu drużynę, bo swoimi umiejętnościami zaczyna wyrastać ponad Eredivisie. Również Amine Harit potrafi robić świetne rzeczy z piłką, a szybko wkomponował się w realia Bundesligi. Bardzo ciekawym zawodnikiem jest też Youssef Ait Bennasser, a wciąż w grze Maroko dużo do powiedzenia ma doświadczony Mbark Boussoufa.

Jedynym mankamentem Maroko jest snajper. Mimo wielu naprawdę bardzo ciekawych zawodników, grających w naprawdę dobrych klubach. W wyjściowym składzie pojawi się Khalid Boutaib, który dla Malatyasporu zdobył w tym sezonie 12 goli, ale poza nim nie ma większych rewelacji. Aziz Bouhaddouz w St. Pauli strzelił tylko cztery gole, a Ayoub El Kaabi jest snajperem dobrym jak na marokańską ligę.

Głód piłki w Maroku jest wielki, a kibice mocno pragną sukcesu. Najlepszym dowodem na to była duża feta urządzona po awansie na mistrzostwa świata. Maroko również próbowało zostać organizatorem mundialu w 2026 roku, ale ostatecznie przegrało z USA, Meksykiem i Kanadą. Na otarcie łez piękną sprawą byłby awans, a są do tego możliwości. W Hiszpanii zaczęło się dziać niedobrze w środku, po Portugalii nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać, a Iran powinien być dobrym wstępem na drodze do 1/8 finału. Oby tylko zawodnicy urodzeni w większości w Europie nie zatracili nagle tożsamości narodowej i nie przestali chcieć „umierać” na boisku.

Po pierwszy awans

Iran na mistrzostwach świata meldował się już czterokrotnie, ale za każdym razem kończył na fazie grupowej. Jakby było mało, to tylko raz udało mu się wygrać mecz w historii swoich występów. Dlaczego akurat w tym roku miałoby się coś zmienić? Głównie dzięki świetnej grze w eliminacjach. Podczas nich piłkarze Iranu rozpalili w sercach fanów sporą nadzieję na sprawienie niespodzianki. W pierwszej części nie mieli potężnych rywali do pokonania, bo rywalizowali z Omanem, Turkmenistanem, Guam i Indiami. Stracili przy tym trzy gole, ale trafiali 26 razy do siatki rywali.

W drugiej części eliminacji rywalami Irańczyków byli Katar, Chiny, Korea Południowa, Uzbekistan i Syria. W starciach z tymi rywalami stracili tylko dwie bramki, i to w meczu ostatniej kolejki, kiedy już Iran miał zapewniony awans. W meczach towarzyskich Iran wyglądał nieźle, ale już pojawiały się w nich pierwsze porażki. Na zmniejszenie zmartwień to były minimalne przegrane. Teraz koncentracja jest tylko na ten pierwszy najważniejszy mecz.

Podobnie jak dzisiejszy rywal Iran słynął w eliminacjach z dobrej gry w obronie. Również ma ciekawych graczy w drugiej linii, ale większość piłkarzy gra w lidze irańskiej. Czy to źle? Patrząc na przykład siatkarzy, jeżeli wykonuje się odpowiednie szkolenie, to może się udać sprawić niespodzianki. W tej dyscyplinie Iran od kilku lat stał się niewygodnym rywalem dla najlepszych. Z pewnością teraz marzy się o tym, żeby było podobnie w futbolu. Co ciekawe, przed czterema laty Iran grał na mundialu. Ale z tego składu zostało tylko siedmiu zawodników, bo reszta to owoc pracy tamtejszego szkolenia.

Kilku zawodników Iranu gra w Europie. Najbardziej znany jest Sardar Azmoun z Rubinu Kazań. Napastnik Irańczyków jest bramkostrzelnym zawodnikiem, a jeszcze parę okienek transferowych temu interesował się nim nawet Liverpool. W Olympiakosie grają Ehsan Hajsafi i Karim Ansarifard, w Amkarze utalentowany Saeid Ezatolahi, w Heerenveen Reza Ghoochannejhad, a najgłośniej po mistrzostwach powinno być o Alirezie Jahanbakhshu. Zawodnik AZ Alkmaar jest już bardzo łakomym kąskiem na rynku transferowym, a mówi się o kwocie 25 mln za tego 24-letniego skrzydłowego.

Ale to nie piłkarze są najważniejszą częścią układanki, lecz trener. Carlos Queiroz pracuje z Irańczykami od 2011 roku, a efektem jego pracy jest drugi z rzędu awans na mistrzostwa świata. Portugalczyk dzięki ciągłości pracy może wyciskać maksimum z piłkarzy w dużej mierze dla nas całkowicie anonimowych. Tak jak wyżej wspominaliśmy, szkolenie w Iranie przynosi korzyści, bo udało się w ciągu czterech lat wymienić dużą część składu kadry. Na pewno też Irańczycy lepiej operują piłką od Arabii Saudyjskiej, dlatego dzisiaj nie ma co się obawiać o kompromitację.

Irańscy fani wierzą w to, że ich zespół będzie stać na pokonanie Maroka. Dla drużyny ze strefy azjatyckiej zacząć od wygranej byłoby bardzo pozytywnym kopem do dalszych meczów. Oczywiście awans do dalszej fazy będzie historycznym wynikiem, ale wielu ekspertów z Azji twierdzi, że Iran ma do tego potencjał. Jak nie teraz, to kiedy?

Komentarze
Biker (gość) - 2 lata temu

Niestety dzisiaj zamiast upadłej reprezentacji W.K.S. zagra ich pogromca trener Renard i Maroko. Takie życie, bo w 2015 Słonie zdobyły Puchar Narodów Afryki z Harve Renardem, a teraz on wraz z inną ekipą pogrąża swoich byłych podopiecznych. Siłą Maroka jest to co stworzył ich trener. Iran powinien zmazać plamę na honorze Półwyspu Arabskiego. Ciekawy i treściwy artykuł. Mnie osobiście zachęcił bardziej do obejrzenia tego meczu ;-)

Odpowiedz
Biker (gość) - 2 lata temu

Iran zmazał plamę na honorze Półwyspu Arabskiego. Gratulacje zasłużone, bo Maroko to dla niektórych miał być Czarny Koń turnieju, a w takim układzie Iran już pewny siebie zagra dwa następne mecze z Hiszpanią i Portugalią. Maroko już powoli może myśleć o powrocie do domu...

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze