Mario Rui to jest piłkarski fenomen włoskich boisk. Tak naprawdę do tej pory nikt nie wie, jakie ten zawodnik ma taśmy na trenerów bądź działaczy klubu. Portugalczyk we Włoszech cieszy się renomą portugalskiego Jakuba Wawrzyniaka. Zawodnik co chwila jest wyszydzany. Stał się głównym bohaterem memów we Włoszech, a jego kompilacje nieudanych zagrań przeszły do historii. Jednak jak to się dzieje, że Rui przekonuje do siebie kolejnych trenerów?
Kiedy spojrzymy na jego liczby w przekroju całej kariery, nie ujrzymy niczego, co by się rzucało w oczy. W ponad 120 występach w Serie A zdobył trzy bramki i zaliczył dziewięć asyst. Wielu piłkarzy grających na jego pozycji takie liczby zalicza w ciągu jednego sezonu. Weźmy chociażby na tapet letni nabytek Napoli, Di Lorenzo. Prawy obrońca w zeszłym sezonie zdobył pięć goli, do których dodał trzy asysty. Przypomnijmy, że to był jego pierwszy sezon w Serie A, do tamtej pory nawet nie powąchał murawy we włoskiej elicie. Jakby tego było mało, zawodnik bardziej przeszkadza, niż pomaga w formacji defensywnej, o czym przekonał się między innymi w meczu przeciwko PSG. Wtedy jego kolega z zespołu, Kalidou Koulibaly, użył go jako popychadła.
O krok od Milanu
Natomiast co ciekawe, nie tylko nowi trenerzy Napoli nabierają się na Portugalczyka. Latem bardzo głośno mówiło się o jego odejściu. Zainteresowanie lewym obrońcą wyrażały między innymi AS Roma i AC Milan. Nawet otwarcie o zainteresowaniu ze strony tych ekip pod koniec maja mówił agent Portugalczyka w wywiadzie dla Radio Marte:
– Zamiarem jest zabranie z Neapolu Elseida Hysaja i Mario Ruiego. Portugalczyk przez te dwa lata zrobił wiele ważnych rzeczy, które zostały umniejszone i to mnie boli, ponieważ chciałbym go widzieć przez kolejny rok w Napoli. Myślę, że Napoli nie znajdzie lepszego obrońcy od Mario Ruiego. Jednak nie brakuje zespołów chętnych na niego. AS Roma, AC Milan, Torino, ale również i za granicą. Gra w Benfice jest marzeniem Mario – powiedział w radiu Mario Guifreddi.
Po takich słowach agenta trudno było myśleć o tym, że Rui zostanie na Stadio San Paolo. Jego agent otwarcie mówił o odejściu piłkarza i zainteresowaniu innych klubów. Jednak z czasem sprawy zaczęły się komplikować. Milan sprowadził na lewą obronę Theo Hernandeza, a Napoli wciąż nie kupiło lewego obrońcy, który miałby zastąpić Portugalczyka. Tak też ten wyszedł w pierwszym składzie przeciwko Fiorentinie. U Ancelottiego, który jeszcze nie tak dawno mówił, że Rui nie jest zawodnikiem pasującym do jego koncepcji, rozpoczyna sezon jako podstawowy lewy obrońca.
Nowy sezon, stary Rui
Pewne rzeczy jednak w życiu się nie zmieniają. Tak samo jak nie zmienia się Mario Rui. Portugalczyk wciąż jest jednym z najsłabszych, o ile na najsłabszym punktem Napoli. Niestety, z takim zawodnikiem na boku obrony trudno myśleć o zdobywaniu trofeów.












