Kariera włoskiego napastnika mogłaby posłużyć za scenariusz piłkarskiej telenoweli. Przez wiele lat swojej kariery dryfował między udanymi występami a tymi słabszymi. Często podejmował decyzje niezbyt jasne dla większości ludzi zajmujących się piłką.
Teraz jego droga trafi na zupełnie nowy szlak. Jego wybory z pozycji wolnego zawodnika potrafiły zadziwiać i tak też dzieje się tego lata. Jego sytuacja zmienia się z dnia na dzień, a powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.
Sinusoidalna kariera
Mario Balotelli jest zawodnikiem bardzo chimerycznym. O jego podejściu do piłki i formie krążą już niemal legendy. Pod względem bujnego życia prywatnego może konkurować z piłkarzami pokroju Besta czy Gascoigne’a. Nie da się jednak ukryć, że dzieli ich wielka przepaść pod względem umiejętności. Gdy Balotelli rozpoczynał swoją karierę, uważany był za piłkarza, który może osiągnąć poziom wyżej wymienionych Brytyjczyków.
Tym, co stanęło mu na przeszkodzie ku temu, były wahania formy. Włoch potrafił zmieniać się z piłkarza światowej klasy w tego z dolnej półki. Tak było m.in po przejściu z Milanu do Liverpoolu czy później w barwach francuskiej Nice. „Super Mario” jest piłkarzem, który nie potrafi skutecznie oddzielić życia prywatnego od piłki nożnej.
Przykład jego postawy w OGC Nice pokazuje, jak bardzo jego prywatne odczucia wpływają na formę tego piłkarza. Gdy mógł czuć się uwielbiany przez kibiców, a sam klub pozwalał mu spełniać swoje zachcianki, grał świetnie. Wszystko zmieniło się wraz z przyjściem Patricka Vieiry, który znacznie ograniczył zapędy Włocha. Balotelli obraził się wtedy na cały klub, co widocznie odbiło się na jego formie. Wszystko zmieniło się wraz z przenosinami do Marsylii, gdzie znów mógł poczuć się bezkarny i kontynuować swoje gierki.
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
To utarte przysłowie nie pasuje do nikogo lepiej niż do Mario Balotellego. Podczas swojej przygody w Ligue 1 bardzo mocno zaznaczał chęć powrotu do ojczyzny. Miał ku temu już kilka okazji, ponieważ już trzy lata z rzędu lądował na liście zawodników do wzięcia za darmo. W tym czasie bardzo mocno podkreślał swoje łaknienie powrotu na ojczyste boiska.
Jego wielokrotne próby za każdym razem kończyły się fiaskiem i ostatecznie wracał na boiska francuskiej elity. Nie pomagały mu w tym nawet otwarte wypowiedzi o chęci dołączenia do ekip Napoli czy Milanu. Nic w tym dziwnego, ponieważ kluby z samego topu, nie tylko włoskiego, obawiają się zatrudniać tego piłkarza.











