Nie należy wątpić w to, że Massimiliano Allegri jest znakomitym strategiem. Udowodniły to bardzo wyraźnie ostatnie dwa mecze Juventusu przeciwko FC Barcelona, w których ekipa mistrza Włoch zaprezentowała się genialnie pod względem taktycznym. Zanim jednak „Grande Allegri” znalazł odpowiednie dla swojej drużyny ustawienie na boisku, musiał sprawdzić inne warianty, które nie zawsze dawały gwarancję sukcesu. Wydaje się, że teraz drużyna „Starej Damy” pod względem organizacji gry jest niemal kompletna.
Pora nieco przybliżyć taktyczny fenomen Allegriego. Świetnie ku temu posłużą mecze Juventusu przeciwko Barcelonie z lat 2015 i 2017.
Berlin i Barcelona
Co łączy oba te miasta? Otóż są one wyznacznikiem gigantycznych zmian w grze Juventusu, jakie zaszły za kadencji Allegriego. Włoch w trakcie swojej pracy trenerskiej w Turynie szukał złotego środka, odpowiedniej taktyki, pozwalającej mu na wygrywanie z wielkimi klubami europejskiej piłki. Porównując mecze mistrza Włoch z Barceloną z czerwca 2015 roku oraz rewanżowy ćwierćfinał Ligi Mistrzów rozgrywany 19 kwietnia 2017 roku, widać wiele znaczących zmian, które wpłynęły na obraz gry ekipy z Juventus Stadium.
Po pierwsze, patrząc na składy z obu przedstawionych spotkań, można zauważyć ogromne roszady. Widoczne są one nie tylko w nazwiskach zawodników, ale również w ich ustawieniu na boisku. Jedynymi piłkarzami, którzy spinają klamrą oba te spotkania, są Gianluigi Buffon i Leonardo Bonucci.
Allegri od ostatniego gwizdka finału w Berlinie robił, co mógł, by zmienić grę drużyny. Próbował długo, bo blisko dwa lata, ale ostatni mecz z Barceloną wyraźnie pokazał Włochowi, że wykonał swoją misję niemal doskonale.
4–1–2–1–2 czy 4–2–3–1?
Ustawienie bez klasycznych skrzydłowych Allegri zaproponował w finale w 2015 roku. Niestety dla Juventusu, było ono niezbyt dobre, ponieważ „Bianconeri” popełniali liczne błędy, najczęściej w środku pola. Dziwne zachowania, jak na graczy formatu Pirlo i Marchisio, którzy grali wtedy w drugiej linii mistrza Włoch, powodowały ogromną liczbę okazji dla Barcelony. Świetnym przykładem jest choćby gol na 0:1 Ivana Rakiticia.
https://www.youtube.com/watch?v=kM95gmcLrJ0&t=468s
Ta akcja bramkowa była wręcz festiwalem błędów ekipy Allegriego. Wszystko zaczęło się od złamania linii obrony przez Patrice’a Evrę w momencie podania Messiego na skrzydło do Jordiego Alby. Później wspomniani wyżej Pirlo i Marchisio zostawili zbyt dużo miejsca Inieście, który doskonale wbiegł między nich i obsłużył w polu karnym Rakiticia. Jemu już nie pozostało nic innego, jak zdobycie bramki. Dziwić może tu też bardzo duża bierność w kryciu zawodników „Juve”, którzy pozwolili na zbyt wiele piłkarzom Enrique.
Podobnie było przy bramce na 1:2, gdy Barcelona wyprowadziła kontrę. O ile w pierwszej jej fazie obrońcy Juventusu dobrze pokryli Suareza i Neymara, o tyle już w momencie strzału Messiego wydarzyło się coś dziwnego – mianowicie obrońcy w pełni skupili się na strzelającym Argentyńczyku i nieuczestniczącym już w akcji Neymarze. To pozwoliło wyjść na wolną pozycję Suarezowi, który później bardzo łatwo dobił strzał Messiego.











