Manchester City, mimo że przegrywał do przerwy 0:2, pokonał ostatecznie Sporting Lizbona 3:2 w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Europejskiej. Nie wystarczyło to jednak do awansu do ćwierćfinału rozgrywek. Dzięki lepszemu stosunkowi bramek wyjazdowych w grze pozostał portugalski klub.
Po spotkaniu winę na siebie wziął opiekun Anglików, Roberto Mancini.
– Jestem zadowolony z występu, ale rozczarowany oboma meczami. W pierwszym spotkaniu nie graliśmy dobrze, jednak na drugie w ogóle nie wyszliśmy.
– Prawdopodobnie nie przygotowaliśmy się odpowiednio do meczu. Kiedy przegrywasz, myślisz, dlaczego tak się dzieje? A ja myślę: dlatego że popełniłem błąd. Menedżer to osoba, która przygotowuje zespół, z tego powodu uważam, że to ja jestem winny. Przepraszam za to naszych kibiców. Zawodnicy jednak dali z siebie wszystko i jestem z nich dumny.
Odpadając ze Sportingiem, „The Citizens” pozostała już tylko walka na krajowym podwórku. Włoch zapowiada do końca walkę o mistrzowski tytuł.
– Mamy tylko jeden problem, kontuzje czterech czołowych graczy. Myślę jednak, że jak zagramy z takim hartem ducha jak w drugiej połowie wczorajszego meczu, to wygramy w najbliższej kolejce z Chelsea.
– Jesteśmy na drugim miejscu w tabeli, mając jeden punkt do United, jestem przekonany, że odrobimy tę stratę. Do końca sezonu będzie toczyć się zażarta walka w Premier League, a my możemy już wszystkie siły podporządkować temu celowi – zakończył trener.
Szlagierowo zapowiadające się spotkanie z Chelsea odbędzie się w środę, 21 marca, na City of Manchester Stadium.










