Jeszcze w sobotę ciężko było wskazać faworytów w meczach Tottenhamu z City oraz United z Arsenalem. Wyniki przeszły jednak najśmielsze oczekiwania. Klubom z Manchesteru będzie się teraz pewnie poświęcać jeszcze więcej uwagi. Dlaczego w tytule 3:0? Cóż, w tym nierównym pojedynku 2 vs. 5 należy uwzględnić, że w poprzedniej kolejce podopieczni Fergusona wysoko pokonali „Spurs”.
Nie ma wątpliwości, który mecz bardziej zaskoczył swoim kuriozalnym wynikiem. 8:2 pomiędzy mistrzem a czwartą drużyną Anglii to jedna z największych niespodzianek w ponad 19-letniej historii rozgrywek Premier League. Komentujący spotkanie są zgodni – to była wielka kompromitacja dla drużyny Arsene Wengera. Być może także punkt kulminacyjny i albo „The Gunners” zaczną już grać jak na wypromowaną markę przystało, albo zostaną rozczarowaniem sezonu, zwykłym ligowym średniakiem. W klubie na pewno jest gorąco i każdy zdaje sobie sprawę z blamażu. Władze Arsenalu, w ramach swego rodzaju przeprosin, tym kibicom, którzy byli na Old Trafford, zamierzają ufundować wyjazd na następny mecz.

W ramach pomeczowej wypowiedzi Wenger przyznał, że jeżeli chodzi o Arsenal, to właśnie kibice zasługiwali na wyróżnienie. Obiecał, że w przyszłej kolejce jego podopieczni wrócą mocniejsi. Wiadomo, czego do tego potrzeba. Francuz w końcu zaczął się poważniej uaktywniać na rynku transferowym – a przynajmniej można się tego domyślać po licznych spekulacjach. Zdecydowana większość obserwatorów ligi angielskiej jest zdania, że jeżeli nie chce on zawalić sezonu, powinien schować honor do kieszeni i sprowadzić zdolnych, ukształtowanych już piłkarsko graczy. Jest tylko jeden problem. Lada moment 30 sierpnia, po nim 31 sierpnia, a jeszcze po nim zamknięcie okienka.
Transferowe spekulacje pojawiły się jak grzyby po deszczu. Na pierwszy plan idzie oczywiście defensywa, i tak oto mówi się, że na Emirates może pojawić się ktoś z grona: Dann, Samba, Alex, Jagielka oraz Cahill. Za tego ostatniego Arsenal przedstawił już ponoć konkretną ofertę, lecz została ona odrzucona, gdyż proponowana kwota miała być śmiesznie mała jak na zawodnika tej klasy. Ale z drugiej strony, jeżeli to prawda (pomijając już, że Cahill to ważna postać w drużynie Boltonu), to co się dziwić? Przez ostatnie lata Arsenal nieraz udowodnił, że jest gotów negocjować, choćby chodziło o milion funtów (niby dużo, ale co to dla ligowego potentata w walce o klasowego zawodnika). Po takim upokorzeniu powinien jednak spuścić z tonu. Klub nie przynosi strat – ba, przynosi zyski, a w najbogatszej lidze świata to sukces. Zdaje się, że tej oczywistości jakoś nie zauważano, tylko dalej, może nawet w skrajność, stawiono na młodych piłkarzy. Możliwe, że to już koniec konsekwentnego, opracowanego przez Wengera, planu budowania drużyny. Wszystkie te chucherkowate cegiełki, nieotynkowane jeszcze piłkarskim doświadczeniem, zostały rozbite przez wielką kulę znakowaną logiem Manchesteru United. Teraz trzeba to wszystko poukładać, a najlepiej czymś dobrze wzmocnić.












