Trener reprezentacji Niemiec, Joachim Loew, chce, aby w walce o mistrzostwa Europy i świata były wprowadzone prekwalifikacje. Miałyby w nich uczestniczyć drużyny z niższych miejsc w rankingu FIFA.
Według selekcjonera Loewa takie rozwiązanie spowodowałoby rozluźnienie terminów, które są przeładowane niepotrzebnymi meczami. –Musimy porozmawiać o tym, czy jest sens grania dwukrotnie przeciwko takim drużynom jak Kazachstan, Wyspy Owcze czy San Marino – powiedział w jednym z wywiadów trener. Reprezentacja Niemiec już w najbliższy piątek rozegra mecz przeciwko Kazachstanowi. Nasi zachodni sąsiedzi w swojej grupie mierzą się również z Wyspami Owczymi.
Warto zaznaczyć, że Europa jest jedną z dwóch stref, gdzie gra się tylko jedną rundę kwalifikacji. Drugim takim kontynentem jest Ameryka Południowa, gdzie obecnie w eliminacjach startuje dziewięć drużyn. W pozostałych strefach gra się troszeczkę inaczej. Np. w Azji kwalifikacje są podzielone na trzy rundy. Tylko pięć najlepszych zespołów na kontynencie rozpoczyna od trzeciej fazy. Pozostałe drużyny muszą przedzierać się przez pierwszą i drugą. Podział zależy od miejsca w rankingu FIFA zajmowanego przez daną reprezentacje.
Wprowadzenie prekwalifikacji mogłoby ułatwić awans na turniej czołowym drużynom. Lecz co z krajami, które w rankingu są niżej? Miałyby one wtedy więcej meczów do rozgrywania. Gdyby życzenia Joachima Loewa weszły w życie, zapewne byli byśmy świadkami mniejszej ilości piłkarskich niespodzianek.









