LM: Sześciu Polaków gra dalej


Środowe spotkania fazy play-off Ligi Mistrzów przyniosły jedną sporą niespodziankę, a mianowicie awans APOEL-u Nikozja, w którym grają Marcin Żewłakow, Kamil Kosowski i Adrian Sikora. Doliczając do tego zawodników Arsenalu: Łukasza Fabiańskiego i Wojciecha Szczęsnego oraz obrońcę Olympiakosu, Michała Żewłakowa, dziś aż sześciu polskich piłkarzy mogło się cieszyć z awansu.


Udostępnij na Udostępnij na

Arsenal – Celtic 3:1 Od początku meczu na boisku dzielili i rządzili „Kanonierzy”. Artur Boruc kilkukrotnie zatrzymywał zawodników gospodarzy, którzy wykorzystywali bezradność obrony Celticu. W ósmej minucie spotkania bramkarz reprezentacji Polski znakomicie zatrzymał strzał Nicklasa Bendtnera, a dobitka Eduardo minęła słupek bramki gości. 20 minut później hiszpański arbiter, Manuel Mejuto Gonzalez, popełnił kardynalny błąd dyktując rzut karny dla Arsenalu. Eduardo otrzymał w polu karnym Celticu podanie od Emmanuela Eboue i mijając Artura Boruca efektownie się przewrócił. Chwilę później reprezentant Chorwacji pewnie trafił z jedenastu metrów do siatki. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy gola zdobył Scott McDonald, ale sędzia liniowy słusznie zauważył pozycję spaloną Australijczyka. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy dobrze uderzał zza pola karnego Eduardo, ale Boruc wybił piłkę na rzut rożny. W 53. minucie podopieczni Arsene’a Wengera kolejny raz rozklepali defensywę wicemistrzów Szkocji. Tym razem futbolówkę przejął Eboue i nie dał większych szans Borucowi. 20 minut później świetną akcję trójkową przeprowadzili gospodarze. Aaron Ramsey zagrał do Andrieja Arszawina, a Rosjanin obrócił się i precyzyjnie uderzył piłkę w róg bramki Celticu. W doliczonym czasie gry honorową bramkę dla „The Bhoys” zdobył Massimo Donati, wykorzystując dobre podanie Andreasa Hinkela. Zgodnie z przewidywaniami klub Artura Boruca pożegnał się z Ligą Mistrzów.

Kamil Kosowski bohaterem Nikozji
Kamil Kosowski bohaterem Nikozji (fot. apoelfc.com.cy)

Fiorentina – Sporting 1:1 Do 35. minuty tego spotkania, na murawie stadionu we Florencji niewiele się działo. Wtedy do wykonywania rzutu wolnego podszedł Joao Moutinho i strzałem w okienko bramki Sebastiena Freya, nie dał Francuzowi żadnych szans na skuteczną interwencję. W przerwie szkoleniowiec „Violi”, Cesare Prandelli, zdecydował się na wprowadzenie na boisko młodego Czarnogórca, Stevana Joveticia. Ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem już dziewięć minut po wznowieniu gry były zawodnik Partizana Belgrad doprowadził do remisu. Mimo dobrej gry gości, szczególnie strzelca bramki, Joao Moutinho, to do końca meczu nic się już nie zmieniło. „Zwycięski remis” promuje Fiorentinę.

Olympiakos – Sheriff 1:0 Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando zawodników zespołu Mistrza Grecji, ale gospodarze nie potrafili zdobyć bramki. Napastnicy Olympiakosu niemiłosiernie pudłowali, a jeśli oddali już jakiś strzał w kierunku bramki Mołdawian, to na posterunku był golkiper gości, Stanislav Namasco. W końcu na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry, na prowadzenie wyszli koledzy klubowi Michała Żewłakowa. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Konstantinos Mitroglou, który trafił do siatki Sheriffa z bliskiej odległości. Ten wynik oznacza powrót Olympiakosu do europejskiej elity, po rocznej przerwie.

APOEL – FC Kopenhaga 3:1 Nie minęły dwie minuty od rozpoczęcia spotkania, a cypryjska publiczność oszalała ze szczęścia za sprawą Kamila Kosowskiego. Były reprezentant Polski przedarł się prawym skrzydłem i precyzyjnym strzałem zaskoczył bramkarza gości. Kwadrans później zawodnicy z Wyspy Afrodyty prowadzili już 2:0. Zdenek Pospech sfaulował w polu karnym Mariosa Elię, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Chrysis Michael. Cztery minuty później kontaktowego gola dla przybyszów z Danii strzelił głową Senegalczyk Dame N’Doye. Jeszcze przed przerwą podopieczni Ivana Jovanovicia podwyższyli prowadzenie. Efektownym strzałem „szczupakiem” popisał się zdobywca drugiego gola dla APOEL-u, Michael. Druga połowa to rozpaczliwe bicie głową w mur zawodników gości. Cypryjczycy nie dali się jednak zaskoczyć i w fazie grupowej Ligi Mistrzów będziemy oglądać trzech Polaków; Marcina Żewłakowa, Kamila Kosowskiego i Adriana Sikorę.

VFB Stuttgart – FC Timisoara 0:0 Już po pierwszym meczu pomiędzy tymi ekipami można było wskazać pewniaka do awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zawodnicy z Rumunii ograniczali się do kontr, z kolei podopieczni Markusa Babbela grali mocno nieskutecznie. Brylował w tym zwłaszcza Sami Khedira, który miał dwie dobre okazje do pokonania Costela Pantilimona. Ostatecznie po bezbarwnym meczu, awansowali gracze z Mercedes-Benz Arena.

Komentarze
~Pysio (gość) - 15 lat temu

Mówiłem , że Celtic nie ma szans z Kanonierami :D

Odpowiedz
~APOEL Nikozja (gość) - 15 lat temu

NO w końcu bedzie APOEL i 3 polaków !!!!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz
~p15 (gość) - 15 lat temu

Boruc dostał nauczkę... dobrze mu tak,niech ze
słowenią i innych meczach polakoów napuszcza z
nieskończoność bramek Celtic nawet z grupy Ligi
Europejskiej nie wyjdzie

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze