Siedem lat musieli czekać kibice Łódzkiego Klubu Sportowego na powrót swojego ukochanego klubu do najwyższej klasy rozgrywkowej. W sobotę łodzianie pokonali na wyjeździe GKS Jastrzębie 2:0 i tym samym przypieczętowali awans do Lotto Ekstraklasy.
Jak wiele czasu upłynęło od momentu ostatniego meczu ŁKS-u na najwyższym szczeblu piłkarskim w kraju, najlepiej pokazują poniższe przykłady. W maju 2012 roku właśnie szykowaliśmy się do mistrzostw Europy organizowanych w Polsce i na Ukrainie, odsłuchując w tle kiczowate „Koko Koko Euro Spoko”, po boiskach ekstraklasy wciąż biegali Frankowski czy Rasiak, a ponad 10 milionów Polaków komunikowało się na co dzień ze sobą, korzystając z Gadu-Gadu.
Tiki-taka zamiast gry na chaos
Przez ten czas zmienił się świat, zmienił się również ŁKS. Dziś to zupełnie inny klub – zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Po reaktywacji klubu jesienią 2013 roku postawiono na pracę od podstaw. Reorganizacji uległa praca piłkarskiej akademii oferującej teraz młodym adeptom futbolu atrakcyjne warunki do trenowania pod okiem profesjonalistów. Kluczowe w tym aspekcie było powstanie ośrodka treningowego z prawdziwego zdarzenia przy ul. Minerskiej, którego już dziś pozazdrościć mogą czołowe kluby w naszym kraju.
Postanowiono zerwać również z polityką finansową klubu z poprzednich lat, gdy ŁKS kojarzony był z życiem na kredyt, niekończącymi się długami i masą zobowiązań. Zamiast obietnic bez pokrycia postawiono na taktykę „krok po kroku”, stopniowo rozbudowując struktury organizacyjne i dbając o to, by nie doprowadzić do powrotu koszmarów z przeszłości, gdy wydatki zdecydowanie przekraczały wpływy klubu. ŁKS rozwijał się również piłkarsko. Łodzianie w niższych klasach rozgrywkowych grali efektywnie, ale mało efektownie. Wszystko zmieniło się latem wraz z przyjściem trenera Kazimierza Moskala, który odmienił oblicze zespołu. Dziś w Łodzi z uśmiechem na twarzy wspominają dawne czasy i żartują, że po siedmiu latach taktykę gry „na chaos” wdrażaną przez Piotra Świerczewskiego zastąpiła łódzka wersja tiki-taki w wykonaniu zawodników prowadzonych przez byłego piłkarza Wisły Kraków. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że była to dobra zmiana.
Jedzie pociąg z daleka…
I tylko warunki infrastrukturalne nadal pozostawiają wiele do życzenia, choć i to wkrótce powinno ulec zmianie. W miejsce starego stadionu przy al. Unii 2 w 2015 roku powstała nowoczesna, ale tylko jedna trybuna. Od tamtej pory miasto obiecywało sukcesywne dobudowywanie pozostałych części stadionu, ale kolejnych postępowań przetargowych nie udało się pozytywnie rozstrzygnąć. Kością niezgody były kwoty dobudowy pozostałych trybun, które zdecydowanie przewyższały możliwości finansowe miasta. W kwietniu pojawiło się jednak światełko w tunelu. Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska na specjalnie zwołanej konferencji prasowej ogłosiła, że podczas najbliższej majowej sesji Rady Miejskiej przegłosowana zostanie poprawka do budżetu, która umożliwi skończenie całej inwestycji w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy. Jest zatem szansa, że za kilka lat w odpowiedzi na okrzyk „Druga strona odpowiada” kibice ŁKS-u nie usłyszą już rozkładu jazdy pociągów wyruszających z pobliskiego dworca Łódź Kaliska.











