West Ham United przegrał na własnym stadionie z Liverpoolem FC 1:2 (1:1) w meczu 33. kolejki Premier League. Dzięki zwycięstwu „The Reds” wrócili na fotel lidera ligi angielskiej. Gospodarze nadal zajmują miejsce w środku stawki.
Goście przez cały mecz przeważali, ale albo trafiali w poprzeczkę, albo świetnie bronił Adrian. Ostatecznie niezawodny kapitan Steven Gerrard wykorzystał dwa rzuty karne podyktowane po ewidentnych błędach defensywy miejscowych. Ci odpowiedzieli tylko jedną bramką Marka Noble’a z rzutu wolnego.
Goście stworzyli sobie pierwszą groźną sytuację w 20. minucie. Suarez przyjął sobie piłkę w polu karnym, łatwo zwiódł obrońcę i potężnie strzelił na bramkę, ale uderzył w poprzeczkę. W 33. minucie Mark Noble minimalnie przestrzelił z rzutu wolnego. Sześć minut później Suarez dośrodkował w pole karne, a błąd popełnił Tomkins, który wybił piłkę prosto od nogi niepilnowanego Sturridge’a, który uderzył bez przyjęcia, ale ponad bramką. Kolejny fatalny błąd Tomkins popełnił chwilę później. Gerrard świetnie zagrał do Suareza, który przyjęciem chciał minąć obrońcę, ale ten zatrzymał piłkę ręką, a sędzia od razu wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Stevie G i pewnie pokonał Adriana. W doliczonym czasie gry „Młoty” zdołały jednak wyrównać. Futbolówkę dośrodkowaną z rzutu rożnego wyłapał Mignolet, ale po starciu z Carollem upuścił ją, co wykorzystał Guy Demel, i umieścił ją w siatce.
Pierwszą groźną sytuację w drugiej części gry wypracowali sobie miejscowi. Demel dośrodkował na piąty metr w pole karne, a Caroll wygrał pojedynek główkowy ze Skrtelem, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Kilka minut później „The Reds” wywalczyli drugi rzut karny. Flanagan znalazł się niespodziewanie w polu karnym i został obsłużony podaniem z głębi pola. Obrońca minął Adriana, ale spóźniony bramkarz spowodował jego upadek, a arbiter po raz drugi wskazał na wapno. Po raz kolejny do piłki podszedł Gerrard i znów pewnie pokonał golkipera. Po chwili goście mogli jeszcze bardziej dobić rywali. Lucas Leiva odnalazł w polu karnym Suareza. Urugwajczyk obrócił się z piłką, lecz skiksował i łatwo wyłapał ją bramkarz. Pięć minut przed końcem Sterling zagrał w pole karne do Suareza, który technicznym strzałem chciał pokonać Adriana. Piłka ostatecznie zatrzymała się jednak na poprzeczce. W doliczonym czasie gry Sterling zszedł ładnie z piłką do środka i uderzył z dystansu, ale kapitalną interwencją popisał się golkiper „Młotów”.










