26 kolejka francuskiej ekstraklasy dobiegła końca. Mieliśmy w niej okazje obejrzeć kilka naprawdę ciekawych spotkań. Wyniki dzisiejszych meczów mogą mieć ogromny wpływ w końcowym rozrachunku, gdyż pretendentom do tytułu udało się odrobić część strat do liderującego Lyonu.
Girondins Bordeaux 1:0 FC Lorient
W niedzielne popołudnie Żyrondyści podejmowali na własnym stadionie drużynę z Lorient. Choć gospodarze byli faworytem tego spotkania, mecz nie okazał się łatwy dla podopiecznych Laurenta Blanca. Goście przez całą pierwszą połowę stawiali silny opór, mądrze broniąc się przed atakami Bordeaux. Dlatego też pierwsza część spotkania nie przyniosła nam wielkich emocji. W przerwie meczu trener Blanc musiał powiedzieć kilka ostrych słów swoim piłkarzom, bo w drugiej zobaczyliśmy zupełnie inną grę gospodarzy, czego efektem była bramka zdobyta w 49 minucie. Po znakomitym podaniu Brazylijczyka Jussie akcję wykończył będący w znakomitej formie Marouane Chamakh. Jest to 8 bramka Argentyńczyka w tym sezonie. Mimo stworzenia przez gospodarzy kilku dogodnych sytuacji, wynik nie uległ już zmianie, a trzy punkty pozostały na Stade Chaban Delmas.
AS Monaco 2:2 AS Saint Etienne

Chociaż ten mecz miał być pojedynkiem dwóch drużyn, walczących o utrzymanie, to jednak przyniósł wiele emocji. Nieznacznym faworytem było Monaco i to ono otworzyło wynik spotkania. W 20 minucie bramkarza gości pokonał Frédéric Nimani. Jednak gospodarze niedługo cieszyli się z prowadzenia. Już w 26 minucie po znakomitej akcji gości, wyrównał Dimitri Payet. Do przerwy wynik się nie zmieniał. Na drugą część meczu piłkarze obu drużyn wyszli bardzo zmotywowani. Na kolejną bramkę kibice musieli czekać do 69 minuty. Wtedy to po wspaniałym rajdzie Daisuke Matsuis wyprowadził gości na prowadzenie. Kiedy wszystkim wydawało się, że Saint Ettiene wywiezie z Monaco trzy punkty, które wyciągną drużynę ze strefy spadkowej, w 92 minucie jeden punkt dla gospodarzy uratował Yohan Mollo.
SM Caen 0:1 Olympique Marsylia
Mecz ten miiał być pojedynkiem między Dawidem, a Goliatem. Caen stawiło jednak silny opór trzeciej drużynie Ligue 1, a zwycięstwo nie przyszło łatwo drużynie z Marsylii. W pierwszej połowie na boisku nie zobaczyliśmy nic ciekawego. Mimo ataków gościom nie udało się pokonać dobrze dysponowanego Plante. Na pierwszą bramkę kibice musieli czekać aż do 67 minuty. Po indywidualnej akcji Brazylijczyka Brandao, OM wyszło na prowadzenie. Po zdobyciu gola Marsylia przestała atakować. Gospodarze kilkukrotnie próbowali zmienić wynik spotkania, jednak Olympique nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa. Faworyt zwyciężył, choć samo spotkanie rozczarowało.











