We wszystkich najsilniejszych ligach Europy sezon jest w pełni. Wszyscy najlepsi piłkarze świata koncentrują się na walce o mistrzostwa lig, w których grają. Tymczasem Polacy chcą jak najlepiej spożytkować czas dany na przygotowanie reprezentacji do Euro 2012. W tym celu „Biało-czerwoni” towarzysko zmierzą się z Bośnią i Hercegowiną.
Biorąc pod uwagę pozycję obu drużyn w rankingu Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej, reprezentacja Polski w starciu ze swoim piątkowym w Antalyi rywalem nie powinna mieć żadnych szans. Obie drużyny w wymienionym zestawieniu dzieli aż 20 miejsc. Choć 51. pozycja Bośni i Hercegowiny na kolana nie rzuca, o tyle zajmowana przez „Biało-czerwonych” 71. lokata jest nad Wisłą powodem do wstydu. Różnicę poziomów widać chociażby po postawie obu drużyn w ostatnich eliminacjach do wielkich imprez. O ile Polacy w kwalifikacjach do Euro 2008 wygrali swoją grupę, a nasi rywale zajęli czwarte miejsce za Grecją, Turcją i Norwegią, o tyle dwa lata później role się odwróciły. Bośniacy w rywalizacji o miejsca na mundialu RPA przegrali dopiero po barażach zdecydowanie wyżej z Portugalią, nie prezentując się źle w potyczkach z „Brazylijczykami Europy”. Natomiast najlepszym komentarzem do postawy zawodników znad Wisły w tamtym czasie będzie milczenie. Podczas gdy Bośniacy z mistrzostwami świata pożegnali się dość pechowo, nasi piłkarze lepsi okazali się tylko od San Marino.

Gdyby obie drużyny musiały zmierzyć się w najsilniejszych składach, Polacy zapewne byliby bez szans. Jednak data rozgrywania tego meczu nie jest oficjalnym terminem FIFA, na boisku w Antalyi zobaczymy tylko graczy występujących w krajowych drużynach klubowych. O zdecydowanie większych osłabieniach mogą mówić nasi przeciwnicy. W ich składzie zabraknie wielu cennych i znakomitych piłkarzy, jak Senijad Ibricić, Vedad Ibisević, Zlatan Bajramović, Zvjezdan Misimović czy Edin Dzeko. Wśród podopiecznych Franciszka Smudy nie zobaczymy między innymi: Łukasza Fabiańskiego, Michała Żewłakowa, Roberta Lewandowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego i Ireneusza Jelenia. Jednak były opiekun Wisły Kraków i Lecha Poznań nadal ma kim grać. Bramki prawdopodobnie strzec będzie zbierający dobre recenzje Grzegorz Sandomierski. W obronie będziemy mogli zobaczyć chociażby Macieja Sadloka i Hubera Wołąkiewicza, a w pomocy Ariela Borysiuka i Macieja Rybusa. Natomiast o zdobywanie goli pokuszą się Kamil Grosicki i Tomasz Kupisz.
Jeżeli chodzi o statystykę bezpośrednich spotkań, ta przemawia na naszą korzyść. Nie może być ona jednak wymiernym obrazem tego, jak Polacy i Bośniacy grali ze sobą. Trzeba zauważyć, że obie drużyny przeciwko sobie zagrały zaledwie raz. Miało to miejsce niemal dwa lata temu, także w Turcji (wtedy w Kundu) i również w składach ligowych. „Biało-czerwoni” tamte starcie wygrali 1:0 dzięki bramce strzelonej przez Michała Golińskiego. Kto natomiast będzie bohaterem zbliżającego się meczu Polska – Bośnia i Hercegowina? Tego dowiemy się w piątek.











