Liga Mistrzów za wygranie FA Cup?


21 lutego 2016 Liga Mistrzów za wygranie FA Cup?

Takim pomysłem rzucił niedawno dyrektor wykonawczy angielskiej federacji piłkarskiej (FA), Martin Glenn. Plan zakłada przerzucenie jednego miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów z Premier League do FA Cup. Jakie są na to szanse i co jeszcze planuje Glenn? O tym poniżej.


Udostępnij na Udostępnij na

Co taki manewr miałby w ogóle dać? – Przywróciłoby to dawny blask rozgrywkom Pucharu Anglii – tak argumentował swoją śmiałą ideę Glenn.

Na pewno rozgrywki byłyby traktowane bardziej poważnie przez kluby Premier League. Nie dochodziłoby do takich sytuacji jak dzisiaj, że przez nagromadzenie sporej ilości meczów Manchester City wystawia do gry w FA Cup przeciwko Chelsea młodych debiutantów. Wzrost rangi turnieju przełożyłby się pewnie na większe zainteresowanie sponsorów, a zyskiwałyby na tym przede wszystkim drużyny z niższych niż BPL lig.

Jakie są minusy? Ciekawie przedstawia je dziennikarz „Daily Mail”, Martin Samuel: – Akurat wracamy do sytuacji z przeszłości, w której o czołowe miejsca w lidze, te dające udział w Lidze Mistrzów, walczy więcej niż 4-5 drużyn. I teraz jak zespoły takie jak Tottenham, Leicester mają szansę wrócić do czołówki, to akurat chcemy ograniczyć liczbę najbardziej prestiżowych miejsc dających szansę na udział w LM. Poza tym wyobraźmy sobie, że dochodzi do wymarzonego scenariusza i FA Cup wygrywa jakaś ekipa z dołu tabeli BPL albo nawet z Championship. Jak ona sobie później poradzi w Europie? Nie poradzi sobie. Odpadnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów (jeśli do niej dojdzie).

Samuel kontynuował: – A to będzie miało wpływ na nasz współczynnik UEFA. W tej materii jesteśmy za Niemcami, za Hiszpanami i mamy niewielką przewagę nad Włochami. Tracąc kolejne punkty, zostalibyśmy w tyle za Serie A i mielibyśmy wtedy tylko trzy miejsca dające prawo gry w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. I w Premier League byłyby wówczas ledwie dwa takie miejsca!

Martin Glenn
Niech wygranie FA Cup będzie premiowane awansem do Ligi Mistrzów! – takim pomysłem rzucił dyrektor wykonawczy FA, Marin Glenn. (fot. Thefa.com)

Sam Glenn mówił o tym aspekcie: – Pomysł jest atrakcyjny, ale musimy pracować nad tym, żeby mieć wystarczająco dużo punktów rankingowych, by zachować cztery miejsca dające możliwość gry w Lidze Mistrzów. To niebagatelny fakt, ale sam dyrektor wykonawczy FA nie ma na niego wpływu, bo jest to sprawa stricte sportowa. Zależna od tego, co się wydarzy na boisku.

Kolejna sprawa to chęć przeforsowania takiej idei. Na pewno kluby z niższych szczebli wyraziłyby dla niej poparcie, bo wzmocnienie FA Cup jest w ich interesie. Ale! Odwrotnie niż w Polsce krajowy związek nie cieszy się w Anglii tak mocną pozycją. Jeżeli władze i kluby Premier League nie wyrażą zgody na taką zmianę, to nie będzie najmniejszych szans na wdrożenie tego pomysłu. A trudno sobie wyobrazić, by zespoły takie jak Liverpool, Tottenham, West Ham czy Manchester United były za takim rozwiązaniem.

Są za to za inną reformą, o której debatowano za zamkniętymi drzwiami w minionym tygodniu. Za zlikwidowaniem meczów powtórkowych w FA Cup.

Na Wyspach trwa obecnie pięćsetny odcinek debaty pt. „Przerwa zimowa – za i przeciw”. Stanowczy głos w tej sprawie zabrali zagraniczni szkoleniowcy pracujący w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. – Angielskie drużyny klubowe i reprezentacja narodowa zawsze będą miały problemy w osiąganiu satysfakcjonujących wyników przy takiej ilości meczów, w tak wielu turniejach. Jest po prostu zbyt wiele spotkań – tak przed świętami Bożego Narodzenia mówił Juergen Klopp.

Dwa tygodnie później w podobnym tonie wypowiadał się trener Watfordu, Quique Sanchez Flores: – Problem z FA Cup jest taki, że trzeba w nim rozegrać zbyt wiele spotkań. Potrzeba minimum sześciu meczów, by dojść do finału, a po drodze mogą się przecież zdarzyć spotkania powtórkowe. To za dużo dla nas, dla klubu pokroju Watfordu. Wtórował im niedawno Manuel Pellegrini, mówiąc o zbyt małym wsparciu ze strony władz ligi i związku krajowego dla tych, którzy reprezentują Anglię w Lidze Mistrzów. Jasno zadeklarował, że w kwestii planowania terminarza coś się musi zmienić, bo natężenie spotkań na przełomie roku jest bardzo duże.

Jak to zrobić? W dyskusjach między FA a zespołami BPL padły dwa pomysły: usunięcie powtórek w ramach krajowego pucharu i zlikwidowanie dwumeczów w półfinałach pucharu ligi. Oba mają swoje plusy i minusy. Pierwszy zmniejsza liczbę gier, ale tracą na tym małe kluby, które dzięki meczom powtórkowym z potentatami zarabiają o wiele więcej niż na zwykłych dniach meczowych w niższych ligach.

Problem polega też na tym, że UEFA nie pozwala na spotkania w ramach innych rozgrywek w czasie, w którym gra Liga Mistrzów, monopolizując tym samym czas antenowy i uwagę kibiców na swoim flagowym projekcie. Teraz stwarza to jeszcze większe komplikacje przy układaniu terminarza, gdy pierwsza runda 1/8 finału LM jest rozgrywana na przestrzeni dwóch, a nie jednego tygodnia. W ostatnich latach zdarzało się jednak, że mecze na Wyspach odbywały się w tym samym czasie, w którym grała LM, za co angielska federacja musiała później płacić kary i nie dostawała wszelkiej maści bonusów.

Jeśli jednak udałoby się dojść z władzami europejskiej piłki do pewnego konsensusu i wywalczyć możliwość organizacji spotkań krajowego pucharu w tym samym czasie, w którym miałyby miejsce europejskie puchary, to niewątpliwie byłby to duży atut, gdyż pozwoliłby na rozłożenie tej dużej ilości meczów w większym wymiarze czasowym. Nie musiałyby być rozgrywane w takim natężeniu w środku tygodnia.

Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń, które mają doprowadzić do tego, by pod koniec grudnia, w styczniu i w lutym nie było takiego nagromadzenia spotkań. A w idealnym rozwiązaniu, by była przerwa zimowa. To może pomóc angielskiej piłce, ale warto zaznaczyć, że na pewno nie jest jej głównym i jedynym problemem. Wszelkie zmiany organizacyjne dotyczące FA Cup i tak mogą wejść w życie dopiero od 2018 roku, bo wtedy zacznie obowiązywać nowa umowa telewizyjna w tych rozgrywkach.

 

Komentarze
Dan (gość) - 5 lat temu

Moim zdaniem jeżeli angielskim klubom jeszcze zależy na europejskich rozgrywkach to nie powinni zwiększać rangi FA Cup plus zlikwidować powtórki spotkań. W ten sposób przynajmniej trochę zmniejszy się natężenie meczy.

PL w Boxing Day to czysty marketing, dlatego nie sądzę by z tego zrezygnowali. Nawet Hiszpanie widząc jak ten produkt się dobrze sprzedaje powoli próbują to wdrażać na swoje podwórko.

W sumie gdyby LM nie cieszyła się tak wysokim prestiżem jak aktualnie to wielce prawdopodobne, że angielskie kluby by ją olały (zwłaszcza teraz przy nowych umowach z praw telewizyjnych), bo finansowo bardziej by im się opłacało zająć 2 czy 3 miejsca wyżej w tabeli PL niż tracić siły na LM.
Włoska piłka w mojej opinii będzie powoli się budziła z marazmu, ponieważ na plw. apenińskim zdali sobie sprawę z tego, że minęły już te czasy gdy było ich stać na sprowadzanie gwiazd i zaczynają coraz śmielej stawiać na młodzież co powinno zaprocentować w niedalekiej przyszłości.
A stracenie kolejnego miejsca w LM przez Anglików może przyśpieszyć "odłączenie się" Wysp od Europy czyt. postawienie w większej mierze na własny "produkt".

Z resztą pismo nosem przeczuwał już wcześniej Rummenigge, który nawoływał do stworzenia osobnej ligi dla najlepszych klubów tzw. Super Ligi. Oprócz Bayernu skory do przystania na ten pomysł był również Juventus.
Pewnie za chwilę napłynie do ligi angielskiej kolejnych zagranicznych inwestorów i przepaść finansowa będzie się powiększać, bo jak wiadomo pieniądz rodzi pieniądz. W sumie już ekipy z dołu tabeli PL skupują najlepszych piłkarzy z ligi francuskiej, teraz tylko czekać jak będą kusić kasą kluczowych piłkarzy takiego Bayernu czy Juve.
Także zobaczymy jaką drogę obierzą .

Odpowiedz
Nathaniel Organ (gość) - 5 lat temu

Zmniejszenie tego ogromnego natężenia, ilości spotkań z jakim mają do czynienia kluby BPL, to klucz teraz i o tym się głównie mówi na Wyspach. Pomysł z przerzuceniem jednego miejsca dającego szansę gry w LM, do FA Cup pojawił się dość spontanicznie i choć sam początkowo byłem za, to po głębszej analizie jestem przeciw;)

Kluby BPL na pewno nadal chcą osiągać sukcesy w LM, bzdurą jest mówienie, że odpuszczają, nie chce im się itd. Trzeba jednak pamiętać, że poza dobrą organizacją własnych rozgrywek krajowych, pod kątem tych europejskich, trzeba się też przebić poziomem piłkarskim. A z tym jest obecnie średnio,co widzimy już kolejny sezon z rzędu w LM;) Więc samo uporządkowanie terminarza, zmniejszenie ilości gier nie rozwiąże całego problemu.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze