Takim pomysłem rzucił niedawno dyrektor wykonawczy angielskiej federacji piłkarskiej (FA), Martin Glenn. Plan zakłada przerzucenie jednego miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów z Premier League do FA Cup. Jakie są na to szanse i co jeszcze planuje Glenn? O tym poniżej.
Co taki manewr miałby w ogóle dać? – Przywróciłoby to dawny blask rozgrywkom Pucharu Anglii – tak argumentował swoją śmiałą ideę Glenn.
Na pewno rozgrywki byłyby traktowane bardziej poważnie przez kluby Premier League. Nie dochodziłoby do takich sytuacji jak dzisiaj, że przez nagromadzenie sporej ilości meczów Manchester City wystawia do gry w FA Cup przeciwko Chelsea młodych debiutantów. Wzrost rangi turnieju przełożyłby się pewnie na większe zainteresowanie sponsorów, a zyskiwałyby na tym przede wszystkim drużyny z niższych niż BPL lig.
Jakie są minusy? Ciekawie przedstawia je dziennikarz „Daily Mail”, Martin Samuel: – Akurat wracamy do sytuacji z przeszłości, w której o czołowe miejsca w lidze, te dające udział w Lidze Mistrzów, walczy więcej niż 4-5 drużyn. I teraz jak zespoły takie jak Tottenham, Leicester mają szansę wrócić do czołówki, to akurat chcemy ograniczyć liczbę najbardziej prestiżowych miejsc dających szansę na udział w LM. Poza tym wyobraźmy sobie, że dochodzi do wymarzonego scenariusza i FA Cup wygrywa jakaś ekipa z dołu tabeli BPL albo nawet z Championship. Jak ona sobie później poradzi w Europie? Nie poradzi sobie. Odpadnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów (jeśli do niej dojdzie).
Samuel kontynuował: – A to będzie miało wpływ na nasz współczynnik UEFA. W tej materii jesteśmy za Niemcami, za Hiszpanami i mamy niewielką przewagę nad Włochami. Tracąc kolejne punkty, zostalibyśmy w tyle za Serie A i mielibyśmy wtedy tylko trzy miejsca dające prawo gry w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. I w Premier League byłyby wówczas ledwie dwa takie miejsca!

Sam Glenn mówił o tym aspekcie: – Pomysł jest atrakcyjny, ale musimy pracować nad tym, żeby mieć wystarczająco dużo punktów rankingowych, by zachować cztery miejsca dające możliwość gry w Lidze Mistrzów. To niebagatelny fakt, ale sam dyrektor wykonawczy FA nie ma na niego wpływu, bo jest to sprawa stricte sportowa. Zależna od tego, co się wydarzy na boisku.
Kolejna sprawa to chęć przeforsowania takiej idei. Na pewno kluby z niższych szczebli wyraziłyby dla niej poparcie, bo wzmocnienie FA Cup jest w ich interesie. Ale! Odwrotnie niż w Polsce krajowy związek nie cieszy się w Anglii tak mocną pozycją. Jeżeli władze i kluby Premier League nie wyrażą zgody na taką zmianę, to nie będzie najmniejszych szans na wdrożenie tego pomysłu. A trudno sobie wyobrazić, by zespoły takie jak Liverpool, Tottenham, West Ham czy Manchester United były za takim rozwiązaniem.











