Liga Mistrzów: Rozdanie drugie


1 października 2012 Liga Mistrzów: Rozdanie drugie

Dla wszystkich strapionych jesienną aurą czy inauguracją roku akademickiego mamy dobrą wiadomość. Już we wtorek i środę, po zmaganiach z wiatrem, pluchą i monotonnym głosem wykładowcy, możecie rozsiąść się wygodnie w fotelach i delektować futbolem w najlepszym klubowym wydaniu. Przed nami 2. kolejka piłkarskiej Ligi Mistrzów! Na pierwszy front pójdą zespoły z grup E-H.


Udostępnij na Udostępnij na

Grupa E

FC Nordsjaelland – Chelsea Londyn

Powyższy mecz da odpowiedź na pytanie, czy po bezdyskusyjnej porażce dwa tygodnie temu w Doniecku podopieczni Kaspera Hjumlanda są w stanie zaprezentować futbol na odpowiednim poziomie. Po przegranej 0:2 zapewne niewielu na kameralnym stadionie Farum Park jest zadowolonych z inauguracji Ligi Mistrzów, ale bardziej niepokojący jest styl, który Duńczycy zaprezentowali z drużyną, z którą byli zobowiązani przynajmniej spróbować nawiązać równorzędną walkę. Forma Nordsjaelland w SAS Ligen nie może imponować, tym bardziej mając na uwadze klasę najbliższego rywala.

Juan Mata w ostatnim meczu był motorem napędowym Chelsea
Juan Mata w ostatnim meczu był motorem napędowym Chelsea (fot. Skysports.com)

W szeregach „The Blues” trudno dostrzec jakiekolwiek symptomy, które pozwalałyby przypuszczać, że będą oni mieli choćby najmniejsze kłopoty z wywiezieniem trzech punktów z Danii. W Premier League drużynie Roberta Di Mateo idzie bardzo dobrze, czego dowodem jest pozycja lidera po wygranych derbach Londynu z Arsenalem (wielka forma Juana Maty!). W przypadku Ligi Mistrzów strata punktów po niezbyt udanym meczu z Juventusem nie wchodzi w grę. Absolutnego beniaminka rozgrywek trzeba pokonywać bez względu na wszystko (choćby nie doszedł do skutku powrót do pierwszego składu kontuzjowanego ostatnio Franka Lamparda).

Juventus Turyn – Szachtar Donieck

Powrót „Juve” do Ligi Mistrzów po dwuletniej banicji należy ocenić na plus. Mimo iż „Bianconeri” przegrywali z Chelsea już 0:2, potrafili odgryźć się rywalowi i ostatecznie zremisować 2:2. Decydującego gola dla mistrzów Italii zdobył Fabio Quagiarella, który wydaje się wracać do łask trenera Antonio Conte (tak jak w Serie A, zdyskwalifikowanego szkoleniowca zastępuje Massimo Carrera). Jeśli gracze „Starej Damy” mają nadzieję na wyjście z grupy, powinni przełożyć świetną dyspozycję ligową (w ostatnich sześciu spotkaniach Turyńczycy stracili zaledwie dwa punkty) na Ligę Mistrzów i pierwszy w historii pojedynek z Szachtarem rozstrzygnąć na swoją korzyść.

Adil Rami będzie miał okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom
Adil Rami będzie miał okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom (fot. Skysports.com)

Z kolei na podopiecznych Mircei Lucescu seria Juventusu nie powinna robić większego wrażenia, wygrali oni bowiem wszystkie spotkania ligowe w tym sezonie! Jak na razie licznik zwycięstw bije dalej, a jedenastą wiktorię „Górnicy” odnieśli dwa tygodnie temu nad mistrzem Danii. Kibice Szachtara szczególnie liczą na 23-letniego napastnika z Armenii, Henrikha Mchitarjana, który w dziesięciu meczach rozegranych w tym sezonie zdobył aż 13 goli i zanotował pięć asyst! Tylko czy aby na dokonania z nie najmocniejszymi przecież rywalami w ukraińskiej Premier Lidze można powoływać się w przypadku gry z takimi tuzami jak „Juve”?

Grupa F

Valencia – Lille

Po nie najlepszym końcu lata podopieczni Mauricio Pellegrino muszą w końcu zacząć gromadzić punkty, w innym razie sezon trzeba będzie spisać na straty. W lidze „Los Ches” wygrali co prawda ostatnie spotkanie z Realem Saragossa, ale poprzednio komplet punktów udało im się zgromadzić tylko raz. Skutkuje to miejscem w środku tabeli, które absolutnie nie satysfakcjonuje kibiców, tym bardziej po sporej, jak na możliwości Lewantyńczyków, ofensywie transferowej (Perreira, Gago, Cissoko, Guardado). Porażkę w Monachium wybredni kibice „Los Ches” są jeszcze w stanie przełknąć, ale jakakolwiek strata punktów u siebie z Francuzami będzie odebrana jako porażka.

Aiden McGeady od przyjścia do Spartaka zdążył już rozegrać w jego barwach ponad pół setki meczów
Aiden McGeady od przyjścia do Spartaka zdążył już rozegrać w jego barwach ponad pół setki meczów (fot. spartak.com)

Wtorkowe spotkanie będzie szczególne dla Adila Ramiego, który przez pięć sezonów był piłkarzem Lille, a obecnie zbiera skrajnie różne recenzje w Valencii, ale gdy tylko jest zdrowy, ma pewny plac. Bez niego (ale także Moussy Sowa oraz pożegnanych niedawno Hazarda i Cole’a) „Les Dogues” nie spisują się już tak dobrze, jak w mistrzowskim sezonie. Na przestrzeni ostatnich sześciu tygodni wygrali zaledwie jedno spotkanie, ale akurat niezmiernie ważne – decydujące o awansie do Ligi Mistrzów. Tyle że samo uczestnictwo nie powinno zadowalać podopiecznych Rudiego Garcii, a wynik spotkania z BATE Borysów takie sugestie nasuwa.

BATE Borysów – Bayern Monachium

Wszyscy, którzy mistrza Białorusi uważali za chłopca do bicia, przejrzeli na oczy dwa tygodnie temu na Grand Stade Lille. W meczu sędziowanym przez Marcina Borskiego, podopieczni Wiktora Goncharenki rozbili gospodarzy, pozwalając im na zdobycie gola honorowego dopiero w końcówce spotkania, przy stanie 0:3. Jedną z bramek wbił przymierzany swego czasu do czołowych polskich klubów Witalij Rodionow. W Monachium Białorusini nie mają jednak większych szans, trudno bowiem oczekiwać, by w Bawarii nie docenili wyniku poprzedniego meczu rywala i go zlekceważyli. Bo argumentów czysto piłkarskich nie ma sensu porównywać.

Tito Vilanova ma zapewne nadzieję na efektowne zwycięstwo w Lizbonie
Tito Vilanova ma zapewne nadzieję na efektowne zwycięstwo w Lizbonie (fot. Skysports.com)

W ekipie wicemistrzów Niemiec jak do tej pory wszystko idzie co najmniej dobrze. Pewne (mimo mylącego wyniku) zwycięstwo nad Valencią i prowadzenie w Bundeslidze z kompletem punktów sprawiają, że kibice nie mają na co narzekać. Najdroższy piłkarz w historii ligi Javi Martinez powoli wkomponowuje się w zespół, coraz lepiej grają też Bastian Schweinsteiger i przede wszystkim Toni Kroos, w ostatnim czasie niekwestionowany lider zespołu Heynckesa. Gole jak na zawołanie strzelają Mueller i Mandzukić, zatem wydawałoby się, że nic nie powstrzyma bawarskiej machiny przed wbiciem rywalom z Borysowa kilku goli.

Grupa G

Spartak Moskwa – Celtic Glasgow

W swoim pierwszym meczu tego sezonu Ligi Mistrzów „Krasno-biełyje” pokazali się z bardzo korzystnej strony na Camp Nou. Choć trenerzy Unai Emery i Tito Vilanova mieli teoretycznie tyle samo czasu na poukładanie zespołu (a pamiętajmy, że ten drugi jest w sztabie szkoleniowym „Barcy” już od pięciu lat i w dodatku objął drużynę właściwie kompletną), zdecydowanie lepiej zaprezentował się Spartak. Gracze „Blaugrany” robili z drużyną z Moskwy, co chcieli, ale tylko do pola karnego. Okazało się, że sforsowanie ustawionych tam zasieków wymagało od gospodarzy ogromnego wysiłku, a rywalowi przychodziło to zdecydowanie łatwiej. Innymi słowy: mimo porażki Spartak udowodnił, że w tym sezonie nie będzie dostarczycielem punktów, o czym boleśnie może przekonać się Celtic.

Burak Yilmaz nie strzela jeszcze w barwach Galatasarayu tyle goli, co w Trabzonie, ale i tak okazał się dobrym transferem
Burak Yilmaz nie strzela jeszcze w barwach Galatasarayu tyle goli, co w Trabzonie, ale i tak okazał się dobrym transferem (fot. Turkish-football.com)

Wydawałoby się, że po zdegradowaniu największego rywala „The Bhoys”, Glasgow Rangers, podopieczni Neila Lennona zdominują ligowe rozgrywki. Nic bardziej mylnego, „Celtowie” co prawda prowadzą w tabeli, ale dokładnie pół ligi traci do nich co najwyżej trzy punkty. Szkocki futbol od kilku lat leci na łeb, na szyję, co odbija się również na poziomie sportowym najlepszej obecnie drużyny z północy Wyspy. Dowodem na to niech będzie choćby fakt, że jeden z najlepszych piłkarzy Celticu ostatnich lat, Aiden McGeady, od dwóch sezonów zarabia na życie grą właśnie na Łużnikach (Spartak wyłożył na niego 12 milionów euro). Teraz Irlandczyk będzie miał okazję spotkać się z dawnymi kolegami i to jego obecny klub będzie faworytem.

Benfica Lizbona – FC Barcelona

Najbardziej utytułowany portugalski klub znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Niedawno ujawniono dokumenty, które świadczą o zadłużeniu „Orłów” na niewyobrażalną kwotę 426 milionów euro. Choć trudno już teraz stwierdzić, że przełożyło się na spadek poziomu sportowego, wydaje się to tylko kwestią czasu. Benfica nie potrafiła utrzymać najlepszego ze swoich piłkarzy Axela Witsela i nawet otrzymane za niego około 40 mln euro jest kroplą w morzu potrzeb. O ile w Liga Sagres drużyna Jorge Jesusa nie zaliczyła jeszcze porażki, o tyle remis wywieziony z Glasgow z pewnością nie był przyczyną euforii na Estadio da Luz. We wtorek na jeden z najpiękniejszych portugalskich obiektów przyjeżdżają gwiazdy z Barcelony i trudno sądzić, by w tym spotkaniu Benfica mogła cokolwiek ugrać.

Rafael Bastos również mierzy się ze swoją byłą drużyną
Rafael Bastos również mierzy się ze swoją byłą drużyną (fot. portugoal.net)

A „Barca”, mimo sporych kłopotów niemal w każdym ligowym meczu, jak do tej pory zdecydowanie przewodzi stawce. Mimo notorycznych osłabień (kontuzjowani Iniesta, Puyol, Pique), Katalończykom udaje się wyszarpywać punkty kolejnym rywalom. Nie inaczej było ze Spartakiem Moskwa, gdzie błędy eksperymentalnie zestawionej defensywy (słabiutki jak na razie Song i nieco lepszy Mascherano) spowodowały, że Camp Nou do ostatniej chwili drżało o wynik. Siłę mentalną „Barca” pokazała też w ostatnim spotkaniu ligowym, z Sevillą, punktując lepiej grającego rywala niczym wytrawny bokser. Czy w meczu z Benficą w końcu przyjdzie przełamanie i pewniejsze zwycięstwo?

Grupa H

Galatasaray Stambuł – Sporting Braga

Przed dwoma tygodniami piłkarze Galatasarayu postawili dość twarde warunki Manchesterowi na Old Trafford. Para stoperów Kaya – Nounkeu szczególnie dała się we znaki Robinowi van Persiemu, który mimo wielu okazji nie potrafił skutecznie wykańczać akcji kolegów. Podopieczni Fatiha Terima prezentują również dobrą formę w lidze, prowadzą w tabeli mimo niespodziewanej weekendowej porażki z Ordusporem. Turcy mogą liczyć na swoich napastników, Umuta Buluta i Buraka Yilmaza, o których klasie najlepiej świadczy dziewięć zdobytych w tym sezonie bramek i fakt, że gracz pokroju Johana Elmandera jest przy nich ledwie rezerwowym. Na gorącym terenie Turk Telekom Arena to właśnie gospodarze będą faworytami.

Tym bardziej że Braga swój pierwszy mecz tej edycji Ligi Mistrzów przegrała u siebie z mistrzem Rumunii, CFR Kluż. Wydaje się, że po drużynie Domingosa Paciency, która w 2011 roku walczyła w finale Ligi Europy nie ma już śladu. Najlepsi gracze dawno rozjechali się po lepszych klubach, a wyeliminowanie Udinese w ostatniej rundzie eliminacyjnej, to jedyny powód do dumy dla kibiców zasiadających na Estadio Municipal w ostatnich tygodniach. Jeśli z wyjazdu do Stambułu gracze Bragi wrócą bez żadnych punktów, ich sytuacja w grupie zrobi się naprawdę nieciekawa.

CFR Kluż – Manchester United

Mistrzowie Rumunii już drugi rok z rzędu sprawiają swoim kibicom miłą niespodziankę, z podniesionym czołem wychodząc z konfrontacji z teoretycznie mocniejszymi zespołami. „Kolejarze” z Klużu bez najmniejszych problemów przebrnęli kwalifikacje, a w ostatnim spotkaniu z Bragą również pokazali kawałek dobrego futbolu. Szczególnie zadowolony z siebie może być Rafael Bastos, który we wspomnianym meczu ustrzelił dublet (w tym sezonie ma na koncie łącznie pięć bramek). Dla „Kolejarzy” mecz z Manchesterem może być wspaniałą okazją na promocję i ucieczkę od ligowej rzeczywistości, gdzie nie idzie już im tak dobrze (5. miejsce i dziewięć punktów straty do prowadzącej Steauy).

Podopieczni Aleksa Fergusona do meczu z Rumunami powinni przystąpić ze sportową złością. Nie dość, że nie zaprezentowali się zbyt korzystnie w poprzedniej kolejce, to jeszcze na dniach po fascynującym meczu przegrali ligowy klasyk z Tottenhamem. A porażki na Old Trafford nie zdarzają się „Czerwony Diabłom” zbyt często i między innymi dlatego też bardzo bolą. Z Klużu wicemistrzowie Anglii mają obowiązek przywieźć trzy punkty i to niezależnie od licznych absencji: Nemanji Vidicia, Phila Jonesa, Ashley Younga, Chrisa Smallinga, Michaela Carrick, Ryana Giggsa i Paula Scholesa.

Komentarze
~polo (gość) - 10 lat temu

nie ma więcej Wyższej Ligi w Ukrainie.
już od kilku lat tam grają w ukraińskiej Premier
lidze

Odpowiedz
~rout (gość) - 10 lat temu

Imho;
FC Nordsjaelland 0–3 Chelsea Londyn
Juventus Turyn 2-1 Szachtar Donieck
Valencia 1–1 Lille
BATE Borysów1 –3 Bayern Monachium
Spartak Moskwa 2–0 Celtic Glasgow
Benfica Lizbona 1– 4 FC Barcelona
Galatasaray Stambuł 1– 1 Sporting Braga
CFR Kluż 0–1 Manchester United

Odpowiedz
~bayern asddfh (gość) - 10 lat temu

bramki jak na zawolanie strzelaja
gomez?????????,gomez nie gra od poczatku
sezonu!!!!!!!!!!!

Odpowiedz
~ja1 (gość) - 10 lat temu

Nordsjaelland - Chelsea 0:2
Juventus - Szachtar 3:1
Valencia - Lille 1:0
BATE - Bayern 0:3
Spartak - Celtic 2:1
Benfica - Barcelona 1:4
Galatasaray - Sporting 2:0
Kluż - Man Utd 0:1, lub 0:4

Odpowiedz
~barcelonismo (gość) - 10 lat temu

Barca podobno wypunktowała Seville jak wytrawny
bokser, a to ciekawe, jako kibic Barcelony w życiu
bym tak nie stwierdził, ba! powiem że Barca nie do
końca sprawiedliwie wywiozła 3 punkty które i tak
wpadły jej cudem pod koniec meczu!

Gomez nie strzela bramek! on nawet nie gra panie
Macieju hehe;D

Odpowiedz
~barcelonismoo (gość) - 10 lat temu

Nordsjaelland - Chelsea 0:3
Juventus - Szachtar 2:2
Valencia - Lille 0:0
BATE - Bayern 0:1
Spartak - Celtic 2:0
Benfica - Barcelona 2:4
Galatasaray - Sporting 3:2
Kluż - Man Utd 0:2

Odpowiedz
Maciej Deja (gość) - 10 lat temu

Chodziło mi oczywiście o Thomasa Muellera, dzięki
za wypatrzenie pomyłki, pozdrawiam!

Odpowiedz
~messi'ątko (gość) - 10 lat temu

Nordsjaelland - Chelsea 0:3
Juventus - Szachtar 2:1
Valencia - Lille 0:0
BATE - Bayern 0:2
Spartak - Celtic 2:0
Benfica - Barcelona 0:4
Galatasaray - Sporting 3:2
Kluż - Man Utd 0:3

Odpowiedz
~dsghg (gość) - 10 lat temu

Nordsjaelland - Chelsea 0:5

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze